Mój podróżny niezbędnik czyli co zawsze noszę w plecaku bez względu na długość wyjazdu.
Dziś krótko i na temat – oto mój zestaw-niezbędnik, bez którego nie ruszam się z domu – niezależnie od tego, czy idę w góry, czy zwiedzam miasto, i czy za oknem mamy upał, czy deszcz. Oczywiście, bazę tę rozszerzam w zależności od pogody i celu podróży, ale te sześć punktów to absolutna podstawa.
Spis treści:
1. Środki opatrunkowe
Wszystko mieści się w małej torebce strunowej (ok. 8 x 12 cm). Zajmuje tyle miejsca co nic, a ratuje sytuację, gdy pojawi się otarcie lub skaleczenie. W środku mam:
- 1 bandaż,
- zestaw plastrów (różne rozmiary),
- saszetki do dezynfekcji (np. LEKO).
2. Tabletki od bólu głowy
Zazwyczaj Pyralgina lub inny sprawdzony lek. Używam ich rzadko, ale ból głowy potrafi skutecznie zepsuć najpiękniejszą wycieczkę, dlatego wolę je mieć pod ręką.

3. Higiena przede wszystkim
- Chusteczki higieniczne: Zawsze 1-2 opakowania.
- Żel antybakteryjny: Choć wolę wodę z mydłem, w terenie (np. podczas przerwy na kanapkę w górach) jest niezastąpiony.


4. Preparat na ukąszenia
Spray lub sztyft łagodzący skutki spotkania z owadami. W lesie czy nad wodą bywa na wagę złota, gdy swędzenie nie daje spokoju.

5. Notes i długopis
Choć smartfon przejął funkcję aparatu i rozkładu jazdy, tradycyjny notes wciąż ma u mnie miejsce. Nie rozładuje się, a czasem najfajniejsze myśli i nazwy mijanych miejsc najlepiej zapisuje się „analogowo”.

6. Woda (nie tylko na upały)
Zawsze mam przy sobie minimum 0,5 litra wody. Nawet w mieście, gdzie teoretycznie sklep jest na każdym rogu. Mówię „teoretycznie”, bo w centrach turystycznych łatwiej o butik z butami niż o zwykły market. Oczywiście można wstąpić do restauracji, ale tam cena małej szklanki wody potrafi przyprawić o zawrót głowy.

Ciekawa jestem Waszych podróżnych niezbędników. Co dopisalibyście do mojej listy? A może macie coś, bez czego absolutnie nie wychodzicie z domu?
Teraz, gdy plecak jest już gotowy, możemy śmiało planować kolejny weekendowy wyjazd!

