czwartek, 5 marca, 2026

Najpierw zwiedziłam miejscowość Castelmola, a następnie zeszłam Ścieżką Saracenów do Taorminy, gdzie spędziłam resztę dnia. Świetny dzień z towarzyszącymi mi na każdym kroku wspaniałymi widokami. Im wyżej tym piękniej.
Opowiem też o głowach-donicach widocznych na każdym kroku.

Castelmola

Zwiedzanie i piesza wędrówka

Castelmola

Castelmola jest małą miejscowością położoną na szczycie wzgórza, ponad Taorminą. Z wielu punktów roztaczają się stąd wspaniałe widoki na morze, Etnę oraz okoliczne miasteczka i wioski.

Do Castelmola pojechałam autobusem. To zaledwie pięć kilometrów od Taorminy ale droga jest wyjątkowo kręta i wąska. Byłam pełna podziwu dla umiejętności kierowcy, który z dużą precyzją pokonywał zakręty, prawie ocierając się o zabudowania. Trudniej mieli kierowcy samochodów osobowych jadących z naprzeciwka. Zjeżdżali gdzie tylko mogli, żeby ustąpić miejsca autobusowi. Czasem jednak nie było to możliwe, więc musieli cofać pod górę. Im wyżej tym widoki stawały się piękniejsze. Wreszcie autobus zatrzymał się na niewielkim placyku.

Plac (Piazza San Antonio) jest jednocześnie tarasem widokowym, ale jeszcze wspanialsze widoki roztaczają się z zamku (Castello di Mola). Weszłam tam po schodach, które prowadzą z głównego placu. Dotarcie do zamku, a właściwie jego ruin, nie było dużym wyzwaniem, położone są nieco powyżej placu. Można stamtąd podziwiać fantastyczne widoki we wszystkich kierunkach.
Wstęp bezpłatny.

Schody prowadzące na zamek
Ruiny zamku
Widok na główny plac w Castelmola
W dole Taormina
Widok na góry
W tle Etna

Wracam do centrum i aby przedłużyć te przyjemne chwile, idę na kawę z widokiem. W miasteczku jest dość pusto, niewielu turystów, a ci, których mijam to – jak myślicie? – głównie Polacy.

Jeszcze spacer wąskimi i jeszcze węższymi, wręcz wąziutkimi, uliczkami. Niektóre z nich to ciągi schodów. Jednymi z nich schodzę do Ścieżki Saracenów.

Castelmola
Kawiarnia z widokiem
Jedna z uliczek
Castelmola
Wąziutka uliczka

Ścieżka Saracenów

Ścieżką Saracenów (Sentiero dei Saraceni) zeszłam do Taorminy. Wejście na nią w Castelmola znajduje się przy ulicy Via Circonvallazione Sud. W pewnym momencie natrafisz na tabliczkę z napisem “Taormina” kierującą na schody biegnące w dół.

Początek Ścieżki Saracenów

Ścieżka Saracenów jest na prawie całym odcinku wybrukowana i oświetlona. Dopiero niżej, już blisko Taorminy, krótki fragment to wąska gruntowo-kamienista ścieżka.

Na początku trasa prowadziła między olbrzymimi opuncjami. Widać też było pierwsze oznaki wiosny – przy ścieżce ślicznie rozkwitły żółte kwiaty, a od czasu do czasu mijałam kwitnące drzewka, chyba migdałowce.

Widok na Taorminę. Ścieżka wśród kwiatów i opuncji.

Po przejściu niedługiego odcinka na trasie pojawia się niewielki kościół (Chiesa di San Biagio). Zgodnie z informacją podaną na tabliczce został wybudowany w I w. n.e.

Kościół (Chiesa di San Biagio)
Wnętrze kościoła

Schodząc niżej, minęłam jeszcze bramę Porta dei Saraceni. Ale największą frajdę sprawiały mi towarzyszące widoki i panująca wokół cisza. Po drodze spotkałam tylko dwie osoby, zasapanego pana z zakupami, który wchodził pod górę, oraz dziewczynę, która prawie zbiegała do Taorminy.

Widok ze ścieżki
Odcinek ścieżki gruntowej
Widok na autostradę i Taorminę
Ścieżka gryntowa

Po dotarciu do pierwszych zabudowań Taorminy dalej szłam ulicami i schodami, korzystając z mapy na telefonie. Chociaż wiedziałam, że się nie zgubię, zależało mi na tym, by dojść w okolice bramy Porta Catania.

Ścieżka, licząc od głównego placyku w Castelmola do ulicy Corso Umberto w Taorminie, miała zaledwie 1,8 km. Jej przejście zajęło mi 50 minut, ale to dlatego, że co chwilę zatrzymywałam się, by podziwiać widoki. Na pewno tę trasę można pokonać znacznie szybciej.

Zejście do centrum Taorminy

Taormina

Taorminę odwiedzają tłumy turystów. Pewnie tak, ale ja poza sezonem ich nie widziałam.

Do głównego deptaka zeszłam z Castelmola ulicą Viale Apollo Arcageta, prosto na taras widokowy z wysokimi palmami – Terrazza Panoramica su Giardini Naxos. Niestety, widoczność była coraz gorsza i mimo wczesnych godzin popołudniowych, zrobiło się ciemno i ponuro.

Taras widokowy
Stare i nowe

Taormina zachowała wiele uroku typowego dla włoskich miejscowości. Główny deptak, Corso Umberto, jest wyłączony z ruchu i zamykają go dwie bramy: Porta Catania z jednej i Porta Messina z drugiej strony. Wzdłuż ulicy wznoszą się pałace z okresu od XV do XIX wieku.

Porta Catania

Głównym placem miasta jest Piazza IX Aprile. Z jednej strony otwiera się on na świetne widoki na morze i Etnę, a z drugiej zamyka go XII-wieczna wieża Torre dell’Orologio. Tuż obok można zajrzeć do kościoła Chiesa di San Giuseppe, zbudowanego na przełomie XVII i XVIII wieku. Wyposażenie kościoła jest dość skromne, ale jego ściany mają ciekawe zdobienia.

Piazza IX Aprile
Widok z Piazza IX Aprile
Piazza IX Aprile
Kościół Chiesa di San Giuseppe
Wnętrze kościoła i zdobione ściany

Drugim placem, przy którym warto się zatrzymać, jest Piazza Duomo. Jak sama nazwa wskazuje, znajduje się przy nim katedra, na którą spojrzałam tylko z zewnątrz (była zamknięta). Warto też zatrzymać się przy fontannie stojącej naprzeciwko katedry – jej zwieńczenie stanowi figura Centaura trzymającego kulę ziemską i berło.

Fontanna i katedra

Oczywiście oprócz głównej Corso Umberto trzeba koniecznie zajrzeć w inne uliczki, czasem ciekawie ozdobione. Są niezwykle urokliwe, a w ich zakamarkach znajdziesz sklepiki i galerie z lokalnymi wyrobami (niekoniecznie otwarte o tej porze roku czyli przełom lutego i marca).

Główna ulica Corso Umberto
Corso Umberto
“Schodowa” uliczka
Sklep z wyrobami z pistacji
Wnętrze pistacjowego sklepu
Taormina

W Taorminie zachowały się również starożytne ruiny. Zajrzałam do niedużego, antycznego Odeonu, “wciśniętego” między ulice i budynki. Wstęp bezpłatny.

Jest jeszcze amfiteatr, w którym obecnie organizowane są koncerty. Niestety, nie odwiedziłam tego miejsca ze względu na psującą się pogodę. Wstęp płatny. Dla zainteresowanych podaję stronę www.

Odeon

Teste di Moro – donice-głowy i makabryczna legenda

Na całej Sycylii w sklepach z pamiątkami można kupić Teste do Moro, czyli ceramiczne doniczki w kształcie głów. Są różnej wielkości, a ich bogate zdobienia i żywe kolory sprawiają, że wydają się ładną i pozytywną pamiątką. Często można je spotkać na tarasach i balkonach miejscowych budynków.

Ich nazwa, Teste di Moro (głowy Maurów) jest związana z makabryczną legendą o tragicznym romansie. Młody Maur uwiódł miejscową dziewczynę, ale kiedy zbliżał się czas wypłynięcia jego statku wyznał jej, że ma już żonę i dzieci.
Dalszy ciąg ma dwie wersje. W pierwszej, zrozpaczona i zazdrosna dziewczyna ścięła głowę ukochanego, zrobiła z niej doniczkę i posadziła w niej bazylię. Bazylia symbolizuje władzę, dlatego każda donica-głowa ma koronę. W drugiej wersji, obu kochankom obcięto głowy i wystawiono na widok publiczny jako przestrogę.

Teste di Moro

Informacje praktyczne

Kupując w Katanii bilet w obie strony do Taorminy, musiałam z góry wybrać godzinę powrotu. Było to dość niewygodne, ponieważ zwiedzałam z zegarkiem w ręku.

Warto pamiętać, że kierowca nie zabierze cię, jeśli masz bilet na inną godzinę – zaobserwowane osobiście, gdy kilka osób zostało wyproszonych z autobusu w Taorminie. Wszystkie trasy realizowane przez Interbus.

Zobacz też

Pobyt na Sycylii oraz informacje dotyczące zwiedzania, komunikacji publicznej, pogody zebrałam we wpisie Wschodnia Sycylia na przełomie lutego i marca.

Podobnie piękne miejsca i ścieżki odwiedziłam w na południu Hiszpanii, w Andaluzji. Tam zwiedziłam fantastycznie położoną Ronde oraz przeszłam się szlakiem Cominito del Rey. A jeśli już jesteśmy w Hiszpani, to może wybierzesz się na Wyspy Kanaryjskie.

Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.

Jeśli zechcesz czytać podobne artykuły, proszę zapisz się na mój newsletter. Będzie mi miło, jeśli dołączysz do grona pasjonatów podróży.

http://

 
Tags: ,

Related Article

Subskrybuj
Powiadom o
guest

6 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Urszula
2 lata temu

Świetnie to zaplanowałaś! Cały czas miałaś cudne widoki, dla nich choćby warto tam się wybrać. Takie serpentynki drogowe były też w Czarnogórze, pewnie pamiętasz. A to dodatkowa atrakcja. Legenda dość makabryczna, ale donice wyglądają ładnie. Tak bardzo ozdobnie. Piękne miejsca!

Ewa
2 lata temu

Ech, Mariolu to dla mnie dobrze znane miejsca. Mogłabym tam jeździć każdego roku, spacerować uliczkami Taorminy i wędrować w te i we te z Castelmola (512 m n.p.m) do Castello (398 m n.p.m) i Castello do Castelmola. Wciąż wspominam moją samotną wyprawę do zamku Castello nocą i te wspaniałe widoki z góry na oświetloną Taorminę. Ech, ileż emocji!

Wojtek
Wojtek
2 lata temu

Dzięki za ciekawy opis jedziemy do Katanii w połowie marca , skorzystamy oczywiście , pozdrawiam Wojtek .. senior z plecakiem

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.

6
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x

SENIORKA Z PLECAKIEM