W odległości około 15 km od granicy z Polską znajduje się wieś Krušetnica, a w niej niezwykłe miejsce otwarte w 2015 roku: „Oravakafe”, czyli Muzeum Kawy. Przyznam szczerze, że jadąc tam, miałam mieszane uczucia. Muzeum kawy gdzieś na wsi? Brzmiało to dość nietypowo, ale postanowiliśmy to sprawdzić.
Zwiedzanie Muzeum Kawy jest częścią wycieczki po słowackiej Orawie.
Spis treści:

Gdzie dokładnie jest muzeum?
Muzeum mieści się w centrum miejscowości Krušetnica, w niepozornym, prywatnym budynku. Łatwo je jednak rozpoznać, ponieważ przed wejściem na schodach stoją worki po kawie. Jest wczesne niedzielne popołudnie. Dzwonię do drzwi i po chwili otwiera je młody mężczyzna – pan Roman Florek, właściciel i pomysłodawca tego miejsca.


Olbrzymia mozaika i lata pracy
Już od samego progu wzrok przyciągają ściany wyłożone mozaikami z ziaren kawy. Ziarnami pokryta jest większość pomieszczeń muzeum o łącznej powierzchni 107 m². Ta imponująca praca została oficjalnie wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa.
Duże wrażenie robi samo zaangażowanie i trud włożony w powstanie tego dzieła. Tworzenie mozaiki trwało aż cztery lata! Dzięki wykorzystaniu ziaren o różnym stopniu obróbki – palonych, wysuszonych oraz tych jeszcze surowych – autorzy uzyskali trzy naturalne kolory, z których powstały te niezwykłe obrazy.




Eksponaty i pasja
W muzeum zgromadzono wiele ciekawych eksponatów. Można tu podziwiać zabytkowe młynki do kawy, finezyjne filiżanki oraz rozmaite przyrządy służące do parzenia kawy na przestrzeni lat. Wszystko to tworzy wyjątkowy klimat, w którym czuć miłość do tego aromatycznego napoju.
Właściciel „Oravakafe”, Roman Florek, jest z zawodu baristą. Jesteśmy pełni uznania dla jego ogromnej pasji i determinacji w stworzeniu tak unikatowego miejsca na mapie Orawy.






Degustacja kawy
Na miejscu można zakupić kawę świeżo paloną przez samego właściciela. W czasie naszej wizyty dostępne były ziarna z Hondurasu, Brazylii i Meksyku. Choć ceny były wyższe niż w zwykłych sklepach, postanowiliśmy skusić się na wszystkie trzy rodzaje.
Po powrocie do domu rozpoczęła się nasza domowa degustacja. Nie jestem ekspertem, jedynie amatorką dobrej kawy, więc moja ocena jest czysto subiektywna. Wszystkie kawy miały niezwykle przyjemny zapach i piłam je z dużą radością. Najbardziej do gustu przypadła mi aromatyczna kawa z Hondurasu. Ziarna z Brazylii wydały mi się lekko kwaskowe, natomiast kawa z Meksyku była bardzo delikatna i subtelna, być może nieco słabsza w smaku niż pozostałe.
Co zobaczyć w okolicy?
Będąc w tej części Słowacji, warto kontynuować podróż w kierunku Jeziora Orawskiego oraz odwiedzić Muzeum Wsi Orawskiej w Zuberzecu. Jeśli masz ochotę na dłuższą wyprawę, udaj się do stolicy kraju – Bratysławy. Z kolei po polskiej stronie granicy czeka malownicze Jezioro Czorsztyńskie.
A ja miałam okazję zobaczyć krzewy kawowe w ich naturalnym środowisku w trakcie wycieczki do Parku Narodowego Doi Inthanon w Tajlandii.
Inne miejsca, które odwiedziłam zobacz na mapie.
.