Zwiedzilismy stolicę Tajlandii, Bangkok a także historyczną stolicę Ajutthaie. Bangkok zachwyca energią i złotymi świątyniami, natomiast Ajutthaja to miejsce, gdzie czas zwalnia wśród majestatycznych ruin dawnej stolicy. Samodzielne zwiedzanie tych miejsc pozwoliło nam poznać oblicze Azji bez pośpiechu i narzuconego planu.
Spis treści:
Bangkok
Drugi dzień w Bangkoku zaczynamy o 8:00 rano. Zaskakuje mnie tutejsze śniadanie – na ciepło serwuje się dania, które w Europie kojarzymy z obiadem: ryż, makaron, mięsa i duszone jarzyny. Do tego soczyste, egzotyczne owoce. To idealna dawka energii na pierwszy dzień samodzielnych wędrówek.
Czas zmierzyć się z tuk-tukiem. Choć wszędzie piszą, że trzeba się targować, dla mnie to stresujące wyzwanie. Po kilku próbach i negocjacjach (z 200 batów zeszliśmy do 100), ruszamy!

Zanim wchodzimy do pałacu, kupuję świeżego, zimnego kokosa, który cudownie chłodzi. Sam Pałac Vimanmek (z przełomu XIX i XX wieku), to największy na świecie budynek z drewna tekowego.
Wewnątrz nie wolno robić zdjęć, a buty i plecak zostają w szatni. Przechodzę przez kolejne pokoje, w których zgromadzono przedmioty użytkowe i osobiste mieszkańców. Zapamiętałam falujące w oknach lekkie zasłony i ażurowe zdobienia, które sprawiają, że ogromny budynek wydaje się lekki i przytulny.


Kolejny przystanek to Wat Benchamabophit zwana Marmurową Świątynią. Ściany wyłożone marmurem robią niesamowite wrażenie – to jeden z najpiękniejszych przykładów tajskiej architektury, otoczony nieskazitelnym ogrodem.



W drodze powrotnej nie mogę wyjść z podziwu dla… fantazji tajskich elektryków. Plątanina kabli nad ulicami to widok jedyny w swoim rodzaju!

Wieczorem płyniemy tramwajem wodnym. To praktyczny i tani sposób na przemieszczanie się po mieście. Wybierajcie łodzie z pomarańczowymi chorągiewkami. Bilety kupuje się u konduktorki na pokładzie lub tuż przed wejściem. To dobry sposób, by dopłynąć do Dzielnicy Chińskiej czy nowoczesnego centrum.





Ajutthaja
Jeden dzień poświęcamy na wyprawę do oddalonej o 80 km Ajutthai. Wybieramy pociąg trzeciej klasy – to przygoda sama w sobie! Choć warunki są skromne, jazda z otwartymi oknami pozwala poczuć prawdziwy klimat Tajlandii.
Ajutthaja to dawna stolica królestwa, która w XVII wieku liczyła ponad milion mieszkańców. Obecnie oglądamy ruiny dawnego imperium są rozsiane na ogromnej powierzchni. Choć wielu turystów wybiera rowery, my – biorąc pod uwagę tropikalny upał – stawiamy na wygodę. Wynajmujemy tuk-tuka, który „sam nas znalazł” tuż po wyjściu z pociągu.





Spacerując między monumentalnymi budowlami, trudno wyjść z podziwu. Próbuję sobie wyobrazić ten gwar, gdy dziesiątki tysięcy ludzi krzątało się wokół swoich świątyń i domów. Skala tego miasta w czasach jego świetności była po prostu ogromna.



W drodze powrotnej czeka nas „niespodzianka” – nasz pociąg nie przyjechał, a kolejny będzie dopiero za półtorej godziny.
Nagle głośniki na dworcu zaczęły trzeszczeć i rozbrzmiała melodia. W jednej sekundzie wszyscy pasażerowie stanęli na baczność. Szybko zorientowałam się, że to hymn państwowy, puszczany w miejscach publicznych codziennie o 8:00 i 18:00. Staliśmy więc ramię w ramię z Tajami, uczestnicząc w ich codziennym rytuale.
Gdzie dalej?
Po egzotycznym Bangkoku warto odwiedzić Kanchanaburi, by odpocząć nad rzeką Kwai, lub ruszyć do Chiang Mai, górskiej stolicy świątyń i rzemiosła. Jeśli jednak wolisz powrót do Europy, idealnym wyborem będzie słoneczna Malta, oferująca niespieszne spacery miodowymi uliczkami Valletty w otoczeniu historii i błękitu morza.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.















