Ustroń położony w Beskidzie Śląskim kojarzy się nam głównie z charakterystycznymi „piramidami” sanatoriów i spokojnym wypoczynkiem w otoczeniu gór. Często nie zdajemy sobie sprawy z zaskakującej przeszłości tego miejsca. Niewiele osób wie, że jeszcze nie tak dawno Ustroń był prężnie działającym ośrodkiem hutniczym. Dowiedziałam się o tym w tutejszym muzeum.
Spis treści:
Tradycje hutnicze
Aby lepiej zrozumieć historię miasta, kieruję kroki do Muzeum Ustrońskiego. Mieści się ono w dawnym, przeszło 200-letnim budynku dyrekcji huty. Już na zewnątrz widać potężne maszyny oraz autentyczny niewytop z wielkiego pieca.

Wewnątrz zwiedzanie zaczynam od krótkiego filmu. To świetne rozwiązanie – pozwala poznać losy tutejszego hutnictwa, którego początki sięgają 1772 roku. Czy wiedzieliście, że wzdłuż odnogi Wisły, zwanej Młynówką, działało aż pięć takich ośrodków?
Produkcja w zakładach zmieniała się na przestrzeni lat w zależności od potrzeb. Asortyment huty był imponujący: elementy wozów konnych i gwoździe, piece żeliwne, kule armatnie i moździerze, ozdobne płoty, naczynia, narzędzia, maszyny dla przemysłu rolniczego, górniczego, naftowego, dla młynów, kolei i wojska, kotły parowe, cysterny i wiele innych. A w ostatnim etapie działalności (zakład zamknięto w 2008 roku) – części samochodowe.
Muzeum to jednak nie tylko przemysł. Zobaczycie tu także dawne stroje, zabawki i przedmioty codziennego użytku. Jeśli poczujecie niedosyt, na stronie placówki znajdziecie jeszcze więcej szczegółowych informacji.
Tradycje uzdrowiskowe
Ustroń jako uzdrowisko ma zaskakujące początki. Już w XVIII wieku kuracjusze leczyli tu płuca… pijąc żętycę, czyli serwatkę z owczego mleka. Na inne schorzenia zalecano zimne kąpiele rzeczne.
Prawdziwym przełomem było jednak sąsiedztwo huty. Na początku XIX wieku odkryto, że woda ogrzewana gorącym żużlem wielkopiecowym pomaga na reumatyzm (dzięki zawartości siarki). Tak powstały słynne kąpiele żużlowe.
Wyobraźcie sobie ten widok: robotnik biegnie z taczką pełną parującego żużla wprost do sąsiedniego hotelu „Kuracyjnego”, gdzie od razu przygotowywano leczniczą kąpiel!
Ten wyjątkowy kompleks od którego rozpoczęła się działalność hutniczo-kuracyjna tworzyły trzy obiekty położone obok siebie:
- Dawna huta (obecnie Zespół Szkół Technicznych),
- Biuro dyrekcji (dzisiejsze muzeum),
- Hotel „Kuracyjny” (obecnie Rezydencja Parkowa).
Dopełnieniem całości był staw, który niegdyś napędzał maszyny hutnicze, a kuracjuszom służył do kąpieli i pływania łódkami. Spacerowano też wzdłuż grobli, nazywanej dumnie Promenadą Wielkopiecową. Staw istnieje nadal i służy celom rekreacyjnym.
Zaciekawił mnie stary plakat reklamowy hotelu. Można z niego wyczytać, że najdroższe obiady z muzyką na żywo kosztowały 2 złote. Trudno dziś przeliczyć tę kwotę, ale jeszcze trudniej wyobrazić sobie wypoczynek w cieniu huty. Mimo hałasu i dymu, chętnych do podreperowania zdrowia nigdy nie brakowało.
Gdzie dalej
Jeśli masz ochotę na dalsze odkrywanie Beskidów, polecam wycieczkę na Szyndzielnię lub Skrzyczne. Na oba szczyty możesz wejść lub wygodnie wjechać kolejką, oszczędzając siły na dalsze spacery. Warto odwiedzić też Jaworzynkę, by stanąć na styku trzech granic: Polski, Czech i Słowacji. Ciekawym pomysłem jest również krótki wypad do Czech. Możesz wjechać kolejką na górę Javorový lub pospacerować po malowniczej Karwinie.
Inne miejsca, które odwiedziłam możesz zobaczyć na mapie.









