Jak spędziłam pierwszy świąteczny dzień Wielkanocy? Jakże inny od wszystkich poprzednich Świąt z powodu epidemii koronawirusa.

Dzień rozpoczęliśmy śniadaniem, na którym tradycyjnie nie mogło zabraknąć jajek.

na śniadanko

Wielkanoc jest najważniejszym wydarzeniem dla chrześcijan, jest sensem wiary. To święto radości. Jezus umarł i zmartwychwstał – narodził się na nowo. Pokonał śmierć i grzech. Zrobił to dla wszystkich ludzi, ofiarował nam dar zbawienia. Przeczytaliśmy rozdział 20 z Ewangelii Jana dotyczący tego wielkiego wydarzenia jakim było zmartwychwstanie Jezusa:

A pierwszego dnia po szabacie wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: ” Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”…

 

… Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: “Pokój wam!” 

Teraz przydałoby się trochę ruchu, więc wybrałam się na wycieczkę rowerową. Nie pytajcie ile kilometrów przejechałam. Wpatrywanie się w monitorek lub ścianę podczas jazdy nie jest dla mnie mobilizujące do dłuższego pedałowania.

Wycieczka rowerowa

Wobec tego wybraliśmy się na spacer. Spacer po naszym małym ogródku. Krzysztof zrobił już większość prac porządkowych, popodcinał krzewy, coś tam poprzesadzał. Teraz rośliny zaczynają wypuszczać pierwsze listki, a na trawniku rosną stokrotki. Po sąsiedzku żółto kwitnie forsycja.

Nasz ogródek

Stokrotki

Spędzamy trochę czasu w promieniach ciepłego słońca, prowadząc rozmowy z sąsiadami. Krzysztof ucina sobie przez płot pogawędkę z sąsiadem, oczywiście w bezpiecznej odległości. Wyglądają niczym Kargul i Pawlak z filmu “Sami Swoi”, ale spokojnie rozmowa przebiega w przyjaznej atmosferze.

Czas na obiad z tradycyjnym rosołem.

Na deser przenosimy się na balkon z kawą i sernikiem.

Świąteczne ciasto

Sąsiedzi chyba także udali się na świąteczny obiad. W zasięgu wzroku nie ma nikogo, słychać tylko świergot ptaków. I widać ich pracę. Chyba wróble zakładają sobie gniazdo na naszym dachu, a tyle drzew wokoło. Z balkonu mam widok na sąsiednie ogródki oraz fragment ruin zamku, o którym pisałam tutaj

Wczesne popołudnie, więc czas na spotkania rodzinne. Poprzez współczesne zdobycze techniki, łączymy się z naszym kilkuletnim wnuczkiem. Czas upływa na rozmowach, a także na ulubionej zabawie czyli “rymowankach” np. ułóż rymowankę do słowa “drzewo”. Przyznaję, że mnie to kiepsko wychodzi, dziadek i wnuczek zdecydowanie wygrywają.

Późne popołudnie. Biorę do ręki Biblię i czytam “Księgę Rut”.

To bardzo krótka księga, którą czyta się jak mini-nowelę. Elimelek, jego żona Noemi oraz dwaj ich synowie mieszkali w Betlejem. Ale z powodu panującego głodu, wyruszają “za pracą” do Moabu. Po latach Noemi wraz z synową Rut (Moabitką) wraca do Betlejem. Kobiety nie mają co jeść i Rut wychodzi na pole ścinać zboże, a było wtedy takie prawo, że właściciel pola miał obowiązek pozostawiać dla biednych niedokoszone brzegi pól. Nie będę pisać co dokładnie się wydarzyło i jak zakończyła się opowieść o Rut. Wspomnę tylko, że Rut jako jedna z pięciu kobiet wymieniona jest w genealogii Jezusa, zapisanej w Ewangelii Mateusza 1,1-17.

Wiedzę o tamtych czasach możemy poszerzyć czytając współczesną powieść “Rut” Francine Rivers. Autorka stworzyła fabułę, której ramy wyznacza Biblijna Księga. Czytałam tą książkę i mogę ją polecić.

Krzysztof wziął do ręki książkę “Moja wielka grecka przygoda” John Mole, który w zabawny sposób opisuje swoje życie w Grecji. Przypomniała nam się zeszłoroczna majówka w Grecji. Kraj zwiedzaliśmy z naszą znajomą, pasjonatką wszystkiego co Greckie, i dzięki niej zobaczyliśmy miejsca do których dociera niewiele osób.

Dobiega wieczór, jeszcze kolacja, troczę czasu przed TV, komputerem i spać.

Spędziliśmy dzień, jak wydało nam się najlepiej. Ale życzę nam wszystkim abyśmy już nigdy nie musieli znaleźli się w takim wyizolowaniu, nie tylko w święta ale w każdy inny dzień.

Myślę jednak, że to czas dany nam od Boga na bycie razem z Nim. I na chwilę oddechu dla Ziemi, jak w naszym ogródku, gdzie słychać tylko ptaki.

.

0 0 votes
Article Rating
Podziel się z innymiShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Tags:

Related Article

Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Urszula
1 rok temu

To wszystko prawda, bo wszystko jest po coś! To był piękny dzień, mimo wszystko:)
Dużo zdrówka:)))

Barbarossa
Barbarossa
1 rok temu

Pięknie spędziliście świąteczny czas, mimo że nie w gronie rodzinnym.
My podobnie, tylko na spacer wybraliśmy na nasz balkon, a drugiego dnia na 10 minut w ustronne miejsce.
Pozdrawiam Cię wiosennie.

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.

4
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x