czwartek, 12 lutego, 2026

Chiang Mai odebrałam jako przyjemne miasto. Choć bywa gwarne, z łatwością znajdziemy w nim spokojne i ciche zakątki. Mogłabym spędzić tu znacznie więcej czasu, bo czuję, że jeszcze tyle zostało mi do odkrycia. To idealne miejsce na niespieszną podróż, gdzie zamiast odhaczać listę atrakcji, można po prostu chłonąć jego atmosferę, spacerować uliczkami i odpoczywać w cieniu wiekowych świątyń.

Kilka lat później odwiedziłam Chiang Mai i zwiedziłam inne miejsca.

Spis treści:

Chiang Mai
Ogród wewnątrz hotelu

W Chiang Mai mieszkaliśmy w klimatycznym hotelu przy jednej z wąskich uliczek na Starym Mieście. Lokalizacja była po prostu świetna, bo wszystko, co potrzebne, mieliśmy na wyciągnięcie ręki. Tuż naprzeciwko znajdowała się pralnia, a zaledwie dwie minuty spacerem w prawą stronę dzieliły nas od sklepu 7-Eleven.

Idąc w lewo, w zaledwie cztery minuty docierałam do historycznych fortyfikacji oraz fosy. To właśnie tam wieczorami rozstawiał się targ z pysznym jedzeniem.

Atrakcje Chiang Mai

Old City

Old City ma kształt niemal idealnego kwadratu o boku około półtora kilometra. Z każdej strony otaczają go malownicze kanały, będące w rzeczywistości dawną fosą. Spacerując wzdłuż wody, co chwilę mijamy fragmenty potężnych, 700-letnich fortyfikacji, które przypominają o dawnej potędze tego miejsca. To bardzo przyjemne zajęcie, bo mimo sąsiedztwa hałaśliwych ulic, same kanały są zadbane i otoczone zielenią.

Fosa otaczająca stare miasto
Fortyfikacje
Fosa
Kładka nad kanałem
Fosa

Wewnątrz murów uliczki Starego Miasta są wąskie, klimatyczne i pełne kafejek oraz restauracji. Na każdym kroku natkniemy się na salony masażu, stoiska z ulicznym jedzeniem oraz kramy z lokalnym wyrobami i pamiątkami. To idealne miejsce na spacer bez mapy.

Tha Phae Gate – jedna z bram do starego miasta
Ulica na starym mieście
Old City wieczorem

Rzeka Ping

Rzeka Ping przepływa w odległości około kilometra od murów Old City. Gdy tylko zostawimy za sobą bramy starego miasta i ruszymy w stronę rzeki, krajobraz zaczyna się zmieniać. Zabudowa staje się wyższa i bardziej okazała.

Chiang Mai

Po drodze spotkaliśmy największe owoce świata rosnące na drzewach – jackfruity. Znane są również pod nazwą chlebowiec różnolistny lub drzewo bochenkowe i naprawdę robią wrażenie swoją wielkością.

Jackfruit
Drzewo bochenkowe

Sama rzeka, jak to zwykle w miastach bywa, stanowi ich najbardziej malowniczy element. Wzdłuż brzegu poprowadzono wygodne chodniki, z których roztaczają się ładne widoki na płynącą wodę. Spotkaliśmy tam nawet wędkarza.

Jeden z mostów na rzece Ping
Wędkowanie nad rzeką Ping
Rzeka Ping

Srebrna świątynia (Wat Sri Suphan)

Wat Sri Suphan położona jest zaledwie 300 metrów poza murami Old City. Wybraliśmy się tam z czystej ciekawości – po wielu tradycyjnych, złotych budowlach, srebrna fasada wydawała się intrygującą odmianą (wcześniej widzieliśmy Białą Świątynię w Chiang Rai). Dotarliśmy tam późnym popołudniem, gdy zachodzące słońce pięknie oświetlało metalowe zdobienia.
Wstęp na teren obiektu kosztuje 50 THB.

Srebrna świątynia

Przy schodkach prowadzących do wnętrza ustawiono tablicę: zakaz wstępu dla kobiet. To pierwszy raz, kiedy spotkałam się z takim ograniczeniem w Tajlandii. Nie pozostało mi nic innego, jak obejść świątynię dookoła, co pozwoliło mi z bliska przyjrzeć się misternie tłoczonym panelom

Wejście do świątyni
Silver Temple
Silver Temple

Moją uwagę przykuły napisy z nazwami różnych państw i miast umieszczone w dolnej części elewacji. Obok Malezji czy Indonezji dostrzegłam Londyn, Paryż, Berlin, Wenecja, Kair a nawet Watykan. Mimo uważnych poszukiwań, nazwy żadnego polskiego miasta nie znalazłam.

Srebrna świątynia

Wat Umong – świątynia w leśnej ciszy

Wat Umong, znana również jako “leśna świątynia”, położona jest około 4,5 kilometra od Starego Miasta. Przyciągnęła nas tutaj nie tylko ciekawość samej architektury, ale przede wszystkim jej niezwykłe położenie w środku lasu. To miejsce zupełnie inne niż wszystkie – główną część świątyni stanowią tunele wydrążone w zboczu wzgórza ponad 700 lat temu. Powstały one z myślą o mnichach pustelnikach, którzy szukali tu spokoju do medytacji.

Świątynia Wat Umong

Zanim wejdzie się do chłodnego wnętrza tuneli, należy zgodnie z tradycją zdjąć obuwie. Nad podziemną częścią góruje okazała pagoda, a spacerując po rozległym terenie, można dostrzec bibliotekę, klasztor oraz małe muzeum. Całość tonie w przyjemnym cieniu wysokich drzew, co daje wytchnienie od tajlandzkiego słońca.

Wejście do świątyni
Wnętrze światyni
Teren Wat Umong
Pagoda
Biblioteka
Teren leśnej świątyni
Suszarnia ubrań mnichów

Najwięcej czasu spędziliśmy nad tutejszym stawem. Moją uwagę przykuli miejscowi, którzy niemal bez wyjątku kupowali paczki karmy przy pobliskim stoisku. To chyba ich mały rytuał – karmią ryby i ptaki, po czym od razu ruszają spowrotem.

Sprzedaż karmy dla ryb i ptaków

My przeszliśmy kładką na małą wysepkę, którą całkowicie opanowały gołębie. Choć widoki na staw i kotłujące się w wodzie tłuściutkie ryby były ciekawy, chmary ptaków zniechęciły nas do dłuższego pozostania.

Staw na terenie Wat Umong
Widok z wysepki
Karmienie ryb i ptaków
Ptasia wyspa
Karmienie ryb
Staw na terenie leśnej świątyni

Co dalej?

Jeśli zostajesz na północy Tajlandii, koniecznie odwiedź Park Narodowy Doi Inthanon oraz Białą Świątynię w Chiang Rai, która na każdym robi wrażenie. Jeżeli szukasz kolejnych azjatyckich inspiracji, wybierz się do Angkor Wat w Kambodży, czyli absolutna perła architektury. A jeśli zatęsknisz za pięknymi zabytkami w Polsce, odwiedź Kraków.

Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.

.

Tags:

Related Article

Subskrybuj
Powiadom o
guest

8 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze
Urszula
7 lata temu

Podoba mi się ta Twoja Tajlandia. Ładne miejsca i zdjęcia. Dzięki!

Mo.
7 lata temu

Z zakazem wstępu kobietom spotkałam się w jednej ze świątyń w Bangkoku i też byłam zaskoczona. Byłam niedaleko Chiang Mai ale do samego miasta nie dotarłam. Wygląda ładnie i przyjemnie i jak dla mnie mało azjatycko. Chociaż wystarczy rzut oka na suszące się szaty mnichów i już wiadomo, na jakim kontynencie jesteśmy. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

Gosia
Gosia
7 lata temu

Będę śledzić twoje wpisy na bieżąco bo szykujemy się na wakacyjna wyprawę i właśnie poglebiam wiedzę o tym kraju. Samych przyjemności.

Barbarossa
Barbarossa
6 lata temu

Biała świątynia robi wrażenie. Bardzo ciekawe miejsca zobaczyłaś.
Dziękuję za tyle egzotyki. 🙂

We use cookies to ensure that we give you the best experience on our website.

8
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x

SENIORKA Z PLECAKIEM