Od dawna marzyłam o podróży do Azji – wiem, brzmi to jak slogan, ale to pragnienie towarzyszyło mi od lat. Mimo to, realizacja wydawała się trudna. Najbardziej obawiałam się słabej znajomości angielskiego. Oczywiście, mogłam wybrać biuro podróży, ale nie bardzo odpowiada mi taka forma zwiedzania.
Moje obawy budził też tropikalny klimat. Zastanawiałam się, czy damy radę w takim upale. Zamiast rezygnować, zaczęłam szukać odpowiedzi w internecie. Przeczytałam wiele relacji i w końcu… kupiłam bilet.
W trakcie naszego pobytu 10 batów = około 1 zł.
Spis treści:
Podróż do dalekiej Azji
Bilet do Tajlandii kupiłam w promocji za 1870 zł. Wybrałam porę deszczową, licząc na nieco niższe temperatury. Przygotowania trwały wiele tygodni: zarezerwowałam noclegi, zrobiliśmy szczepienia i przygotowałam rozmówki – zarówno papierowe, jak i w telefonie.
Mimo to obawy nie znikały. Czy nie pogubimy się na ogromnych lotniskach, albo później w ogromnym Bangkoku? Z pomocą znów przyszedł internet. Dowiedziałam się o polskich biurach podróży w Tajlandii i – na pierwszą podróż – był to strzał w dziesiątkę. Zdecydowaliśmy się na jednodniową wycieczkę z polskim przewodnikiem, by na spokojnie oswoić się z Bangkokiem.
Nasza trasa wiodła z Krakowa przez Berlin i Abu Dhabi. Podczas przesiadek moją uwagę przykuł młody chłopak w zabawnym kapeluszu. Pomyślałam: „Może on też leci do Tajlandii?”. Intuicja mnie nie myliła. Pan Kapelusik stał się naszym nieformalnym przewodnikiem – podążając za nim, bez stresu dotarliśmy do ostatniego samolotu.



W Bangkoku lądujemy po 18:00. Jest ciemno, parno i leje deszcz, a my czujemy ogromne zmęczenie. Szybko łapiemy taksówkę (koszt to około 450 batów) i ruszamy do centrum. Za szybą migają neony, olbrzymie portrety pary królewskiej i feeria barw.
W hotelu czekała nas miła niespodzianka. Bagażowy, który zaprowadził nas do pokoju, okazał się tak sympatyczny, że został naszym nieoficjalnym opiekunem na cały pobyt. Teraz czas na odpoczynek – jutro o 9:00 jesteśmy umówieni z naszą przewodniczką.
Bangkoku z przewodnikiem: najważniejsze miejsca
Od samego rana pada deszcz, nic dziwnego w końcu to pora deszczowa. Naszą przewodniczką jest Su, przemiła Tajka mówiąca po polsku z biura podróży Pandanus. Oprowadziła nas po najważniejszych miejscach w Bangkoku. Zwiedziliśmy targ kwiatowy, kompleks Wat Phra Kaeo i Wielki Pałac, Wat Pho, Wat Arun..




Wat Phra Kaeo czyli świątynia Szmaragdowego Buddy jest najważniejszym obiektem sakralnym w Tajlandii. Posążek buddy jest wykonany z zielonego jaspisu i ma tylko 66 cm wysokości. Przed wejściem można znaleźć tablicę przedstawiającą posążek ubrany odpowiednio do pory roku. Świątynia jest jedyną w Tajlandii, w której nie wolno robić zdjęć.





Wat Pho czyli Świątynia Leżącego Buddy jest największą i najstarszą świątynią w Bangkoku. A znajdujący się w niej posąg buddy ma 46 metrów długości.


Na terenie świątyni od feerii barw można dostać zawrotu głowy. Wszędzie żywe kolory a przede wszystkim złoto, złoto, złoto… W porze suchej, w słońcu, musi to wszystko niesamowicie błyszczeć.
Rejs po Menam i Wat Arun
Kolejnym punktem jest rejs po rzece Menam oraz zwiedzanie Wat Arun czyli Świątyni Świtu. Budowla ładnie się prezentuje, jest wyłożona porcelaną tłuczoną lub całymi elementami.



Z naszą przewodniczką pływaliśmy także łodzią po kanale, lecz ulewa uniemożliwiła robienie zdjęć. Na zakończenie udaliśmy się na obiad, gdzie popularne i pyszne pad thai kosztowało 35 batów. Su udzieliła nam wielu cennych informacji, które później ułatwiły nam poruszanie się po Bangkoku.
Gdzie dalej?
Bardzo chcielibyśmy zobaczyć Angkor Wat w Kambodży i to się udało. Wybierz się też do Ajutthai, dawnej stolicy Tajlandii oraz do Kanchanaburi. A na wypoczynek pojedź na wyspę Ko Chang. Jeśli na razie wybierasz bliższe miejsca, może zainteresuje Cię Roztocze.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.
..