Wspomnienia dziadka Edmunda to fragmenty z Jego życia spisane na kartkach zeszytu.

Dziadek przegląda gazetę

Jako, że teraz czas wiosennych porządków, układania i segregowania przeróżnych rzeczy, wzięłam do ręki stary zeszyt ze wspomnieniami mojego dziadka. Pogoda dotychczas raczej nastrajała do wspomnień i przebywania w ciepełku, więc przytoczę co nieco z pamiętnego zeszytu.

Dziadek dedykował swoje zapiski wnukom czyli mnie, mojemu bratu i kuzynce. Zachował się fragment opisujący Jego rodzinę, dzieciństwo a kończy na kampanii wrześniowej w 1939r. Poniżej fragmenty wspomnień z zachowaną oryginalną pisownią.

Mając siedemdziesiąt lat piszę te wspomnienia, może ich to kiedyś zaciekawi.

Urodziłem się 25.10.1905 roku, ojciec Hipolit, matka Konstancja. Miałem trzech braci i dwie siostry, prawdopodobnie jak matka często opowiadała iż pierwsze troje dzieci zmarło: 1) Stanisław lat 2,5, 2) Józef 1 rok sześć miesięcy, 3) Urszula parę tygodni, zmarli na wprost nieuleczalną w tych czasach chorobę – „szkarlatyna”, która zbierała obfite żniwo u dzieci do lat 14. I jeszcze kiedy byłem mały dzieci na tę chorobę masowo umierały. Rodzice po stracie tych dzieci przez parę lat (około 10 lat) nie mieli dzieci.

Może wspomnę o przeżyciach ojca, który opowiadał i co zapamiętałem iż służył w wojsku armii carskiej 5 lat i nie był ani razu na urlopie, a przebywał w miastach Charków, Ekaterynosław (dzisiejszy Dniepropietrowsk). Podczas służby Rosja wojowała z Turcją, był to rok 1878, jechał na front okrętem przez morze Czarne ale w wojnie nie brał udziału, bo jak dojechali do frontu prawie wojna się kończyła, zwyciężyła Rosja. Może jeszcze wspomnę, że przedtem służba w armii carskiej trwała 25 lat, później 15 lat.

A teraz zacznę od moich lat najmłodszych… Otóż musiałem gdzieś porozrywać spodnie i matka ubrała mnie w suknie, pamiętam koloru czerwonego była taka wypłowiała i za duża, ale to nic pobiegłem do chłopców z którymi się bawiłem i dopiero tu się zaczęło jak chłopcy mnie zobaczyli i wszyscy jak na komendę w śmiech i wołali „Mądek w sukni” [Mądek zdrobnienie od Edmund]. Już do nich nie doszedłem, czym prędzej zawróciłem i co sił uciekałem do domu, a oni za mną krzyczeli. Wpadłem wreszcie do sieni pozawierałem drzwi i przez szparkę ich obserwowałem. Miałem wtenczas lat 4-5.

W wieku 5-ciu lat zacząłem paść, najpierw pasłem trzy cielaki w pierwszy rok, a już następny gęsi przez trzy lata, a później bydło tj. krowy, jałówki, byczki i cielaki a pasało się nie tylko swoje ale i obce za pieniądze do lat 14-stu.

Do szkoły poszedłem mając lat 7. Rodzice wysyłali dzieci do szkoły według swojego uznania, przeważnie jak już spadł śnieg, bo już krów nie można było pasać. Do szkoły szło się od listopada, nie było tak jak dzisiaj, że od 1-go września rozpoczyna się rok szkolny i wszystkie dzieci w tym dniu zaczynają, bo wtenczas nauczyciel nie stawiał stopni w dzienniku tylko w ucznia zeszycie i nie było na koniec roku świadectw szkolnych, bo jak się zaszło pierwszy raz do szkoły to nauczyciel każdego ucznia egzaminował, bo jak ja zacząłem chodzić do szkoły to jeszcze za Cara przed pierwszą wojną światową tj. w 1912 r. W szkole był jeden nauczyciel i jedna nauczycielka. Nauczyciel uczył samych chłopców, a nauczycielka dziewczyny. Szkoła była 3 oddziałowa, więc taki nauczyciel miał w jednej klasie te oddziały podzielone na ławki, bo one były długie na pół sali, siedziało w jednej 7-8 dzieci, sala była duża ale i tak była ciasnota wielka. Było uczniów od 70-80. Lekcje się zaczynały jak teraz od godziny 8 do 12. Od 12 do 14 była przerwa i wszyscy szli do domów, a później od 14 do 16 znów lekcje, ale nie we wszystkie dni tygodnia. W pierwszych lekcjach do południa to był język rosyjski a po południu język polski. Na rosyjskim to nauczyciel we wszystkich sprawach zwracał się do uczniów w języku rosyjskim, dopiero po południu na polskim – po polsku. Rano przed lekcjami była modlitwa, a po jeszcze modlitwa na cześć cara, tytuł modlitwy „Boże cara chroń”. Ferie świąteczne były tak jak teraz z tą tylko różnicą, że były dłuższe do dnia 15 stycznia po nowym roku rosyjskim prawosławnym. Po drugiej przerwie Świąt Wielkanocy, tym co pasali bydełko rok szkolny się kończył. Pamiętam jak nauczyciel się pytał „kto przyjdzie po świętach wstać” to na 60 dzieci wstało 8 do 10.

Pamiętam jak była uroczystość państwowa na cześć carów, 500-lecia panowania Romanowów. Uroczystość odbyła się na rynku, dzieciom szkolnym rozdawano paczki. Gdy wybuchła wojna w 1914 r. szkoły były nieczynne. Dopiero po wojnie i wskrzeszeniu Polski w dn. 11.XI.1918 r. szkoła została otwarta i ja ponownie zacząłem chodzić już w innych warunkach, bez języka rosyjskiego o zakresie 5-ciu oddziałów, szkołę tę ukończyłem w 1920 r.

A teraz opiszę przebieg I-szej wojny światowej, która wybuchła w miesiącu sierpniu 1914 r. Miałem w tym czasie niecałe 9 lat. Pamiętam jak na rynku pełno było wojska rosyjskiego piechoty i kawaleryi kozaków. W tym to czasie zaraz po wybuchu wojny, na drugi dzień wojska rosyjskie uciekały nie stawiając żadnego oporu. Była również ogłoszona mobilizacja rezerwistów którym naznaczono punkt zborny w Częstochowie lecz władzom carskim już się to nie udało przeprowadzić opuszczając miasto, i ci rezerwiści wracali pieszo. Pamiętam jak przez parę dni tłumy wracały w swoje strony a wspominam to jeszcze dlatego, iż od tego czasu brakło chleba i już do końca wojny był prawie nieznany, bo prawie wszystkie piekarnie były pozamykane, a która jeszcze wypiekała to bardzo mało, tylko na kartki dla tych co nie mieli pola. Dla tych co mieli pole chleba nie było, a żyto trzeba było Niemcom oddawać, a choć ktoś miał trochę żyta to nie było go gdzie zmielić na mąkę bo wszystkie młyny były popieczętowane, jedynie tylko w żarnach, a i w tym były duże trudności bo Niemcy ogłosili pod naciskiem dużej kary pieniężnej lub więzienia ażeby wszystkie żarna pooddawać na żandarmerję …. mimo to niektórzy nie oddali. Takim sposobem ludzie przemielali zboże w żarnach na mąkę i to przeważnie w nocy lub bardzo wcześnie rano. Przy obsłudze dwoje obracało a 1 musiał obserwować na ulicy czy żandarmi nie idą bo często patrolowali ulice i podsłuchiwali bo mieli swoich szpicli. W takich to trudnych warunkach zdobywali te trochę mąki, a raczej śruty bo obecnie dla bydła jest lepsza.

Dziadek z narzeczoną (później żoną). Na odwrocie jest data 3.VI.1928 r.

Następne wydarzenie mojego życia to służba wojskowa od dnia 23.III.1928 r. Zostałem powołany do Tarnowskich Gór 11 pułku piechoty, a później przydzielony do szkoły podoficerskiej, która trwała pół roku. Służbę wojskową zakończyłem w dniu 27.IX.1929 r., służba trwała 18 miesięcy.

W dniu 8 listopada 1930 r. odbył się nasz ślub, uroczyście, przy dużej ilości drużbów i druhen bo aż 24 pary, licznej rodziny, znajomych i sąsiadów.

W dniu 25 sierpnia 1939 r. została ogłoszona częściowa mobilizacja… Ja jako podoficer i 5-ciu żołnierzy wysłano nas do Zawiercia furmanką na ulicę Wronią, tam były magazyny wojskowe … powróciliśmy ze 140 rezerwistów, 8 wozów taborowych i 15 koni. Tego samego dnia wieczorem wymarsz na granicę Polsko-Niemiecką do miejscowości Łaziska Górne, na miejsce dotarliśmy dnia 31 sierpnia o godz 16.00 zajmując stanowiska bojowe w rowach strzeleckich.

Dziadek w pozycji siedzącej

Rano jeszcze było dosyć ciemno, ledwo zaczęło świtać w dniu 1 września usłyszeliśmy silny huk nadchodzących samolotów, nadeszły pierwsze zwiadowcze i poszły dalej w głąb kraju, po dłuższej chwili nadeszły całe chmary, padł rozkaz otworzyć ogień, ale one na to nie odpowiadały, wszystko szło na Polskę… nastąpiło z pół godziny ciszy. Po tym okresie nastąpiło straszne ostrzeliwanie, odłamki leciały jak grad, zrobiło się ciemno od kurzu, słychać było jęki umierających… taki ogień trwał 2-3 godzin… później artyleria rzadziej ostrzeliwała, zbliżały się pojedyncze czołgi i działka przeciwpancerne. Z soboty na niedzielę, nocą, przyszedł rozkaz opuścić stanowisko i wycofać się na Modrzejów i tak już było aż do końca. Wojska nasze w odwrocie, prawie każdego dnia bombardowane i ostrzeliwane przez samoloty. Maszerowało się dniem i nocą, każdy był tak przemęczony i nie wyspany że w marszu zasypiał. Tak trwało do rzeki San miasto Rozwadów, tu był ostatni silny nalot przy przeprawie przez rzekę, była to niedziela 17 września. W dniu tym dowiedziałem się, że wojska rosyjskie przekroczyły granicę wschodnią. Z wojskami rosyjskimi zetknęliśmy się niedaleko rzeki Bug, i znów pamiętam była niedziela 24 września i znów nastąpił odwrót przed wojskami rosyjskimi. Rano w dniu następnym, kiedyśmy się rozciągali w kolumnę marszową okrążyły nas czołgi rosyjskie… żądali złożenia broni… nasi oficerowie wyrazili zgodę i każdy oddał broń. Tak zakończyła się dla mnie i kolegów ciężka i krwawa kampania wrześniowa, od domu prawie całe 400 kilometrów. Powróciłem do domu 20 października.

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy  wytrwale dotarli do końca tekstu, a także tym co go tylko przewinęli. Wiosna już do nas zapukała, więc wreszcie będę mogła „oderwać” się od ciepłego grzejnika i wyruszyć na kolejne wycieczki.

 

Podziel się z innymiShare on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Tags:

Related Article

4
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
MariolaIwonaJustyna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Justyna
Gość
Justyna

Dziękuję Ci Mariolu za ten wpis o naszym Dziadku. Ponoć Internet pamięta wszystko, a więc i wspomnienia naszego Dziadka zostaną uwiecznione. Chciałam jeszcze dorzucić parę słów na temat wojennych przeżyć Dziadka. Dziadek nagrał kiedyś szczegółowe wspomnienia z września 1939 na kasecie, niestety kaseta zaginęła, pozostał tylko zeszyt. Opowiadał tam , jak przez kilka dni powoził parą wycieńczonych i przerażonych zarazem koni i z wielką determinacją jechał poprzez ogarnięty wojną i chaosem kraj próbując wykonać rozkaz – miał dowieźć amunicję do swojego oddziału. O ile dobrze pamiętam, to do swojego oddziału wozem nie dotarł, ale przekazał wóz z amunicją dowódcy innego… Czytaj więcej »

Iwona
Gość
Iwona

Bezcenne są takie rodzinne wspomnienia

Zaprenumeruj Blog przez e-mail

Wprowadź swój adres email aby zaprenumerować ten blog i otrzymywać powiadomienia o nowych wpisach.

Dołącz do 10 pozostałych subskrybentów

Obserwuj mnie

GOOGLE PLUS

INSTAGRAM

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.