Kolonia to dobry kierunek na city break. Warto tu przylecieć, by zobaczyć jedną z najwspanialszych katedr świata, przejść się bulwarami nad Renem, zobaczyć Stare Miast oraz nowoczesną dzielnicę o ciekawej architekturze.
Spis treści:
Pierwsze kroki: dojazd z lotniska do centrum
Nasza dwudniowa wycieczka rozpoczęła się na lotnisku w Kolonii. Zaraz po lądowaniu udaliśmy się na stację kolejową znajdującą się bezpośrednio w obrębie portu lotniczego. Po zakupie biletu w automacie, ruszamy pociągiem linii S13 w stronę centrum miasta.

Wysiedliśmy na stacji Köln Hauptbahnhof. Po wyjściu z dworca trafiamy na plac tuż przy słynnej katedrze. Spodziewałam się ogromnej przestrzeni wokół tak monumentalnej budowli, jednak rzeczywistość okazała się inna. Pierwsze wrażenie? Jest tu ciasno i tłoczno.

Katedra w Kolonii – gotycki majstersztyk
Głównym punktem zwiedzania była oczywiście gotycka Katedra Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny, wpisana na listę UNESCO. Jej historia jest fascynująca – budowę rozpoczęto w 1248 roku, a ukończono ją dopiero po ponad 600 latach, w 1880 roku. Przez pewien czas był to najwyższy budynek świata. Dziś pozostaje drugą co do wysokości gotycką budowlą sakralną na ziemi, ustępując jedynie katedrze w Ulm oraz trzecią pod względem powierzchni (ustępując katedrze w Sewilli i katedrze w Mediolanie).
Wnętrze kryje kunszt artystów widoczny w każdym detalu. Najcenniejszym skarbem jest Relikwiarz Trzech Króli – arcydzieło sztuki złotniczej wykonane z dębowego drewna, srebra i złota, zdobione ponad tysiącem kamieni szlachetnych i pereł. To właśnie dla tych relikwii, sprowadzonych z Mediolanu w XII wieku, podjęto decyzję o budowie tak potężnej świątyni, która mogłaby pomieścić rzesze pielgrzymów.






Spacer po Starym Mieście i Most Zakochanych
Z placu katedralnego skierowaliśmy się na starówkę i plac Alter Markt. Warto wiedzieć, że historyczne serce miasta zostało zniszczone w 90% podczas II wojny światowej. Dzięki starannej odbudowie jest to dziś przyjemne miejsce na spacer lub kawę w jednej z licznych kawiarenek.



Aby spojrzeć na miasto z innej perspektywy, przeszliśmy na drugą stronę Renu mostem Hohenzollernów. To miejsce znane jako Most Zakochanych – tysiące kłódek zawieszonych na barierkach tworzą kolorową, ciężką dekorację. Ilu z nich nadal darzy się uczuciem?


Najlepsza panorama miasta: Köln Triangle
Po drugiej stronie rzeki wznosi się nowoczesny biurowiec Köln Triangle. Za opłatą 3 euro wjechaliśmy windą na taras widokowy. To stąd rozpościera się najpiękniejsza panorama Kolonii – katedra w całej okazałości, mosty i wijący się Ren. To punkt obowiązkowy dla każdego fotografa i miłośnika widoków.




Nowoczesne oblicze portu i Muzeum Czekolady
Wracając na lewy brzeg rzeki, ruszyliśmy promenadą w stronę Rheinauhafen – dawnego portu rzecznego. W ciepłe, słoneczne popołudnie trawniki i schody przy brzegu wypełniły się ludźmi piknikującymi nad wodą.


Kładka prowadząca do portu zaprowadziła nas wprost pod Muzeum Czekolady Lindt (Schokoladenmuseum). Choć nie zwiedzaliśmy samej ekspozycji, zajrzałam do sklepu firmowego. Asortyment oszałamia: od czekoladowych katedr przez lalki, samochody, buty, zwierzaki po… czekoladowy makaron. Mimo ciekawości, musiałam zachować dyscyplinę zakupową – mój mały plecak nie pomieściłby już nic więcej.


Dalszy spacer po terenie portu pozwolił nam podziwiać budynki Kranhaus. Te trzy nowoczesne biurowce i apartamentowce swoim kształtem przypominają portowe żurawie i stały się nowym symbolem miasta. W ich sąsiedztwie znajduje się nowoczesna marina jachtowa. Całość wygląda interesująco i sprawia przyjemne wrażenie.




Praktyczne wskazówki: powrót przez Dortmund
Następnego dnia zobaczyliśmy niewiele ponieważ musieliśmy zdążyć na samolot. Hotel od dworca kolejowego dzieliło około 2 km, którą to odległość postanowiliśmy przejść pieszo. Była to okazja zobaczyć mniej turystyczne miejsca Kolonii.



Ponieważ w niedziele nie było bezpośrednich lotów do Pyrzowic, nasza droga powrotna prowadziła przez Dortmund. Podróż pociągiem z Kolonii do Dortmundu trwa zazwyczaj około godziny i 20 minut, a składy kursują co pół godziny. Nasza podróż miała jednak dosyć długi przystanek techniczny, a kolejarze biegali wzdłuż pociągu z narzędziami. Po dotarciu ze sporym opóźnieniem do Dortmundu przesiedliśmy się w metro (U-Bahn) linii U47 do przystanku Aplerbeck, a stamtąd autobusem nr 440 dojechaliśmy prosto na lotnisko. Taka mała przygoda na zakończenie.

Co jeszcze zobaczyć?
Odwiedź Akwizgan aby zobaczyć zabytki miasta. Wybierz się do Parku Narodowego Berchtesgaden dla wspaniałych alpejskich krajobrazów.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.
..