Blog “Seniorka z Plecakiem” narodził się z mojej pasji do odkrywania świata. Zanim napisałam pierwsze słowa, sama byłam (i nadal jestem!) czytelniczką innych blogów. Szukałam w nich inspiracji i konkretnej wiedzy, która pomogłaby mi w planowaniu własnych wojaży. Zauważyłam, że świat blogów jest ogromny – od tych skupionych na jednym regionie, po te opisujące cały glob.
Ja wybrałam własną drogę. Nie potrafiłabym ograniczyć się do jednego fragmenty świata, bo ciekawość prowadzi mnie w najróżniejsze miejsca. Wiem jednak jedno: niezależnie od szerokości geograficznej, zawsze podróżuję w jednym, konkretnym stylu. To podróżowanie bez pośpiechu.
Czym dla mnie jest (a czym nie jest) slow travel?
Choć termin slow travel stał się modny, nie lubię zamykać się w sztywnych definicjach. Dla mnie wolne podróżowanie to nie lenistwo czy leżenie cały dzień na plaży. To raczej:
- spokojna wycieczka w góry,
- niespieszne spacery brzegiem morza,
- odkrywanie cichych uliczek w gwarnym mieście.
Zgadzam się z fundamentami tego nurtu: szacunkiem dla innych kultur, dbaniem o środowisko i unikaniem miejsc typu “fotka z tygrysem”. Dla mnie to po prostu zasady, które powinny towarzyszyć każdemu wyjazdowi.
Autentyczność zamiast euforii
Nie jestem dziennikarką ani pracownikiem turystyki. Opisuję miejsca tak, jak je widzę – w prosty, niewymuszony i zwyczajny sposób. Moje relacje uzupełniam własnymi zdjęciami, które często mówią więcej niż słowa.
Staram się być rzetelna. Jeśli coś mnie zachwyci – piszę o tym. Jeśli jednak komunikacja na Malcie nie działała sprawnie, również o tym wspominam. Nie wpadam w zbędną euforię ani krytykanctwo. Dzielę się subiektywnymi odczuciami, które mogą pomóc innym w przygotowaniach.
Moje sposoby na wolne zwiedzanie
Nawet w najbardziej zatłoczonych miejscach świata można znaleźć swój azyl.
- W wiedeńskim pałacu Schonbrunn, dzięki słuchawkom z audioprzewodnikiem, stworzyłam własną przestrzeń i w spokoju obcowałam ze sztuką, nie czując presji tłumu.
- W kambodżańskim Angkor Wat znalazłam kojący cień, gdzie odpoczywałam niewidoczna dla przechodzących obok grup turystów.
W moich relacjach (np. z Tajlandii) znajdziesz konkretne informacje o cenach, noclegach i transporcie. Wszystko to sprawdziłam na sobie. Może nie odwiedzam rekordowej liczby miejsc, ale za to każde z nich poznaję naprawdę.
Jak podróżuję wolniej: Moje 4 zasady:
- Lista miejsc to tylko propozycja: Robię spis atrakcji, ale zakładam, ze nie muszę zobaczyć wszystkich. Na miejscu wybieram to, co najbardziej mi odpowiada.
- Najpierw najbliższa okolica: Zaczynam od tego co najbliżej. Wolę zobaczyć więcej na mniejszym obszarze, niż spędzić mnóstwo czasu w transporcie. No chyba że w okolicy jest jakaś wyjątkowa atrakcja.
- Dzień bez planu: To moje ulubione chwile. Szwendam się bez celu, oglądam przydomowe ogródki, sklepowe wystawy i codzienne życie mieszkańców. To jest naprawdę fajne.
- Chwila z Biblią: Niezależnie od tego, gdzie jestem, zawsze znajduję czas na moment refleksji i modlitwy.
Dlaczego to robię?
Wiem, jak trudno czasem znaleźć w sieci informacje o mniej znanych zakątkach. Większość portali skupia się na listach “Top 10”. Ja chcę pokazać Ci coś więcej – miejsca rzadziej odwiedzane, lokalne perełki i trasy, na których nikt nie będzie Cię poganiał. Choć o miejscach znanych też przeczytasz na blogu.
Zapraszam Cię do mojego świata, gdzie zwiedza się wolniej.
Wszystkie odwiedzone i opisane na blogu miejsca zaznaczyłam na mapie.
.



