Poza stolicą wyspy oraz Maspalomas, gdzie mieliśmy swoją bazę wypadową, odwiedziliśmy jeszcze trzy miejscowości położone bezpośrednio nad brzegiem oceanu: Puerto de Mogan, Playa de Arinaga oraz Puerto de las Nieves. Każde z tych miasteczek miało w sobie coś, co zapada w pamięć.
Jak zaplanować pobyt na wyspie? Zajrzyj do wpisu Gran Canaria: 8 pomysłów na wycieczki.
Spis treści:
Puerto de Mogán
Często można spotkać się z opinią, że Puerto de Mogán to najpiękniejszy punkt na mapie Gran Canarii. Trudno mi to jednoznacznie potwierdzić, bo przecież nie widziałam wszystkich zakątków, ale bez wątpienia jest to miejsce niezwykle urokliwe. Miasteczko otaczają majestatyczne klify, a w przytulnej zatoce skrywa się niewielka, piaszczysta plaża.
To, co zachwyca tu najbardziej, to architektura połączona z naturą. Niskie, białe domki z kolorowymi obramowaniami okien toną w kwiatach. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ogromnej ilości bugenwilli, które kaskadami spływają po budynkach, tworząc żywe, intensywnie różowe i fioletowe ściany.
Warto też zajrzeć do portu jachtowego, gdzie cumują łodzie z całego świata, oraz przespacerować się wąskimi uliczkami wyłączonymi z ruchy drogowego.









Playa de Arinaga
Do Playa de Arinaga trafiliśmy zupełnie przypadkiem, decydując się na spontaniczny zjazd z autostrady. Panował tu spokój, a po szerokiej promenadzie spacerowało zaledwie kilka osób. To miejsce nie przypomina typowych, głośnych kurortów – jest ciche, lokalne i bardzo odprężające (przynajmniej w trakcie naszego pobytu).
Przy promenadzie, na niewielkim molo „spotkałam” wędkarza – realistyczną rzeźbę, który z cierpliwością pilnuje swojego wiadra z rybami. Nieco dalej, na kamienistej plaży, można dostrzec kolejną postać: dziecko zastygłe w skoku do wody. Te artystyczne akcenty dodają promenadzie wyjątkowego charakteru. Arinaga to także świetne miejsce, by zajrzeć do lokalnej piekarni lub kawiarni i po prostu poobserwować codzienne życie mieszkańców.




Puerto de las Nieves
Puerto de las Nieves leży na północno-zachodnim krańcu wyspy i różni się od słonecznego południa. Miejscowość jest przepięknie położona w cieniu potężnych, ciemnych klifów Agaete, które pionowo wpadają do błękitnej wody. Tutejsze plaże są kamieniste. Natomiast bardzo ładnie wyglądają biało-niebieskie domki.
Gdy tylko wysiedliśmy z samochodu, poczuliśmy potęgę tutejszej natury. Wiało okropnie – podmuchy były tak silne, że spacer stał się prawdziwym wyzwaniem, a momentami trudno było zrobić krok naprzód. Mimo walki z wiatrem, warto podejść w stronę oceanu, by zobaczyć pozostałości słynnego „Palca Bożego” (Dedo de Dios) oraz odwiedzić Ermita de las Nieves, kapliczkę z XVI-wiecznym tryptykiem flamandzkim. Puerto de las Nieves to także dobre miejsce, by zjeść świeżą rybę prosto z porannego połowu w jednej z lokalnych restauracji przy brzegu.




Gdzie udać się dalej?
Odwiedź Ogród Kanaryjski, gdzie zebrano chyba wszystkie rośliny występujące na archipelagu. Udaj się na wulkaniczną Lanzarote. A może zaplanuj pobyt na Malcie..
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.