Czy podróże w rytmie slow są dla mnie? Czy każdy może sobie pozwolić na wolne, niespieszne podróżowanie?  Ile czasu potrzeba na podróżowanie w wolnym tempie? Czy można w rytmie slow wędrować po wielkim mieście? Czy to tylko dla influencerów i emerytów? O co w tym chodzi? Jak rozpocząć podróż w wolnym tempie?

Pewnie wiele pytań można jeszcze postawić, a każdy z nas będzie miał nieco odmienne zdanie. Mimo wszystko jedna zasada jest pewna – musi być wolno.

O co chodzi w podróżowaniu w rytmie slow?

Dla mnie oznacza to być tu i teraz i tym się cieszyć. Przyglądam się otoczeniu, jak toczy się życie wokoło, delektuję się miejscem, zachwycam pięknem przyrody, jedzeniem i nie staram się zobaczyć wszystkiego. Teoretycznie powinno się unikać miejsc obleganych przez turystów, jednak z doświadczenia wiem, że nie jest to łatwe. Osobiście nie przepadam za zatłoczonymi atrakcjami, ale czasem ciekawość zwycięża i podążam za tłumem. Jednak zwiedzając najczęściej we dwoje, mamy ten komfort, że nikt nas nie pogania i mamy czas przysiąść gdzieś z boku przypatrując się pędzącym wycieczkom.

Gdzieś na ryneczku czeskiego miasteczka

Czy każdy może pozwolić sobie na podróże w stylu slow? Ile czasu na to potrzeba?

Całkiem sporo osób słysząc slow travel wyobraża sobie osobnika z plecakiem przemieszczającego się przypadkowymi pojazdami i z mnóstwem wolnego czasu. Ale takich szczęśliwców jest niewielu. Zwykle jesteśmy ograniczeni ustawowym urlopem i środkami finansowymi, a podróżujemy wygodnie czyli własnym samochodem lub komunikacją zorganizowaną.

Ale nawet w krótkim czasie jakim jest weekend, możemy zaplanować zwiedzanie w wolnym stylu, bo przecież nie chodzi o czas trwania ale o sposób podróżowania.

Weekend spędzony w Cieszynie

 

Dlaczego podróż w rytmie slow może być fajna? I jakie z tego wynikną korzyści dla Ciebie?

1. Zwiedzać będziesz bez stresu, bez ciśnienia, że nie zdążysz czegoś zobaczyć. Bo już wcześniej założysz, że wszystkiego zobaczyć się nie da.

2. Będziesz mieć satysfakcje, jeśli uda ci się “odkryć” coś, czego nie przeczytasz w przewodniku. Dla mnie takim odkryciem były budynki dawnej stanicy harcerskiej w Górkach Wielkich, tam gdzie ostatnie wakacje przed wybuchem wojny spędzili Alek, Zośka i Rudy – harcerze Szarych Szeregów, bohaterowie książki „Kamienie na szaniec”.

3. Pozostaną wspomnienia. Nierzadko banalne sytuacje bardziej zapadną w pamięci niż kolejny pomnik czy piękna kamienica. Do dziś pamiętam starszego pana siedzącego na ławce nad rzeką Menam w Bangkoku.

4. Poczujesz klimat miejsca bez względu na to czy pojedziesz na koniec świata czy w Bieszczady. Tylko nie licz na dokładne poznanie i zrozumienie miejsca, na to potrzeba więcej czasu niż nawet długi urlop.

5. Zaoszczędzisz pieniądze i czas poświęcone na długie przejazdy.

6. Będziesz mieć więcej czasu na nawiązanie relacji z napotkanymi osobami i nie tylko. Do dziś wspominamy jak  w pensjonacie na Węgrzech zaraz po otwarciu drzwi pokoju w progu kładł się pies właściciela i lubił jak się go czochra po tych dredach. W tej sytuacji z psiakiem nawiązaliśmy lepszy kontakt niż z miłym właścicielem władającym tylko węgierskim.

Dawna stanica harcerska w Górkach Wielkich

Bangkok

W pensjonacie na Węgrzech

Czy wolne podróżowanie jest dla Ciebie?  TAK jeśli…

1. Lubisz obserwować toczące się wokół życie.

2. Lubisz posiedzieć w lokalnej knajpce.

3. Twoim celem nie jest odhaczanie kolejnych atrakcji z listy “Top …”

4. Lubisz zejść z wydeptanych ścieżek i odkrywać lokalne atrakcje jak na przykład Mariensztat w Warszawie. Kiedy “nad naszymi głowami” Trakt Królewski przemierzały tłumy, my w zaciszu chłonęliśmy małomiasteczkowy klimat stolicy.

5. Masz odwagę aby po powrocie powiedzieć znajomym: “Tak byłam w Rzymie, ale nie widziałem Koloseum” (to oczywiście przenośnia, nie jest moim zamiarem zniechęcać do odwiedzenia tego wspaniałego zabytku)

Warszawa – Mariensztat

 

Czy muszę zaplanować wszystko samodzielnie?

Nie, nie musisz wszystkiego planować na własną rękę. Możesz wyjechać na wczasy z biurem podróży, a na miejscu zwiedzać samodzielnie okolicę. Tak zrobiliśmy m. in. spędzając zimowy urlop w Turcji, kiedy wypożyczonym samochodem zwiedzaliśmy okolice, czy na Lanzarote docierając do prawie opuszczonej wioski Tenesa, co na tej bardzo turystycznej wyspie wydawało się niemożliwe.

Wodospady w Turcji (styczeń)

 

Jak rozpocząć podróż w rytmie slow?

1. Zatrzymaj się dłużej w jednym miejscu i zwiedź najbliższą okolicę. Staraj się zastosować do zasady: więcej pobyć niż się najeździć.

2. Weź pod uwagę swoje upodobania i jeśli np. nie znosisz zwiedzania zamków, pozostaw je innym.

3. Zaplanuj  i zacznij zwiedzanie od miejsca, na którym najbardziej Ci zależy. Z góry załóż, że nie zrealizujesz wszystkich punktów, bo jeśli będziesz mieć ochotę dłużej posiedzieć w parku, to zostań tam.

4. Dowiedz się i dotrzyj do mało znanych miejsc w okolicy.

5. Przygotuj się. Zabierz ze sobą GPS oraz mapy: papierową i/lub pobierz na telefon mapę offline.

6. Zwiedzaj samodzielnie, unikaj wycieczek zorganizowanych. Zdaję sobie sprawę, że nie wszędzie dotrzemy bez przewodnika, ale jeśli możesz zrób to sam.

7. Zrób dzień bez planu. Idź tam gdzie cię nogi poniosą i obserwuj to co wokoło. Głęboko w moich wspomnieniach pozostał spacer nad Mekongiem.

8. W większym mieście wybierz się do dzielnicy oddalonej od centrum, tam gdzie czas spędzają miejscowi jak na przykład Zatybrze w Rzymie. Ale najpierw dowiedz się czy dzielnica jest bezpieczna.

9. Jeśli to możliwe, nie rezerwuj noclegów na cały urlop, wtedy łatwiej zostać dłużej w miejscu, które Ci się spodoba.

10. Nocuj w mniejszych hotelach. Chociaż jeśli jesteś niepodatny na odciągacze jakie oferują kompleksy hotelowe, to właściwie bez znaczenia gdzie zanocujesz. Jeśli zwiedzasz miasto w weekend i masz ochotę na wyższy standard noclegu, to niezłym pomysłem mogą być tzw. hotele biznesowe, mają wtedy niższą cenę i zwykle mniej gości.

11. Jeśli planujesz przemieszczanie się, sprawdź ile czasu zajmie podróż, aby na miejscu nie zostało zbyt mało czasu na zwiedzanie.

Rzym – Zatybrze

 

Podsumowanie

Slow travel jest dla wszystkich, którzy potrzebują odskoczni od szybkiego tempa życia a jednocześnie nie potrafią usiedzieć w miejscu. Zwalniając przywieziesz wspomnienia, które pozostaną w pamięci przez wiele lat. Rozsmakuj się w tym, co masz na wyciągnięcie ręki. Nie musisz jechać (ale możesz) na drugi koniec świata, weekend też możesz spędzić w rytmie slow. Nie spiesz się.

Napisz, proszę czy taki styl podróżowania jest Ci bliski? Może dopiero planujesz zwolnić, ale nie wiesz czy to dla Ciebie? A może uważasz, że wolne podróżowanie jest nudne?

Wpis poruszający tematykę wolnego podróżowania znajdziesz jeszcze tutaj.

Polska

0 0 votes
Article Rating
Podziel się z innymiShare on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email
Tags: , , ,

Related Article

Subscribe
Powiadom o
guest
6 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Urszula
8 miesięcy temu

Też tak lubię i czasem robię, ale mam taki głód podróżowania, szczególnie teraz na emeryturze, że łapię każdą ciekawą okazję, no i w moim zakresie cenowym. Tak też lubię, byle ruszyć się z domu i zobaczyć coś nowego:)
Byle wirus ograniczający wreszcie odpuścił!!!

Mo.
Mo.
8 miesięcy temu

Ja to chyba praktykuję podróżowanie w rytmie slow ale w swoim własnym stylu. Lubię zwiedzać niespiesznie obserwując życie mieszkańców ale jednocześnie mam taki głód wrażeń, że chciałabym zobaczyć wszystko i wycisnąć z podróży ile się da. Nie uważam za stratę czasu pół dnia w hamaku albo obserwowanie otoczenia z perspektywy kawiarnianego stolika bo to też tworzy wspomnienia. Podróżujemy samodzielnie nie korzystając z biur podróży, “zaliczanie” strakcji turystycznych to nie dla mnie, ja muszę mieć czas na wszystko. Na bezczynność też. W Kambodży skorzystaliśmy z biura organizującego wycieczki do pływającej wioski i to była masakra bo w wiosce spędziliśmy może 20… Czytaj więcej »

hegemon
7 miesięcy temu

Lubię podróżowanie w rytmie slow, chociaż samego określenia “slow” nie lubię. Zostało ono zaanektowane przez bardzo snobistyczny rodzaj turystyki. Jeżeli wpiszesz w internet turystyka slow w Polsce, to trafisz na lokale z cenami wyższymi niż w warszawskich hotelach, a udające wiejskie przybytki.
Nie wiem, jaką nazwę nadać turystyce, o której piszesz – uważna, zrównoważona, a może jeszcze jakieś inne? Najbardziej podoba mi się zdanie “byłem w Rzymie, ale nie widziałem Koloseum 🙂

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.

6
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x