Chiang Mai położone jest w górach, w północnej Tajlandii. W samym mieście można zobaczyć trochę zabytków i ciekawych miejsc, ale to również świetny punkt wypadowy w góry.
W treści wpisu:
- fosa i mury obronne
- spotkanie w parku
- rzeka Ping i khlong
- ogromny Królewski Park
Do Chiang Mai przyjechałam po raz drugi. Kilka lat temu odwiedziłam już to miasto ale wtedy pobyt był krótki. Tym razem zostałam nieco dłużej, chciałam tu pobyć i jednocześnie zobaczyć kilka miejsc. Na blogu znajdziesz wpis z poprzedniej wizyty w Chiang Mai oraz największej atrakcji okolicy Parku Narodowego Doi Inthanon.
Chiang Mai przez wiele stuleci było stolicą królestwa Lanna, założonego w XIII w. przez władcę o imieniu Mengrai. W ciągu kilku wieków królestwo znacznie się rozwinęło i cieszyło względnym spokojem. Jednak w XVI w. stało się zależne najpierw od Birmy, później zostało wchłonięte przez Tajlandię. Współcześni mieszkańcy starają się zachować kulturę lanna w architekturze i rzeźbie, festiwalach, jedzeniu.
Koniec XIX i początek XX wieku wniósł do Chiang Mai wiele zmian. W 1888 r. Chiang Mai i Bangkok połączyła pierwsza linia telegraficzna a w 1919 r. linia kolejowa.
W trakcie mojego pobytu (styczeń 2024 r.) przelicznik batów tajlandzkich na polskie złotówki wynosił: 1 bat = 0,11 zł;
Zwiedzanie Chiang Mai
Najciekawsze jest tzw. Stare Miasto otoczone fosą. Poza tym warto przejść się nad rzekę Ping, powędrować uliczkami. Już poza centrum można odwiedzić kilka ogrodów oraz wybrać się w góry.
Pomnik Trzech Króli
Król Mengrai chciał zbudować stolicę, ale plany postanowił skonsultować ze swoimi „braćmi”, królem władającym Sukhothai i rządzącym Phayao. Wspólnie podjęli decyzję o ulokowaniu miasta w tym miejscu. Na pamiątkę powstania Chiang Mai i sojuszu trzech króli postawiono pomnik na placu w obrębie murów (Prapokkloa Rd).
Stare Miasto
Stare Miasto czyli pozostałości po królestwie Lanna założono na planie kwadratu o boku około 1,5 km. Jego zarys świetnie zachował się do obecnych czasów. Mamy więc z czterech stron fosę oraz pozostałości murów obronnych. Najbardziej okazałą bramą jest Tha Phae Gate po wschodniej stronie.
Spacerując wewnątrz murów zauważam kilka pozostałych ceglanych budowli sprzed wieków oraz rzeźbione detale.
Jednak centrum, zwane Starym Miastem, zdecydowanie odbiega wyglądem od naszych wyobrażeń. Domy są stawiane chaotycznie bez architektonicznej estetyki i trudno je nazwać ładnymi. Wiele budynków jest nowych (prywatne domy, szkoły, użyteczności publicznej), wiele zaniedbanych. Zauważyłam też kilka drewnianych ale nie wyglądały zbyt dobrze, nie wiem czy przetrwają najbliższe lata.
Myślę, że rząd dostrzega potencjał tego miejsca. Podczas mojego pobytu w wielu punktach prowadzono remonty, przenoszono sieć elektryczną ze słupów pod nawierzchnię jezdni. I dobrze, bo w tej chwili „zadziwia” ilość splątanych kabli wiszących na słupach.
Świątynie buddyjskie na terenie Starego Miasta
Tajlandia to przede wszystkim buddyjski kraj, więc ilość tamtejszych świątyń jest ogromna. Na samej starówce jest ich podobno 40 a w okolicy 300. Szczerze mówiąc podczas poprzednich podróży naoglądałam się ich wystarczająco dużo, więc tym razem w mieście zajrzałam do dwóch.
Wat Chedi Luang (wstęp 50 bat). Na terenie kompleksu świątynnego znajduje się częściowo zniszczona stupa, pozostałość pierwszej świątyni wybudowanej w 1411 r.
Ciekawostka. To tutaj początkowo znajdował się słynny posąg Szmaragdowego Buddy, który obecnie można zobaczyć w Bangkoku w świątyni Wat Phra Kaew – „must see” każdej wycieczki po zabytkach stolicy.
Wat Phra Singh zbudowana w XIV w. jest najsłynniejszym zabytkiem w centrum miasta Znajdujący się tu posąg Buddy jest celem pielgrzymek.
Tereny wokół większych świątyń, z punktu widzenia turysty, mają dodatkową zaletę. Otacza je zadbana zieleń z zacienionymi ławkami gdzie można odetchnąć od upału oraz WC.
Spotkanie w parku miejskim
W obrębie murów obronnych znajduje się nieduży park miejski (Nong Buak Haad Public Park) ze stawami, mostkiem i fontannami.
To właśnie tutaj spotkałam małżeństwo z Japonii, o którym wspomniałam już na Facebooku. Siedziałam na ławce z kokosem na kolanach a pan grał kolejno na trzech instrumentach – tym który trzymam w ręku, na skrzypcach i chyba zwanym „fletnia Pana”. Znając podobne sytuacje z Polski, byłam pewna, że pan podejdzie po pieniądze. Podszedł, ale nie zbierał pieniędzy, grał dla przyjemności swojej i spacerowiczów. Był zawodowym muzykiem i grał również utwory Chopina, oczywiście nie w parku bo fortepianu tam nie było. Przysiadł się i rozmawialiśmy około godziny z pomocą tłumacza polsko-japońskiego.
Targi i bazary
Targi i bazary są nieodłącznym elementem życia Tajów i turystów. Bazary mogą być poranne ale te najbardziej popularne to nocne. Otwierają się zwykle o 17.00 ale niektóre stoiska zaczyna się rozstawiać od 15.00, więc już wtedy można dokonać zakupów. Bazary to nie moje klimaty ale czasem zaglądałam w poszukiwaniu dobrego i taniego jedzenia.
Raz wybrałam się na Chiang Mai Night Bazaar. Wśród stoisk wyróżniało się to z bajecznie kolorowymi, pachnącymi mydełkami w kształcie kwiatów, umieszczonymi w ręcznie malowanych pudełeczkach. Mydlane dzieła sztuki.
Rzeka Ping
Rzeka Ping przepływa w odległości około 800 metrów od wschodniej linii murów obronnych. Nad rzekę przychodzi się pospacerować wzdłuż jej brzegów, choć nie wszędzie jest to możliwe a także na wieczorny obiad. Widziałam też wędkarzy oraz stateczki turystyczne.
Rzeka Ping (długość 658 km) jest jednym z najważniejszych dopływów rzeki Menam, tej która przepływa przez Bangkok.
Khlong Mae Kha
Khlongi czyli kanały wodne często są zaśmiecone i cuchnące. Ale to się zmienia. Po oczyszczeniu i zagospodarowaniu brzegów stają się przyjemnym miejscem, szczególnie wieczorem ładnie i kolorowo oświetlone. I na taki odcinek kanału Mae Kha natrafiłam. Co prawda było rano, wszystkie restauracje i sklepiki zamknięte ale i tak było ładnie i dodatkowo spokojnie.
Łatwo można sobie wyobrazić jak kanał wyglądał wcześniej, ponieważ po dojściu do ulicy i mostu, po drugiej stronie zobaczyłam odcinek niezagospodarowany.
Khlong to wodny kanał transportowy służący także jako miejsce handlu (tzw. bazar pływający), kąpieli oraz odprowadzania nieczystości.
Royal Park Rajapruek
Royal Park Rajapruek otwarto w 2008 roku. Na terenie tego ogromnego parku zgromadzono niezliczoną ilość roślin i kwiatów. Jest sekcja poświęcona tajskim ogrodom prezentująca tropikalne ogrodnictwo. Jest pawilon z kolekcją orchidei, gdzie dołem snuje się chłodna para. Część terenu przeznaczono na ogrody międzynarodowe, jest więc ogród Kambodży, Indii, Japonii, Holandii, Maroka, Kenii i wiele innych (polskiego nie ma). Są pergole, rabaty, zielone trawniki, tunele roślinne, kwitnące drzewa. Wszystko bajecznie kolorowe, przemyślane i rozplanowane w szczegółach.
Główną budowlą, widoczną z daleka jest Pawilon Królewski (Ho Kham Luang) wybudowany w stylu Królestwa Lanna, który poświęcono królowi, jego wkładowi w rozwój kraju.
W przerwie zwiedzania wybrałam się na obiad do Royal Project Kitchen. Restauracja znajduje się przy parku ale już poza jego ogrodzeniem, aby wrócić należy pokazać bilet do parku. Nie pamiętam jak nazywało się danie, które zamówiłam. Cena 135 bat.
Mimo sporego zapału i spędzenia kilku godzin nie dałam rady przejść na nogach całego parku. W końcu wsiadłam w „autobus” i wróciłam do wyjścia.
Godziny otwarcia: codziennie 8.00-18.00;
Bilet: 200 bat, w cenie przejazd „autobusem” po ogrodzie.
Po terenie ogrodu jeździ „autobus”, który ma kilka przystanków, można wysiąść i wsiąść do następnego pojazdu.
Pogoda w styczniu w Chiang Mai
Do Chiang Mai przyjechałam aby pobyć w trochę chłodniejszym klimacie niż na południu kraju. W dzień temperatura osiągała 30-32 st. C, ale w nocy i nad ranem spadała do 16-17 st. C. Miało to dodatkowy plus, prawie wogóle nie włączałam klimatyzacji tylko otwierałam na noc okna (miały siatki przeciw owadom). Zresztą tą dosyć niską temperaturę odczuwałam zupełnie inaczej niż w Polsce. Wychodząc rano w bluzce z krótkim rękawem było mi przyjemnie chłodno, ale nie zimno.
Co dalej
W następnym wpisie przeczytasz o kolejnych miejscach, które odwiedziłam podczas pobytu w Chiang Mai, tych bardziej oddalonych od centrum.
Nie będę tu podawać praktycznych rad, bo w tym są lepsi ode mnie. Dlatego polecam, zajrzyj na blog The Blond Travels. Asia mieszkała w Tajlandii i zna tamtejsze realia zdecydowanie lepiej. Sama z kilku rad skorzystałam i być może jeszcze skorzystam. Poza tym na blogu Asi znajdziesz wiele mniej znanych miejsc.
Klka lat temu odwiedziłam w północnej Tajlandii jeszcze dwa miasta: Chiang Saen gdzie spędziliśmy z mężem kilka dni oraz Chiang Rai skąd wybraliśmy się na plantacje herbaty oraz do ogrodu botanicznego na górze Doi Tung.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.
Jeśli zechcesz czytać podobne artykuły, proszę zapisz się na mój newsletter. Będzie mi miło, jeśli dołączysz do grona pasjonatów podróży.