Co jeszcze robiliśmy na Panglao? Delektowaliśmy się przyrodą, zachodami słońca (jak nie padało), wodą z kokosa albo owocami mango.

Ale też:

Doljo Beach

Wyspa Panglao jest dość gęsto zaludniona a przy tym przyjeżdża tu sporo turystów. Ale jest miejsce gdzie dociera niewielu. Trycykl wiezie nas na cypel w północno-zachodniej części wyspy. Kierowca nazywa to miejsce Doljo Beach. Zatrzymujemy się na końcu drogi (już gruntowej). Dalej idziemy ścieżką przez krzaki.

Idziemy za naszym kierowcą

Po chwili widzę płytką zatoczkę otoczoną z jednej strony przez drzewa mangrowe. Kawałek dalej jest już otwarte morze. Słychać tylko szum oceanu.

Doljo Beach

Las mangrowy

Daljo Beach

Doljo Beach

Miłośnicy plażowania raczej zadowoleni nie będą – w tym miejscu brzeg jest skalisty.

Doljo Beach

Doljo Beach

Spędzamy tu trochę czasu delektując się widokami.

Doljo Beach

Oglądamy drzewa przy drodze

Wracając do Alona proszę o pokazanie drzew papaji i mango. Rosną ot tak sobie przy drodze. Teraz nie ma owoców, będą w kwietniu. Pan opowiada, że z wielkiego drzewa pod którym stoimy spadają na drogę owoce mango i wtedy robi się niezła ślizgawka.

 

Dumaluan Beach

Właściwie to jechaliśmy na Wchite Beach. Trycyklem oczywiście. Już byliśmy blisko, kierowca skręcił w boczną gruntową drogę, lecz okazało się że dojazd do plaży jest zamknięty. Pyta czy chcemy dojść pieszo, to około 200 metrów. Pewnie że chcemy, czemu nie. W tym momencie pojawia się pan w mundurze (security?) i mówi że nie można. Trwały prace przy wycince drzew (palm?). Pojechaliśmy na pobliską Dumaluan Beach. Właściwie te plaże się łączą, tylko że na Dumaluan wstęp jest płatny. Plaża jest piaszczysta a ludzi niewielu.

Plaża

Zanosi się na deszcz

Na tym odcinku wzdłuż wybrzeża wybudowano luksusowe resorty, nie ma tu restauracyjek, kawiarni.

Luksusowy hotel

Plaża

Postanawiamy iść plażą w kierunku Alona. Nie wiem jak daleko zajdziemy. W oddali widzę granatowe chmury, zanosi się na deszcz.

Plaża

Plaża

Dochodzimy do niezagospodarowanej plaży zabrudzonej tym co wyrzuciło morze.

Plaża

Zaczyna padać więc ubieramy nasze foliowe okrycia. W oddali widzę ogrodzenie i krzaki. Dalej się nie da, ale można odbić w głąb lądu. Właściwie to mnie cieszy spacer w deszczu nie wiadomo dokąd.  Niestety, uszliśmy ze 100 metrów i zaczęły się zabudowania, a pierwszy napotkany tubylec woła nas pod zadaszenie i dzwoni po trycykla. Koniec spaceru.

Spacery w okolicy Alona

Czasem chodzimy ulicami gdzie można zobaczyć takie obrazki.

Panglao

Panglao

Panglao

Raz poszliśmy na pobliski skalisty brzeg po drodze spotykając grupkę dzieci.

Panglao

Panglao

Panglao

Jest listopad i pojawiają się świąteczne ozdoby.

Restauracja

Zachód słońca

Spektakl światła i kolorów w czasie zachodzącego słońca to bardzo przyjemny moment. Najładniejszy oglądaliśmy w ostatni wieczór. Wcześniej różnie bywało – deszcz, duże zachmurzenie.

Panglao

Panglao

Panglao

Panglao

Kończy się pobyt na Panglao. Następnego dnia lecimy do Hong Kongu gdzie spędzimy kilka dni.

Jeśli wpis Cię zainteresował, może zajrzysz do pozostałych dotyczących tej podróży:
  1. Podróż do Hong Kongu i na Filipiny
  2. Filipiny: pierwsze wrażenia
  3. Filipiny: objazd wyspy Panglao
  4. Filipiny: Bohol
  5. Filipiny: co jeszcze robiliśmy na Panglao
  6. Hong Kong: centrum, The Peak i ruchome schody
  7. Makau
  8. Hong Kong: ogród Nan Lian i klasztor Chi Lin Nunnery
  9. Hong Kong: Szlak Smoczego Grzbietu
Podziel się z innymiShare on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Tags: , , , ,

Related Article

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Filipiny: co jeszcze robiliśmy na Panglao"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ewa
Gość

No i znowu pobiegłam za Tobą…

Zaprenumeruj Blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Dołącz do 10 pozostałych subskrybentów

Obserwuj mnie

GOOGLE PLUS

INSTAGRAM

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.