Nowa siedziba Muzeum Śląskiego w Katowicach powstała na terenie dawnej Kopalni Węgla Kamiennego „Katowice”. Sale wystawowe znajdują się pod ziemią, na powierzchni widać jedynie szklane boksy, które wpuszczają światło w głąb muzeum.
Odwiedziliśmy to miejsce z 3-letnim wnukiem. Zwykle przedszkolak i muzeum to kiepskie połączenie, ale nie tutaj.
Spis treści:
Podziemne wystawy i śląskie tradycje
Naszą przygodę zaczęliśmy od poziomu kas, gdzie królują obrazy i rzeźby. Jednak przedszkolaka ta część raczej nie zainteresuje, więc schodzimy niżej imponującą pochylnią.
Weszliśmy prosto w świat dawnej kopalni. Wnuk zwrócił uwagę na multimedialną bibliotekę, ale większe zainteresowanie wzbudziła cieszyńska rotunda z XI wieku, ta którą umieszczono na banknocie o nominale 20 złotych.
Przysiedliśmy się do stolika w kawiarni, aby obejrzeć stare fotografie. Jednak wnuk białe postacie traktował z dużym dystansem.
Odwiedziliśmy tradycyjny śląski dom, gdzie w progu „wita” nas górnik z fajką. Niektórzy pamiętają pewnie piosenkę “Starzyk”:
Idę sobie przez podwórze
I pyk, pyk fajeczkę kurzę
Mam króliki we chływiku
I gołąbki w gołębniku…Tak się w życiu dziwnie darzy
Byłem górnik, jestem starzyk…
Chłopaka interesują wszelkie pojazdy, więc i “Maluch” wzbudzał zainteresowanie. W tle widać blok mieszkalny, gdzie przez okienka podglądaliśmy scenki z życia mieszkańców.
Tutaj próbujemy policzyć samochody zaparkowane wzdłuż ulicy.
Zatrzymujemy się na chwilę aby obejrzeć dzieci na starych fotografiach. Za konstrukcją w kształcie plastra miodu znajduje się kilka stolików z grami interaktywnymi (raczej dla starszych dzieci).
Na wystawie kostiumów teatralnych zatrzymaliśmy się dłużej. Ale to nie kostiumy zaciekawiły wnuka, ale klocki. Długi stół z kilkunastoma stanowiskami do budowania z klocków obiektów związanych z teatrem np. starożytnego amfiteatru. Nie wszystkie udało się zbudować do końca, ponieważ przy niektórych zabrakło cierpliwości ale i tak zabawa była świetna.
Przerwa w restauracji
Po intensywnym zwiedzaniu pora na regenerację. W muzealnej restauracji zjedliśmy obiad. Wielkim plusem jest stolik tuż obok małego kącika zabaw dla dzieci – dzięki temu każdy z nas miał chwilę dla siebie.
Wystawa czasowa
Zachęceni przez pracowników muzeum zajrzeliśmy na wystawę czasową „Odbicie” autorstwa Daniego Karavana. To był prawdziwy hit! Całe pomieszczenie wyłożone lustrzaną folią, miękka, ciepła podłoga i konieczność zdjęcia butów sprawiła wnukowi ogromną radość. Początkowo niepewny, po chwili biegał, leżał i robił miny do swojego odbicia.
Instalacja jest czasowa, czynna do 19.09.2017 roku.
Punkt widokowy
Na sam koniec została nam jeszcze jedna atrakcja. Wjechaliśmy windą na szczyt wieży wyciągowej szybu kopalnianego. Podczas gdy ja podziwiałam panoramę Katowic, mój mały towarzysz był zafascynowany pracą olbrzymiego koła szybowego.
Co jeszcze zachwyciło 3-latka? Wszystkie windy, którymi przemieszczaliśmy się między piętrami! Muzeum Śląskie to obiekt, do którego warto wracać. My z pewnością zajrzymy tu jeszcze nie raz.
Bilety i aktualne godziny otwarcia sprawdź na www.muzeumslaskie.pl
Co dalej?
W Muzeum Śląskim jest jeszcze wystawa edukacyjna dla dzieci “Na tropie Tomka”, gdzie rodzinnie przemierzamy kontynenty śladami Tomka, bohatera powieści Alfreda Szklarskiego.
Poza tym polecam Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach z kolekcją wozów strażackich lub Sztolnię Królowa Luiza w Zabrzu z trasą dla dzieci. A jeśli pogoda dopisuje, wybierzcie się na Jurę Krakowsko-Częstochowską, by pobiegać po „wielkiej piaskownicy”, czyli Pustyni Siedleckiej.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.







































