Fotografowanie dzikich zwierząt, gadów czy płazów to prawdziwe wyzwanie. Wymaga cierpliwości, refleksu i – nie ukrywajmy – sporej dawki szczęścia. Czasem jednak natura sama wychodzi nam naprzeciw. Niektóre zwierzaki po prostu „napatoczyły się” na mojej drodze, żyjąc blisko ludzkich osad, inne zaś – te hodowlane – okazały się niezwykle wdzięcznymi i spokojnymi modelami. Zapraszam Was na przegląd moich spotkań z fauną z różnych zakątków świata.
Azjatyckie spotkania z małpami: Kambodża i Malezja
W Kambodży, podczas zwiedzania majestatycznego kompleksu Angkor, jedna z małpek postanowiła zwiedzać razem z nami i… wsiadła do naszego tuk-tuka! Nasz kierowca był bardzo czujny – ostrzegał, by zdjąć okulary i pilnować bagażu, bo te sprytne stworzenia potrafią je skraść a człowieka podrapać. Dzięki jego wskazówkom i zachowaniu spokoju, udało nam się nawiązać z nimi nić porozumienia, a nawet delikatnie je pogłaskać.
Zupełnie inny klimat panował w Malezji, przy schodach do świątyni Batu Caves w pobliżu Kuala Lumpur. Tam małp było mnóstwo, ale ich zachowanie budziło respekt. Walczyły między sobą, a agresję potęgowała… ludzka głupota. Widziałam turystów drażniących zwierzęta, co jest skrajnie nieodpowiedzialne. Tutaj wolałam nie wyciągać ręki i obserwować je z bezpiecznego dystansu.
Gady i płazy w obiektywie: Hiszpania, Grecja, Tajlandia
Hiszpania: Podczas krótkiego, ale intensywnego spaceru w Parku Narodowym Picos de Europa, moją uwagę przykuła zwinna jaszczurka. Choć miałam mało czasu, udało mi się uchwycić ją na tle tych wspaniałych, surowych gór.
Grecja: W cieniu monumentalnych Meteorów natknęłam się na powolnego żółwia, który zdawał się zupełnie nie zważać na otaczający go turystyczny zgiełk.
Tajlandia: Parki w Bangkoku skrywają prawdziwe smoki! Spotkałam tam około metrowej długości gady (prawdopodobnie warany). Było ich sporo, ale są niezwykle płochliwe – przy każdej próbie zbliżenia się, zwinnie zsuwały się do wody.
Korsykańskie spotkania na szlaku
Korsyka przywitała mnie bardzo bezpośrednio. Gdy tylko zatrzymaliśmy się na górskim parkingu, w mgnieniu oka otoczyły nas dzikie świnie. Są niesamowicie szybkie i, niestety, nauczone przez turystów, że człowiek oznacza jedzenie.
Kolejne miłe spotkanie miało miejsce na przełęczy Col de Bavella – to górzyste serce wyspy zawsze ma jakiegoś zwierzęcego mieszkańca w zanadrzu.
Wdzięczni modele: Zwierzęta hodowlane
Zwierzęta w zagrodach i na pastwiskach to zupełnie inna kategoria fotografii – są spokojniejsze i często same “pozują”.
Szwajcaria: “Szczęśliwe” krowy w dolinie Stachelberg. Przeżuwając soczystą trawę w alpejskim otoczeniu, wyglądają na najbardziej zrelaksowane stworzenia na świecie.
Portugalia: W Lindoso (Park Narodowy Peneda-Gerês) moją uwagę przykuła gromadka kolorowych owiec pasących się przy zabytkowych, kamiennych spichlerzach (espigueiros). Z kolei na Przylądku św. Wincentego spotkałam stado wielobarwnych kóz.
Kreta: Kozy w wąwozie Topolia okazały się wyjątkowo komunikatywne. Od razu dały nam znać, o co im chodzi… i zanim się obejrzeliśmy, zjadły nam nasze bagietki!
Izrael: tu przyroda potrafi zaskoczyć nawet w bardzo suchych i surowych miejscach. Spotkałam tam stado kóz, które z zwinnością poruszały się w skalistym, pustynnym terenie.
Polskie akcenty: Bieszczady i Śląsk
Na koniec powrót do kraju. W Bieszczadach, a konkretnie w Tarnawie Niżnej, odwiedziłam zagrodę z hucułami. To niezwykle silne i odporne konie, które przed laty były niezastąpione przy przenoszeniu ładunków przez trudny, górski teren.
I na koniec swojskie, polskie kozy spotkane podczas spaceru w Bytomiu.
Wszystkie te spotkania – od dzikich gadów w Bangkoku po bieszczadzkie hucuły – przypominają mi, jak fascynujący i różnorodny jest świat, którego jesteśmy częścią. Każde takie zdjęcie to dla mnie miłe wspomnienie i dowód na naszą bliską więź z naturą.
Miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.
































