Jezioro Nezyderskie nie jest zbyt często przez nas odwiedzane, a szkoda. To wyjątkowo ciekawe i malownicze miejsce, szczególnie wiosną, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu żeglarskiego. Wokół jeziora jest wiele urokliwych miasteczek, parków i pałaców.
W trakcie tej wycieczki wokół Jeziora Nezyderskiego zwiedziliśmy również kilka miejsc po węgierskiej stronie.
Spis treści:
Gdzie leży Jezioro Nezyderskie?
Jezioro Nezyderskie (Neusiedler See) znajduje się na granicy Austrii i Węgier. Jego większa część leży po stronie austriackiej, w kraju związkowym Burgenland. Krajobraz wokół jeziora jest zróżnicowany – po wschodniej stronie dominuje teren nizinny, natomiast południe i zachód przybierają pagórkowaty charakter. Na stokach tych wzgórz rozciągają się liczne winnice. Mieliśmy już wcześniej okazję spacerować pośród austriackich upraw winogron podczas zwiedzania wzgórza Kahlenberg w Wiedniu.

Brzegi niemal całego jeziora gęsto porasta trzcina, której pas w najszerszym miejscu sięga aż 8 kilometrów. To sprawia, że nad samym lustrem wody leży tylko jedna miejscowość – Podersdorf am See.
Z danych geograficznych wynika, że Jezioro Nezyderskie ma 34 kilometry długości i od 4,5 do 8 kilometrów szerokości. Jest to zbiornik bezodpływowy, zasilany głównie przez wody opadowe, źródła powierzchniowe oraz niewielką rzeczkę Wulkę.
Zaskakująca jest jego głębokość: przeciętnie wynosi ona zaledwie 0,7 metra, a w najgłębszym punkcie sięga tylko 2 metrów. Jezioro ma bardzo muliste dno, co sprawia, że woda jest mętna i na pierwszy rzut oka może nie zachęcać do kąpieli.

Co robić nad Jeziorem Nezyderskim?
Okolice jeziora to prawdziwy raj dla rowerzystów, ornitologów i żeglarzy. Poza szczytem sezonu to także idealne miejsce dla osób szukających ciszy oraz spokojnego wypoczynku.
Rowerzyści mogą korzystać z wielu doskonale przygotowanych ścieżek, a kursujące po jeziorze statki pozwalają na wygodne planowanie tras o różnej długości. Pas trzcin stał się bezpieczną ostoją dla ptactwa, co czyni ten region niezwykle atrakcyjnym dla miłośników przyrody. Dodatkowo w bliskim sąsiedztwie znajdują się cenne zabytki związane z potężnymi rodami Habsburgów oraz Esterházych.


Mapa odwiedzonych miejsc
Na mapce zaznaczone są wszystkie miejsca, które odwiedziliśmy w trakcie wycieczki, również te po stronie węgierskiej które opisałam w innym wpisie.
Co zwiedziliśmy
Nasza podróż była niespiesznym odkrywaniem urokliwych miasteczek, z których każde ma nieco inny charakter. Postanowiliśmy objechać jezioro, zaglądając tam, gdzie przyciągnęła nas ciekawość.
Podersdorf am See i latarnia
Czy wiedzieliście, że Austria ma swoją latarnię morską (a może jeziorną)? Stoi ona na końcu mola w Podersdorf am See. To wyjątkowa miejscowość, bo jako jedyna leży bezpośrednio nad samym jeziorem, bez pasa trzcin. Nie ma tu zabytków do zwiedzania, traktowana jest jako miejsce aktywnego wypoczynku – przystań żeglarska, rowery.
Jednak w maju było tu niezwykle spokojnie. Spacerowaliśmy promenadą obok uśpionych barów. Z przystani regularnie odpływają statki do innych miasteczek, co jest świetną opcją głównie dla rowerzystów przemierzających świetnie przygotowane ścieżki rowerowe. My też wybraliśmy się w krótki rejs statkiem, ale z innej miejscowości, o czym będzie dalej.





Frauenkirchen: Bazylika na szlaku pielgrzymów
Frauenkirchen, czyli dosłownie “Kościół Pani”, to miejscowość zdominowana przez imponującą Bazylikę Mariacką. Świątynia została ufundowana w 1680 roku przez rodzinę Esterházych. Jej historia jest burzliwa – krótko po budowie spłonęła podczas najazdu Turków na Wiedeń, by w 1702 roku odrodzić się w obecnej formie.
Kościół od wieków pełnił rolę ważnego ośrodka pielgrzymkowego. Tuż obok znajduje się ciekawie zaprojektowana kalwaria, która do dziś przyciąga odwiedzających swoją architekturą.



Halbturn: Barokowy zamek
W Halbturn odwiedziliśmy zamek otoczony rozległym parkiem. Od XVIII wieku aż do końca II wojny światowej posiadłość należała do rodziny Habsburgów. Obecnie jest w rękach prywatnych hrabiego Markusa zu Königsegg-Aulendorf.
Choć pan hrabia nie przywitał nas osobiście, spędziliśmy tu bardzo miły czas. Spacer po parku był wyjątkowo przyjemny, a filiżanka kawy wypita na zamkowym dziedzińcu smakowała wybornie. Na terenie zamku regularnie odbywają się koncerty i wystawy, ale dla nas to właśnie zieleń parku była największą atrakcją.





Neusiedl am See
Samo miasteczko Neusiedl am See nie wydało nam się szczególnie atrakcyjne, więc ograniczyliśmy się do krótkiego spaceru główną ulicą. Prawdziwy cel leżał 2 km dalej – bezpośrednio nad brzegiem jeziora.
Poza sezonem panował tu przyjemny spokój. Na przystani widać było przygotowania do lata: remonty budynków, rzędy czekających łódek i rowerków wodnych. Życie tętniło jedynie w restauracji z widokiem na taflę wody, gdzie postanowiliśmy zjeść obiad.





Purbach am Neusiedler See
Do tego miasteczka wjeżdża się przez zabytkową bramę z XVII wieku. Purbach am Neusiedler See urzekło nas swoim spokojem. To niezwykle zadbane, ukwiecone miejsce, idealne na cichy, popołudniowy spacer bez pośpiechu.




Eisenstadt: Zamek Esterhazy
Eisenstadt nierozerwalnie łączy się z postacią Josepha Haydna. Kompozytor pracował tu dla rodu Esterházych przez blisko 30 lat. Choć w mieście jest wiele miejsc z nim związanych, my skupiliśmy się na samym Zamku Esterhazy.
Największe wrażenie zrobiła na nas Sala Haydna. Mieliśmy szczęście – trafiliśmy na próbę muzyczną, dzięki czemu mogliśmy sprawdzić jej akustykę na własne uszy. Zwiedziliśmy też apartamenty właścicieli oraz skromniejsze pokoje dla dalszej rodziny. Odwiedziliśmy również park zamkowy z oranżerią, w której akurat odbywało się huczne wesele w orientalnych rytmach (osiedleni tu Turcy?).
Szczegóły dotyczące godzin otwarcia oraz biletów sprawdź na stronie zamku Esterhazy.







Rust: Miasto wina i bocianów
Rust to moim zdaniem najpiękniejsze miasteczko po austriackiej stronie. Ma duszę i niesamowitą historię. Choć zostało zniszczone przez Turków w XVI wieku, szybko je odbudowano i w niemal niezmienionym stanie przetrwało do dziś.
Spacer po sporej starówce to czysta przyjemność, ale warto patrzeć wysoko w górę – na dachach niemal każdego zabytkowego budynku znajdują się bocianie gniazda. Rust słynie z nich równie mocno, jak z wyśmienitego lokalnego wina.




Mörbisch am See: Przypadkowy rejs do Illmitz
Nasza wizyta w Mörbisch am See zakończyła się spontanicznym rejsem. Pani na przystani zachęciła nas do wycieczki – i była to dobra decyzja. Płynęliśmy najpierw wąskim kanałem wśród wysokich trzcin, by po chwili wypłynąć na otwartą przestrzeń jeziora.
Statek dobił do przystani w Illmitz, która oddalona jest od centrum miejscowości o 4 km. Wszyscy pasażerowie ruszyli dalej rowerami, a my zostaliśmy sami na pustym nabrzeżu. Czas do powrotnego rejsu spędziliśmy na obserwowaniu jeziora i natury. Największą atrakcją okazały się kacze rodziny – widok dorosłych ptaków troskliwie pilnujących swoich młodych.






Po powrocie z rejsu przeszliśmy się jeszcze ulicami miejscowości.


Na zakończenie: Od niechęci do zachwytu
Jezioro objechaliśmy wokoło zaglądając do okolicznych miejscowości w Austrii i na Węgrzech. Wcześniej nie brałam pod uwagę tego miejsca jako celu podróży. Kiedy przeczytałam o niewielkiej głębokości, Jezioro Nezyderskie skojarzyło mi się raczej z “wielką kałużą” niż z prawdziwym jeziorem. Zdjęcia mętnej wody tylko utwierdzały mnie w tym przekonaniu.
Nawet rok temu, gdy lecieliśmy na trasie Wiedeń – Hongkong i widziałam jezioro z góry, nie prezentowało się ono zbyt zachęcająco. Mimo to postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda z bliska. Na bazę wypadową wybraliśmy pensjonat w węgierskiej miejscowości Fertőrákos.
Pojechaliśmy tam wiosną. Okazało się, że okolica jest niezwykle malownicza. Świeża zieleń oraz kwitnące krzewy dodały jej niesamowitego uroku. Mój wcześniejszy dystans do tego miejsca szybko zmienił się w zachwyt.



Co jeszcze zobaczyć?
Blisko stąd do Wiednia, miasta o bogatej historii i wspaniałych pałacach. Możesz zajrzeć również do Bratysławy lub Trnawy.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.















