wtorek, 18 sierpnia, 2026

Czy da się połączyć świat młodzieńczej energii ze spokojnym, babcinym tempem? Kiedy planowaliśmy wspólny wyjazd, wybór padł na zielone Korfu. Przekonał mnie krótki lot i gościnność Grecji. Za bazę wybrałam Moraitikę – tamtejsza piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do wody gwarantowała bezpieczne kąpiele i bezapelacyjnie wygrała z hotelowym basenem.

Nasz plan był prosty: zero nudy, mnóstwo elastyczności. Od oglądania lądujących tuż nad naszymi głowami samolotów, po gubienie się w wąskich uliczkach górskiej wioski – udowodniliśmy, że babcia i nastolatek mogą stanowić świetny duet.

Na Korfu

Nasz pierwszy dzień na Korfu: w poszukiwaniu piekarni

Dzień pierwszy zaczął się tak:

Na śniadaniu wnuk mówi:

– Ale sobie pojadłem! Już nic więcej nie zmieszczę.

Myślę sobie: „Jest dobrze, możemy spokojnie rozejrzeć się po okolicy”. Pół godziny później zamykam drzwi od pokoju, a wnuk:

– Ale jestem głodny…

Nie pozostało nam nic innego, jak zacząć eksplorację Moraitiki od najważniejszego punktu strategicznego – lokalnej piekarni. Na szczęście niedaleko znaleźliśmy miejsce pełne greckich pyszności. Faworytami szybko stały się:

  • Spanakopita i Tiropita – chrupiące ciasto filo nadziewane szpinakiem i serami.
  • Inne placki (pites) których nazw nie pamiętam z mięsem, jajkami, salami, cebulą…
  • Tradycyjne obwarzanki – obsypane sezamem, czarnuszką, słonecznikiem i aromatycznymi, greckimi ziołami.

Piekarnia stała się naszym codziennym przystankiem. Kupowaliśmy tam zapasy również na wieczór, bo – jak się okazało – nastoletni głód po obfitej greckiej kolacji bywał jeszcze większy niż w ciągu dnia!

Wskazówka: Greckie piekarnie to świetny sposób na budżetowe i pyszne przekąski w ciągu dnia. Ceny sycących wypieków wahają się zazwyczaj w granicach 2–4 euro.

Główna ulica w Moraitika

Nasza grecka baza: Moraitika i popołudniowe rytuały

Moraitika na pierwszy rzut oka to klasyczny, tętniący życiem kurort z hotelami, tawernami i restauracjami ciągnącymi się wzdłuż piaszczystej plaży i głównej drogi. Jednak to miasteczko ma też drugie, urokliwe oblicze.

Moraitika

Stara Moraitika – ucieczka od zgiełku

Wystarczy przejść na drugą stronę głównej drogi i skierować się pod górę, by odkryć starą Moraitikę. To zupełnie inny świat. Choć ta część nie jest w pełni zachowana i tradycyjne budynki przeplatają się tu z nowszymi, wciąż można spacerować po cichych, wąskich uliczkach, mijając stare domy obrośnięte bugenwillą.

Stara Moraitika
Stara Moraitika

Spacer nad rzekę Mesongi

Naszą uwagę przyciągnęła również rzeka Mesongi, która oddziela Moraitikę od sąsiedniej, spokojniejszej miejscowości, o tej samej nazwie – Mesongi. Wybraliśmy się tam na spacer, by zobaczyć cumujące na rzece łodzie. Oczywiście przeszliśmy się także wzdłuż plaży, która również jest piaszczysta z łagodnym zejściem do wody, ale nieco węższa i krótsza od tej w Moraitice. Był również przystanek na frappe dla mnie i świeżo wyciskany sok pomarańczowy dla wnuka.

Rzeka Mesongi
Plaża w Mesongi

Nasz popołudniowy rytuał: czas na plażę

Po każdym, bardziej lub mniej intensywnym zwiedzaniu przychodził czas na nasz ulubiony, popołudniowy rytuał – kąpiel w morzu. Ciepła woda i miękki piasek pod stopami tworzyły idealne warunki do relaksu. Dla mnie odpoczynek, dla wnuka czas aby do woli wyszaleć się w wodzie.

Czasem dzień kończyliśmy wieczornym spacerem.

Moraitika

Kanoni: samoloty i urokliwe wysepki

Czas na nasze pierwsze zwiedzanie. Naszym celem stał się półwysep Kanoni – jedno z najbardziej znanych i widowiskowych miejsc na Korfu. To punkt obowiązkowy, który zachwyca zarówno miłośników pięknych krajobrazów, jak i fanów lotnictwa.

Gdzie oglądać lądowanie samolotów

Po dotarciu na miejsce, od razu ruszyliśmy na poszukiwanie punktu obserwacyjnego. Naszym celem była betonowa grobla łącząca Peramę z półwyspem Kanoni. Usiedliśmy na murku i czekaliśmy – niedługo, bo samoloty podchodziły do lądowania jeden za drugim.

Wrażenie jest niesamowite, kiedy samolot przelatuje dosłownie nad głowami obserwatorów. Aby spojrzeć na lotnisko z innej perspektywy, podeszliśmy wyżej, na inny punkt widokowy. Rozpościerała się stamtąd panorama na całą zatokę i pas startowy. Mogliśmy obserwować kołujące i ustawiające się do startu maszyny.

Wskazówka: Jak dojechać z Moraitiki do Perama? W Moraitice wsiadamy w autobus linii Green Buses (kierunek miasto Korfu). Aktualny rozkład jazdy był wywieszony na przystanku, bilety sprzedawał konduktor.

Widok na groblę, klasztor Panagia Vlacherna i Mysią Wyspę
Wakacje na Korfu i widok na lądujący samolot
Lądujący samolot na Korfu

Klasztor Panagia Vlacherna – symbol Korfu

To nie koniec atrakcji w tym miejscu. Tuż obok grobli, na maleńkiej wysepce połączonej z lądem wąskim pomostem, stoi Klasztor Panagia Vlacherna. To urokliwe miejsce z XVII wieku jest bez wątpienia najbardziej fotografowanym obiektem na wyspie.

Choć klasztor jest maleńki, warto zajrzeć do środka. Znajduje się tu mała kapliczka z ikonami oraz malutki sklepik z pamiątkami.

Ciekawostka: Przez wieki był to naprawdę malutki klasztor żeński. Ze względu na mikroskopijny rozmiar wysepki, mieszkało tu naraz zaledwie kilka zakonnic (być może 2-3 zakonnice). Ostatnie siostry opuściły to miejsce w 1980 roku i od tamtej pory świątynia służy głównie jako zabytkowa kaplica.

Klasztor Panagia Vlacherna

Rejs na Mysią Wyspę (Pontikonisi)

Z przystani tuż przy klasztorze popłynęliśmy na sąsiednią, zieloną wysepkę o nazwie Pontikonisi, czyli Mysia Wyspa.

  • Cena za rejs: 3 euro za osobę w obie strony.
  • Częstotliwość: Łódź kursuje co 20 minut.

Sama wyspa jest malutka i według mitologii ma niezwykłe pochodzenie. To rzekomo statek Odyseusza, który rozzłoszczony Posejdon zamienił w kamień, gdy król Itaki wracał do domu.

Na szczycie wyspy, pośród cyprysów, wznosi się Kościół Przemienienia Pańskiego (Pantokratora). Ta bizantyjska świątynia pochodzi z XI lub XII wieku i zachwyca swoją surową, historyczną atmosferą.

Mysią Wyspę można obejść dookoła w zaledwie kilkanaście minut. To dobre miejsce na złapanie oddechu w cieniu drzew i okazja do zrobienia zdjęć lądujących samolotów z zupełnie innej perspektywy.

Ciekawostka: Na Mysiej Wyspie funkcjonował klasztor męski. Ostatni mnisi zamieszkiwali wyspę do przełomu lat 1915–1916, kiedy to ostatecznie opuścili to miejsce. Podobno jeszcze do lat 60. XX wieku wokół kościoła wznosiły się skromne domki, które z czasem popadły w ruinę. Pozostała tylko bizantyjska świątynia.

Kościół na Mysiej Wyspie
Mysia Wyspa

Śladami historii: Eleganckie miasto Korfu i pałac cesarzowej Sissi

Kolejne dni naszej podróży upłynęły pod znakiem historii. Choć upał potrafił dać się we znaki, nie mogliśmy odmówić sobie zobaczenia dwóch słynnych perełek wyspy.

Zabytkowe Korfu (Kerkyra) – włoski klimat w Grecji

Oczywiście musieliśmy odwiedzić stolicę wyspy, której zabytkowe stare miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Spacerując tam, można poczuć się niemal jak we Włoszech.

Skąd ta włoska architektura? Przez ponad 400 lat (od XIV do XVIII wieku) Korfu znajdowało się pod panowaniem Republiki Weneckiej. To właśnie Wenecjanie wznieśli tutejsze potężne twierdze, zaprojektowali sieć wąskich uliczek i wybudowali wysokie, kamienice z charakterystycznymi okiennicami.

Muszę jednak przyznać szczerze: środek dnia, wysoka temperatura i tłumy turystów nieco utrudniały nam zwiedzanie. Oprócz spaceru uliczkami zajrzeliśmy też do Cerkwi św. Spirydona (Agios Spyridon), patrona wyspy. Wewnątrz świątyni naszą uwagę przykuł przepięknie zdobiony sufit, pokryty wspaniałymi, złoconymi malowidłami. Jednak najprzyjemniej było na promenadzie z widokiem na Starą Twierdzę oraz przepływające w oddali wielkie statki.

Z powodu upału zrezygnowaliśmy z wchodzenia na teren fortecy. Zamiast tego zrobiliśmy sobie leniwy przystanek w pobliskim parku Esplanade. Odpoczynek w cieniu drzew dodał nam energii na powrót na dworzec autobusowy.

Korfu
Korfu
Korfu
Korfu
Korfu – twierdza

Pałac Achillion – azyl cesarzowej Sissi

Innego dnia wybraliśmy się do leżącego niedaleko Moraitiki pałacu Achillion, wybudowanego w 1890 roku. To niezwykłe miejsce powstało jako prywatna letnia rezydencja austriackiej cesarzowej Elżbiety, znanej jako Sissi.

Smutna historia pięknego pałacu: Sissi nakazała wznieść pałac w jednym z najtrudniejszych momentów swojego życia – po śmierci swojego jedynego syna, arcyksięcia Rudolfa. Załamana cesarzowa szukała na Korfu ukojenia i samotności. Jej wielką inspiracją była grecka mitologia, a zwłaszcza postać Achillesa, którego uważała za postać tragiczną, dumną i melancholijną – tak, jak postrzegała siebie.

Informacja (stan na 2026 rok): Obecnie wnętrza pałacu są zamknięte z powodu remontu. Zwiedzić można tylko ogrody a pałac obejrzeć z zewnątrz.

Mimo tych niedogodności, moim zdaniem warto tam zajrzeć. Ogrody są pełne rzeźb i ciekawej roślinności, a spod pomnika Achillesa rozpościera się piękny widok na okolicę.

Informacje praktyczne:

  • Godziny otwarcia: codziennie, w sezonie od 8:00 – 20:00
  • Bilety: normalny 7 euro, ulgowy 5 euro (seniorzy od 67 roku)
  • Strona internetowa: www.achillion-corfu.gr
  • Toalety: bezpłatne na terenie ogrodu.
Pałac Achillon i cesarzowa Sissi
Dziedziniec pałacu
Pałacowy ogród i pomnik Achillesa
Widok z ogrodu

Dzień z wypożyczonym autem

Wynajęcie samochodu dało nam niezależność i pozwoliło dotrzeć do kilku miejsc.

Plaża Issos i pustynny spacer do jeziora Korission

Nasz plan na ten dzień zakładał wizytę na długiej, szerokiej i piaszczystej plaży Issos. To miejsce, mimo, że położone nieco na uboczu, jest bardzo popularne. Kiedy przyjechaliśmy, bez problemu zaparkowałam auto na dużym parkingu. Kiedy wyjeżdżaliśmy, parking był pełny.

Choć na miejscu można wypożyczyć leżaki, skorzystać z wodnych atrakcji czy przekąsić coś w tutejszym bufecie, my mieliśmy inny cel. Przyjechaliśmy tu na spacer. Kiedy oddaliliśmy się od plażowiczów, w płytkiej wodzie przy brzegu, udało nam się wypatrzyć całkiem sporego kraba – taki dodatkowy bonus.

Plaża Issos

Brzegiem morza ruszyliśmy w kierunku Rezerwatu Cedrów. Jednak nie są to potężne drzewa. Tutejszy „Las cedrowy” tworzy tak naprawdę rzadki gatunek jałowca, który swoim wyglądem przypomina gęste, poskręcane krzewy. Rosną one na wąskim przesmyku dzielącym morze od słonego jeziora Korission.

Samo jezioro to raj dla ornitologów, podobno wiosną i jesienią można tu spotkać stada ptaków, w tym flamingów. Bardzo chcieliśmy podejść bliżej jego brzegu, ale okazało się to niemożliwe – musieliśmy zadowolić się widokiem z daleka. Ptaków nie widzieliśmy.

Powodem był żar lejący się z nieba, rozgrzany do “czerwoności” piasek i brak wiatru, który zamienił ten teren w prawdziwy piekarnik. Ewakuowaliśmy się stamtąd niemal w podskokach. Ulgę rozgrzanym stopom przyniosła dopiero chłodna morska woda.

Rezerwat Cedrów
Rezerwat Cedrów
Rezerwat Cedrów
Widok na jezioro Korission

Kritika: ładna wioska z pająkami

Zachęcona pozytywnymi opiniami, postanowiłam podjechać do wioski Kritika. Rzeczywiście, główna ulica prezentowała się malowniczo – tradycyjne, greckie domy i żywe kolory bugenwilli tworzyły sielski klimat. Jednak to, co spotkało nas w bocznych uliczkach i na obrzeżach wioski, zapamiętamy do końca życia.

Pająki. Dziesiątki wielkich pająków i ogromne pajęczyny rozpięte dosłownie wszędzie: między drzewami, krzewami, słupami energetycznymi. Okropność! Nigdy w życiu nie widziałam tak spektakularnej „dekoracji”. Z wrażenia nie zrobiłam ani jednego zdjęcia, tylko schowałam się w samochodzie. Wnuk za to był zajęty ich liczeniem.

Skąd ten pajęczy najazd? To sprawka specyficznego mikroklimatu. Bliskość podmokłych terenów i wysoka wilgotność sprzyjają wylęgowi owadów. Dla pająków to obfitość pożywienia więc mnożą się na potęgę.

Kritika
Kritika

Chlomos: „Balkon Korfu”

Prawdziwą wisienką na torcie naszego dnia okazała się jednak wioska Chlomos, malowniczo położona na stromym wzgórzu. To jedno z najstarszych i najbardziej autentycznych miejsc na wyspie.

Zostawiliśmy auto na parkingu na początku wioski i ruszyliśmy w labirynt krętych, wąskich i stromych uliczek spacerując między tradycyjnymi, kolorowymi domami o weneckiej architekturze. Były wyremontowane, często ukwiecone. Natrafiliśmy też na częściowo opuszczone budynki – tu czas jakby się zatrzymał. Odpadające tynki, otwory okienne bez szyb, spróchniałe drzwi, zarośnięte wejścia do pomieszczeń gospodarczych przeniosły nas dziesiątki lat wstecz, kiedy krzątali się tu mieszkańcy.

Chlomos
Chlomos
Chlomos
Chlomos

Zmęczeni, ale zachwyceni wędrówką, usiedliśmy w tawernie „Balis” Taverna-Cafe. Lokal słynie z tarasu z absolutnie świetnym widokiem na wybrzeże i mieniące się różnymi kolorami morze.

W tym otoczeniu zjedliśmy obiad w prawdziwie greckim stylu. Zamiast klasycznych dań głównych zamówiliśmy kilka przystawek, ciesząc się smacznym jedzeniem, widokami i spędzonym wspólnie czasem.

Tawerna
Widok z tawerny

Jak stworzyć zgrany duet w podróży?

Różnica pokoleń w podróży wcale nie musi dzielić. Kluczem do sukcesu jest zmiana nastawienia – z roli „opiekuna” na rolę „partnera”. Oto co sprawdziło się u nas i pozwoliło nam czerpać z wyjazdu 100% radości:

  • Wspólne planowanie (i kompromisy): Zamiast stawiać wnuka przed faktem dokonanym, dawałam mu wybór. Podpowiadałam, co możemy zobaczyć bliżej lub dalej i jak tam dojedziemy. Wspólnie decydowaliśmy, co robimy danego dnia. Szybko uznaliśmy też, że zamiast muzeów wybieramy widoki.
  • Elastyczność zamiast sztywnego planu: Odpuściliśmy wczesne wstawanie – jedynym ograniczeniem były godziny śniadań w hotelu. Zwiedzaliśmy tak długo, jak wnuk miał ochotę. Nic na siłę! To miała być przyjemność, a nie „zaliczanie” kolejnych atrakcji.
  • Czas na relaks: Popołudnia, po spacerach i zwiedzaniu, rezerwowaliśmy na orzeźwiającą kąpiel w morzu.
  • Dawanie sobie przestrzeni: To niezwykle ważne! Po powrocie z plaży każdy z nas miał czas dla siebie. Wnuk zajmował się telefonem, a ja mogłam w tym czasie odpocząć, poczytać książkę.
  • Kulinarny kompromis: Dieta nastolatków kojarzy się głównie z pizzą, burgerami i kebabem. Na szczęście mój wnuk jest ciekawy nowych smaków i chętnie ich próbuje. Gdyby jednak było inaczej, miałam w zanadrzu plan B: jednego dnia jemy to, co wybierze on, drugiego próbujemy moich propozycji.

Wskazówka: Doceń kompetencje nastolatka. Pozwól mu nawigować w terenie z mapą, poproś o przetłumaczenie czegoś z angielskiego. Kiedy nastolatek czuje się potrzebny, natychmiast zmienia się jego zaangażowanie. Robiliśmy również podsumowania i porównania tego co widzieliśmy, co jedliśmy. To pozwala zorientować się co nastolatek lubi, co go interesuje. Można wtedy dokonać naprawdę ciekawych “odkryć”.

Co przyniósł nam ten wspólny wyjazd?

Te greckie wakacje uświadomiły mi, jak niesamowitą wartością jest czas spędzony tylko we dwoje, z dala od codziennych obowiązków. Co zyskaliśmy?

Wspomnienia, których nikt nam nie zabierze. Ja pokazywałam wnukowi greckie zwyczaje, lokalną architekturę i tutejszą kuchnię. On stał się moim doradcą ds. technologii i tłumaczył tajniki obsługi komunikatorów. Uczyliśmy się od siebie nawzajem.

Czas na rozmowy. Wieczorami był czas na nasze rozmowy. Poruszaliśmy tematy poważne, ale też było mnóstwo śmiechu i żartów. Takie chwile to najlepsza okazja, by naprawdę dowiedzieć się, co myśli młody człowiek i jakie pytania chodzą mu po głowie.

Na zakończenie

Czy warto wybrać się na wakacje z nastolatkiem? Zdecydowanie tak! Wystarczy na chwilę odłożyć rolę „wszechwiedzącego dorosłego”, otworzyć się na świat młodych, uważnie patrzeć i po prostu słuchać tego, co mają nam do powiedzenia.

A jak to wygląda u Was? Podróżujecie ze swoimi wnukami? A może sami wspominacie dawne wyprawy z dziadkami? Dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze sprawdzone patenty na udany wyjazd międzypokoleniowy!

Inne miejsca, które odwiedziłam, znajdziesz na mojej mapie podróży.

Tags:

Related Article

Subskrybuj
Powiadom o
guest

2 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
Ewa Klimaszewska
27 dni temu

Wspaniała wycieczka z wnukiem. Jesteś cudowną babcią. Myślę, że właśnie tak jak opisałaś powinno się spędzać czas z młodym mężczyzną.
Na Korfu nie byłam, choć wiele razy przymierzałam się do wyjazdu na tę wyspę. Swego czasu interesowałam się losami Elżbiety Bawarskiej i chciałam zobaczyć też jej Pałac Achillion.
Pozdrawiam 🙂

2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x

SENIORKA Z PLECAKIEM