czwartek, 21 maja, 2026

Ko Chang, znana jako Wyspa Słonia, to raj dla miłośników natury i plaż, gdzie czas zdaje się zwalniać w rytmie szumu fal. To jedna z tych wysp, które mimo popularności wciąż zachowują swój autentyczny charakter.

Jest trzecią co do wielkości wyspą Tajlandii. Na wyspę przypłynęliśmy z miejscowości Trat, a sama przeprawa trwa około 45 minut. Przyjechaliśmy tu prosto z Siem Reap w Kambodży.

Spis treści:

Nocleg: Domki w tropikalnym ogrodzie

Ośrodek, w którym się zatrzymaliśmy, od razu skradł moje serce. Mieszkamy w uroczy, stylizowanym domku ukrytym w egzotycznym ogrodzie. Do plaży mamy zaledwie 200 metrów, choć tym razem nie służy ona do opalania.

Trwa właśnie pora deszczowa, więc plaża świeci pustkami, a szum morza miesza się z odgłosami deszczu. Ma to jednak swój niepowtarzalny, spokojny klimat.

Czasem wieczór kończymy lokalnym akcentem – na pobliskim stoisku kupujemy pyszne, świeże naleśniki z owocami.

Domek na Ko Chang w Tajlandii
Domek na wyspie Ko Chang
Domki na wyspie Ko Chang
Domki w ogrodzie
Naleśnik z bananem na KoChang
Pani przygotowuje dla nas naleśnik z bananem

Durian: spotkanie z kontrowersyjnym owocem

O durianie krąży tyle legend, więc musiałam spróbować aby wyrobić sobie własne zdanie. Miał być niezwykle smaczny, a jednocześnie odstraszać zapachem zgniłego mięsa. Jak było naprawdę? Stojąc przy stoisku, nie czułam nic dziwnego. Dopiero po obraniu owocu uwalnia się specyficzny, dość nieprzyjemny zapach, ale na pewno nie nazwałabym go odorem padliny. Nie był na tyle mocny, bym musiała zatykać nos czy rezygnować z degustacji.

Jeśli chodzi o wrażenia, durian ma ciekawą, kremową konsystencję, ale sam smak… cóż, był po prostu “taki sobie”. Zdecydowanie nie będę za nim tęsknić. O wiele bardziej smakuje mi soczysty smoczy owoc, mango lub papaja. Spotkanie z durianem zaliczam do ciekawych doświadczeń kulinarnych.

Durian na KoChang
Duriany

Rejs statkiem: W poszukiwaniu rajskich widoków

Zdecydowaliśmy się na klasyczną, całodniową wycieczkę statkiem w okolice pobliskich wysepek. W cenę wliczony był obiad, a program pozwalał na prawdziwy relaks: chętni mogli popływać w morzu lub przeprawić się pontonem na jedną z plaż. Na jedną z wysepek zeszliśmy po drewnianym molo.

Przez większość dnia niebo pozostawało pochmurne. Dopiero pod sam koniec wycieczki, dosłownie na moment, zza chmur wyjrzało słońce. W tym jednym krótkim błysku zobaczyłam wreszcie namiastkę tych idealnych, “folderowych” widoków, z których słynie Tajlandia. Idealne zakończenie rejsu.

Rejs w pobliżu wyspy KoChang
Wycieczka statkiem – popłyniemy tym czerwonym
Pływanie w trakcie rejsu w pobliżu Ko Chang
Rejs statkiem
Obiad w trakcie rejsu
Obiad przygotowany, tylko zdjąć folię
Rejs w pobliżu wyspy Ko Chang
Na moment pokazało się słońce
Rejs w pobliżu Ko Chang
Namiastka folderowych widoków

Skuterem po wyspie: nasza wielka przygoda

Postanowiliśmy wypożyczyć skuter, aby zwiedzić wyspę na własną rękę. Krzysiek co prawda jeździł ze 20 lat temu jakimś „Rometem” czy innym „Komarem”, więc uznaliśmy, że doświadczenie ma. Na wszelki wypadek poprosiłam jednak, żeby najpierw przejechał się kawałek sam. Ruszył… a mina i gesty pani z wypożyczalni były po prostu nie do podrobienia!

Kiedy w końcu zapanował nad „rumakiem”, z pewną nieśmiałością wsiadłam i ja. Dalej było już tylko lepiej, choć przez chwilę musieliśmy sobie przypomnieć o ruchu lewostronnym – na szczęście droga była pusta. Zatrzymywaliśmy się co kawałek, by podziwiać lasy namorzynowe, małą buddyjską świątynię, wodospad i gęstą dżunglę.

Na skuterze po wyspie Ko Chang
Wypożyczony skuter
Świątynia na Ko Chang
Świątynia
Namorzyny na Ko Chang
Namorzyny
Namorzyny na Ko Chang
Namorzyny
Wodospad na Ko Chang
Wodospad w pobliżu
Ścieżka do wodospadu na Ko Chang
Ścieżka do wodospadu
Wodospad Klongnonsi na Ko Chang
Wodospad Klongnonsi
Wodospad na Ko Chang
Ścieżka do innego wodospadu (nie pamiętam nazwy)
Wodospad na Ko Chang w Tajlandii
Wyspa Ko Chang – wodospad
Dżungla na Ko Chang
Dżungla
Śwoątynia na Ko Chang
Świątynia Wat Salak Petch

Sielanka skończyła się wczesnym popołudniem, gdy nadciągnęły granatowe chmury. Ledwo ruszyliśmy w stronę domu, zaczęło lać. Schroniliśmy się w przydrożnej restauracji z nadzieją, że przeczekamy najgorsze. Siedzieliśmy tam ponad godzinę, zjedliśmy obiad, wypiliśmy kawę, ale zamiast przejaśnienia, robiło się coraz gorzej.

Nie było rady – przed nami 25 kilometrów trasy w ulewie, a zmrok zbliżał się wielkimi krokami. Ruszyliśmy w strugach deszczu. Gdy dotarliśmy na miejsce, nie mieliśmy na sobie ani jednej suchej nitki. Krzysiek tak przemókł, że zmarzł w samym środku tropików! Ociekający wodą oddaliśmy maszynę, a pani z wypożyczalni skrupulatnie ją obejrzała. Skuter był cały, bez ani jednej ryski, a do tego… porządnie umyty przez naturę. Deszcz nie odpuścił aż do rana.

Pad thai z krewetkami
Moje ulubione danie, pad thai z krewetkami
Deszcz na Ko Chang
Wyspa Ko Chang – pada coraz bardziej

Wodospad Klong Plu – największy na wyspie

Następnego dnia udajemy się do największego na wyspie wodospadu Klong Plu, a na miejsce podwozi nas lokalna taksówka, czyli songthaew. Ścieżka do wodospadu prowadzi przez soczyście zieloną, gęstą dżunglę. To miejsce, gdzie woda z hukiem wpada do głębokiego, naturalnego basenu, otoczonego przez monumentalne skały i tropikalną roślinność. To idealne miejsce na chwilę oddechu w cieniu drzew, zanim ruszymy w dalszą drogę.

Dżungla na Ko Chang
W pobliżu wodospadu
Największy na wyspie Ko Chang wodospad Klong Plu
Największy na wyspie wodospad Klong Plu

Plaża w porze deszczowej

Prawie codziennie chodzimy na spacer brzegiem morza. Choć niebo wciąż jest stalowe to opustoszała plaża ma w sobie coś magicznego – jest tylko dla nas. Jutro wracamy do Bangkoku, żegnając się z Wyspą Słonia.

Podsumowując, podróżowanie w porze deszczowej może pokrzyżować plany ale też dzięki temu wyspa jest niesamowicie zielona, a turystów znacznie mniej. Jeśli nie boicie się wody, Ko Chang w tym wydaniu nagrodzi Was ciszą jakiej trudno szukać w szczycie sezonu.

Palmy na Ko Chang
Ko Chang – palmy – będzie padać
Plaża na Ko Chang
Plaża w porze deszczowej

Gdzie dalej?

Zaplanuj zwiedzanie północy Tajlandii, poczuj klimat Chiang Rai oraz odetchnij świeżym powietrzem w Parku Narodowym Doi Inthanon. A może wybierzesz się do Wietnamu i zwiedzisz pełen lampionów Hoi An, albo na wyspę Panglao na Filipinach. Jeśli nie wybierasz się poza Europą, spędzę trochę czasu na słonecznej Malcie, odkrywając jej skaliste wybrzeża i bogatą historię.

Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.

..

Tags:

Related Article

Subskrybuj
Powiadom o
guest

4 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
seniorka z plecakiem
10 lata temu

O tak. Takie wyprawy się pamięta. Dzięki.

Ewa Klimaszewska
10 lata temu

Fantastyczna wyprawa, taka którą zapamięta się do końca życia :))*

seniorka z plecakiem
10 lata temu

Była jazda, nie dość że w deszczu to ostatnie kilometry po ciemku. Dobrze że tam właściwie jest jedna droga.

Anonimowy
Anonimowy
10 lata temu

Opis wycieczki skuterem-świetny! Wyobrażam sobie tą jazdę i powrót w ulewie.J

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.

4
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x

SENIORKA Z PLECAKIEM