Po kilku miesiącach od pierwszego pobytu w Tajlandii lecimy tam po raz drugi. Tym razem zdecydowaliśmy się na podróż w porze suchej, by sprawdzić, jak zmienia się oblicze tego kraju, gdy słońce nie chowa się za chmurami. Bangkok przywitał nas znajomym gwarem, ale w zupełnie innym, słonecznym wydaniu.
Spis treści:

Nasza trasa obejmuje zwiedzanie kilku krajów, a między nimi będziemy się przemieszczać samolotami. Planowane przeloty: Bangkok – Singapur – Kuala Lumpur – Krabi – Bangkok.
Koszty lotów i transportu:
- Loty Warszawa – Bangkok (RT): Za bilet z jedną przesiadką w Doha zapłaciliśmy 2 250 zł za osobę. To dobra cena, biorąc pod uwagę komfort podróży.
- Loty wewnętrzne po Azji: Pomiędzy miastami będziemy przemieszczać się liniami Air Asia. Za cztery odcinki lotów dla dwóch osób (z bagażem rejestrowanym) zapłaciliśmy łącznie około 1 600 zł.
Jeden dzień w Bangkoku
Po wylądowaniu w Bangkoku sprawnie odnaleźliśmy postój taksówek i po chwili byliśmy już w drodze do wcześniej zarezerwowanego hotelu. Pierwsze, co uderzyło nas po wyjściu z lotniska, to temperatura – było gorąco, naprawdę bardzo gorąco. Pora sucha od razu pokazała nam swoje upalne oblicze.
Zatrzymaliśmy się w miejscu o dość szumnej nazwie: Platinum Hotel & Residency. Niestety wewnątrz był już znacznie skromniej. Największym problemem okazała się klimatyzacja – urządzenie hałasowało, nie dając przy tym chłodu.
Wielki Pałac – złoto w pełnym słońcu
Podczas naszej poprzedniej wizyty w Bangkoku kompleks świątynny Wat Phra Kaeo oraz Wielki Pałac zwiedzaliśmy w strugach deszczu, chowając się pod parasolami. Tym razem naszym celem było zobaczenie tego miejsca w pełnym, tropikalnym słońcu.
Kolory są tu tak intensywne, że aż nierealne, wszystkie budowle mienią się oślepiającym złotem. W promieniach słońca tysiące drobnych szkiełek i mozaik tworzą spektakl świateł.
Jednak obiekty przyciągają tłumy. Na terenie kompleksu było bardzo dużo zwiedzających, więcej niż podczas naszego poprzedniego pobytu. Mimo upału i gwaru, przejście między świątyniami w tak jasnej oprawie było warte odwiedzenia.
Spacer ulicami miasta
Po zwiedzeniu Pałacu i kompleksu świątynnego wybraliśmy się na niespieszny spacer ulicami miasta, chcąc poczuć codzienny rytm stolicy. Bangkok o zachodzie słońca zmienia swoje oblicze – upał nieco lżeje, a miasto rozbłyska tysiącami neonów.
Po drodze natknęliśmy się na ciekawy widok: kompleks barów umiejscowionych pod wiaduktem. Późnym wieczorem większość z nich była już nieczynna, ale przez to było tu spokojniej.
Co dalej?
Już następnego dnia ruszamy dalej – do futurystycznego Singapuru, a zaraz potem wizyta w Kuala Lumpur. A może zaplanujesz pobyt w tętniącym życiem Hongkongu.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.