Rzym to niezwykłe miejsce, w którym wieki historii zatrzymały się na wyciągnięcie ręki. Spacerując po stolicy Włoch, na każdym kroku potykamy się o antyczne ruiny, barokowe fontanny i renesansowe pałace. To miasto, które najlepiej chłonąć powoli, pozwalając sobie na zagubienie się w labiryncie brukowanych uliczek.
Spis treści:
Koloseum, Palatyn i Forum Romanum – serce antyku
Na początek ruszamy zwiedzić pozostałości po potężnej stolicy Cesarstwa Rzymskiego. Mamy zarezerwowany bilet łączony na Koloseum, Palatyn oraz Forum Romanum w cenie 12 euro za osobę. Bilet jest ważny przez dwa dni, jednak my decydujemy się na zwiedzenie całości od razu. Aby wejść do Koloseum, trzeba uzbroić się w cierpliwość – kolejka do kontroli bezpieczeństwa zajęła nam około 45 minut.
Ogrom tej budowli robi kolosalne wrażenie, choć przyznam, że sposób wykonania niektórych współczesnych rekonstrukcji i zabezpieczeń murów nie do końca przypadł mi do gustu.



Po wyjściu z amfiteatru kierujemy się na teren Forum Romanum i wzgórza Palatyn. Tutaj ponownie czeka nas kontrola bezpieczeństwa, ale tym razem kolejka idzie sprawniej i zajmuje około 20 minut. Spacer wśród ruin starożytnych świątyń i pałaców to niesamowita lekcja historii pod gołym niebem.


Zatybrze i wieczorne powroty: Uważaj na bilety!
Po rzuceniu okiem na monumentalny pomnik Wiktora Emanuela II, pierwszego króla zjednoczonych Włoch, ruszamy w stronę klimatycznego Zatybrza. To dzielnica, która wieczorami tętni życiem, a jej wąskie uliczki pełne są zapachów lokalnej kuchni.
Gdy już zmęczenie dało o sobie znać i postanowiliśmy wrócić do hotelu w pobliżu dworca Termini, napotkaliśmy niespodziewany problem. Okazało się, że o tej porze wszystkie okoliczne kioski i punkty Tabaccheria były już zamknięte, a w pobliżu nie było żadnego biletomatu. W rzymskich autobusach kierowcy nie sprzedają biletów, a wewnątrz pojazdów brakuje automatów. Stanęliśmy przed dylematem: ryzykować jazdę „na gapę” czy iść pieszo? Nie chcąc ryzykować, wybraliśmy spacer do dość odległej stacji metra. Lekcja: zawsze miejcie zapasowy bilet przy sobie!





Watykan i rzymskie place
Kolejne dni upłynęły nam na odwiedzaniu najsłynniejszych punktów miasta oraz spacerach po mniej uczęszczanych zaułkach. Chciałam ponownie zajrzeć do Bazyliki św. Piotra, ale tłum oczekujących na placu całkowicie mnie zniechęcił. Kolejka ciągnęła się niemal dookoła placu – kilka lat temu, będąc tu we wrześniu, czekałam zaledwie 20 minut. Czy to tak drastyczny wzrost liczby turystów, czy po prostu pechowy moment? Ostatecznie wróciłam tam dopiero wieczorem, by nacieszyć się widokiem Watykanu w blasku świateł.



Podczas spacerów nie mogło zabraknąć klasyków: Schodów Hiszpańskich, panoramy miasta z Piazza Bucarest oraz Fontanny di Trevi, przy której zawsze panuje radosny gwar. Odwiedziłam też majestatyczny Panteon, barokowy plac Navona oraz Campo de’ Fiori z mrocznym pomnikiem Giordano Bruno. Na koniec, późnym popołudniem, pożegnałam się z pomnikiem Marka Aureliusza na Kapitolu, odebrałam bagaż i ruszyłam w stronę lotniska Ciampino.














Logistyka: Szybki pociąg z Florencji
Do Rzymu dotarliśmy z Florencji pociągiem sieci Italo. Bilet rezerwowałam wcześniej przez internet – wyjechaliśmy o 9:33, a już o 11:05 wysiedliśmy na dworcu Termini. Podróż w drugiej klasie kosztowała 17,90 euro za osobę i była wyjątkowo komfortowa.
Nasz nocleg znajdował się tuż przy samym dworcu, co pozwoliło na szybki meldunek i błyskawiczne wyjście na miasto. Ciekawostką dla oszczędnych podróżników są okoliczne azjatyckie knajpki – już za 3,5–5 euro można tam zjeść sycący talerz makaronu lub ryżu z dodatkami.
Co jeszcze warto zobaczyć?
Rzym to świetna baza wypadowa do dalszych podróży. Jeśli macie niedosyt Włoch, koniecznie odwiedźcie romantyczną Wenecję lub malownicze toskańskie miasteczka, które zachwycają spokojem i architekturą. A jeśli szukacie czegoś zupełnie innego, polecam surowy w krajobrazie i niezwykle autentyczny półwysep Mani w Grecji – to idealne miejsce dla miłośników natury i ciszy.
Inne miejsca, które odwiedziłam zobacz na mapie.
.