czwartek, 21 maja, 2026

Każda wielka przygoda ma swój ostatni przystanek – dla nas był nim ponownie tętniący życiem Bangkok. To idealny moment, by na spokojnie zebrać wspomnienia i podzielić się z praktycznymi spostrzeżeniami z naszej tajskiej wyprawy.

Spis treści:

Ostatni dzień w Bangkoku

Na naszą ostatnią noc w stolicy zarezerwowałam w promocji apartament, który miał wszystko: sypialnię, salon, a nawet kuchnię. Co ciekawe, nocleg ze śniadaniem był tańszy niż opcja bez posiłku. Ostatnią kolację zjedliśmy jednak bardzo skromnie i lokalnie. Na pobliskim, mobilnym straganie kupiliśmy szaszłyki – jeden patyk kosztował zaledwie 10 batów, czyli około złotówki.

Apartament w Bangkoku
Bangkok – apartament
Apartament w Bangkoku
Apartament
Kolacja w Bangkoku
Kolacja

Mając niemal cały dzień do wylotu, ruszyliśmy w miasto, by zobaczyć to, czego wcześniej nie zdążyliśmy odwiedzić:

  • Baiyoke Sky Hotel: Spoglądaliśmy z dołu na ten kolos o wysokości 304 metrów. Budynek robi ogromne wrażenie swoją strzelistością i dominuje nad panoramą miasta.
  • Park Lumphini: To prawdziwa oaza spokoju w centrum metropolii. Największą atrakcją są tu ogromne jaszczury – warany, które przechadzają się leniwie wzdłuż alejek. Niektóre miały chyba z metr długości! Wyglądają groźnie, ale zajęte swoimi sprawami zupełnie nie zwracają uwagi na spacerowiczów.
  • Siam Paragon: Na koniec zajrzeliśmy do tego luksusowego centrum handlowego. To zupełnie inny świat – pełen klimatyzacji, markowych butików i nowoczesnego designu.
Ulica w Bangkoku
Bangkok
Baiyoke Sky Hotel w Bangkoku
Baiyoke Sky Hotel
Park Lumphini w Bangkoku
Park Lumphini
Park Lumphini w Bangkoku
Bangkok
Park Lumphini w Bangkoku
Park Lumphini
Centrum handlowe "Siam Paragon" w Bangkoku
Centrum handlowe “Siam Paragon”
Centrum handlowe "Siam Paragon" w Bangkoku
Bangkok – centrum handlowe “Siam Paragon”

Czas jednak nieubłaganie dobiegł końca. Ruszamy w stronę lotniska Suvarnabhumi, wspominając każdą chwilę spędzoną w Tajlandii.

Lotnisko w Bangkoku
Lotnisko Suvarnabhumi Airport
Lotnisko w Bangkoku
Bangkok – lotnisko Suvarnabhumi Airport

Praktyczne podsumowanie

Oto jak zapamiętałam Tajlandię z perspektywy pierwszego wyjazdu do dalekiej Azji:

Klimat i pogoda: Czy da się wytrzymać?

Przyznam, że trochę obawiałam się tropików, dlatego celowo wybrałam porę deszczową, która jest nieco chłodniejsza. Mimo że było gorąco, parno i bardzo wilgotno, zwiedzaliśmy całymi dniami. Czasem odpoczywaliśmy w cieniu lub klimatyzowanych miejscach.

Deszcz: Czy psuje wyjazd?

Najmocniej lało pierwszego dnia oraz podczas wycieczki skuterem. Poza tym deszcze były krótkie choć gwałtowne. Bardziej niż sama woda, doskwierał mi brak „pocztówkowych” widoków – bez słońca nawet najpiękniejsze miejsca wydają się szare.

Jedzenie i ceny

Stołowaliśmy się głównie na ulicy (za kilka złotych) lub w lokalnych restauracjach, gdzie ceny dań wahały się od 4 do 20 zł. Ceny w sklepach spożywczych są bardzo zbliżone do polskich. Co najważniejsze – przez cały wyjazd nie mieliśmy żadnych sensacji żołądkowych!

Jak poruszać się po Bangkoku?

Mój numer jeden to zdecydowanie tramwaj wodny (łodzie z pomarańczowymi flagami). Za ok. 20 batów (ok. 2 zł) płynie się bez względu na liczbę przystanków. Taxi i tuk-tuki są na każdym kroku. Metro i kolej naziemna są świetne, ale z punktu widzenia turysty mniej przydatne, bo nie dojeżdżają bezpośrednio do największych zabytków w historycznym centrum.

Podróże poza stolicę

Do Ajutthaji wybraliśmy się samodzielnie pociągiem. Pozostałe wycieczki kupowaliśmy w biurach podróży. Ich system logistyczny jest dobrze zorganizowany: przyklejają turystom do ubrań kolorowe kółeczka i dzięki temu dokładnie wiedzą, kogo i gdzie skierować.

Owady

Zabrałam zapas repelentów z DEET, których… ani razu nie użyłam. W Bangkoku i Kambodży nie widziałam ani jednego komara. W Kanchanaburi mignęły mi dwie muchy, a jedynie na Ko Chang pojawiło się kilka sztuk komarów. A spodziewałam się, że w tym wilgotnym klimacie będzie ich wiele.

Gdzie dalej?

Może odwiedzisz historyczne Chiang Saen położone na północy Tajlandii. Zaplanuj wizytę w nowoczesnym Kuala Lumpur, stolicy Malezji, oraz w tętniącym życiem Hongkongu. Jeśli jednak zatęsknisz za europejskim klimatem, wybierz greckie Cyklady, gdzie słońce i biała architektura tworzą niezapomniany krajobraz.

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
seniorka z plecakiem
10 lata temu

Można, tylko tak jak napisałaś trzeba się przygotować do wyjazdu, zebrać w miarę dużo informacji. A i tak niespodzianki się zdarzą. Przed wyjazdem przeczytałam sporo relacji z podróży w tamte rejony pisanych głownie przez młodych ludzi. No cóż jesteśmy pokoleniem, które w młodości nie miało takich możliwości. Więc bierzmy przykład z młodszych i ruszajmy w świat póki jeszcze się ruszamy.

Anonimowy
Anonimowy
10 lata temu

Myślę, że Wasza wyprawa jest dowodem na to, że będąc w wieku 50+ można bez wielkich pieniędzy i biegłej znajomości angielskiego poznawać świat. Ale na pewno trzeba trochę odwagi i czasu na przygotowania. J

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.

2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x

SENIORKA Z PLECAKIEM