Mój plecak zimą odpoczywa w szafie. Nie chodzę w góry, bo zimno. Nie jeżdżę na nartach, bo zimno. Nawet zwykły spacer wydaje mi się wyzwaniem, bo… tak, zgadliście – jest mi po prostu zimno. Na sam widok oszronionych szyb robi mi się chłodno. Krótko mówiąc: przebywanie poza budynkiem zimą nie sprawia mi żadnej przyjemności.
Jednak paradoksalnie, wiosną też spotykam zimę. Czasem z pełną jej świadomością, a czasem zdarza mi się natknąć na nią tam, gdzie w ogóle jej się nie spodziewałam.
Zima “na życzenie”, czyli jednodniowa przygoda
Taka wersja zimy – podana w małej dawce i w pięknym otoczeniu – jest dla mnie do zaakceptowania. Jednodniowe spotkanie ze śniegiem bywa wręcz fascynujące, pod warunkiem, że wiem, iż za chwilę wrócę do ciepła. Gdzie los (i szlaki) rzucił mnie w śnieżną krainę?
Jungfraujoch, Szwajcaria (3471 m n.p.m.): To był maj, a termometr pokazywał solidne -6°C. Za oknami zwisały olbrzymie sople, ale dzięki słońcu i bezwietrznej pogodzie, widoki zapierały dech w piersiach. Taka zima ma klasę!
Korsyka w maju: Tu przeżyłam prawdziwe zaskoczenie. Nie spodziewałam się tam takiej ilości śniegu! Najwięcej było go w centralnej części wyspy. Gdy wyszłam z wąwozu Restonica w wyższe partie gór, krajobraz zmienił się nie do poznania. Biel biła po oczach, a ja maszerowałam w słońcu, w koszuli z krótkim rękawem, czując na twarzy rześkie powietrze.
Chamonix i Aiguille du Midi (3842 m n.p.m.): Francja w maju przywitała mnie znacznie surowiej. W drodze na Aiguille du Midi, na stacji pośredniej, widać było jeszcze zarysy gór, ale im wyżej, tym gorzej. Na szczycie zastałam gęstą mgłę, przeszywający wiatr i zacinający deszcz ze śniegiem. To była ta zima, której zdecydowanie nie lubię – surowa i nieprzyjazna.
Moja ulubiona wersja zimy?
Najbardziej lubię zimę… na zdjęciach. Albo taką, którą zostawiam za sobą, wchodząc na pokład samolotu lecącego na południe. Każdy dzień spędzony w cieplejszym klimacie przybliża mnie do mojej ulubionej pory roku – wiosny.
Jednodniowa zima w pięknych okolicznościach przyrody? Tak, to mogę zaakceptować. Ale na co dzień wybieram słońce. Kończę ten wpis, zamykam walizkę i ruszam tam, gdzie cieplej.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.
..






















