Ho Chi Minh, dawny Sajgon, powitał mnie chaosem, którego nie da się zapomnieć. To miasto, w którym ruch uliczny zdaje się nie mieć żadnych zasad, a tysiące skuterów opanowują każdy wolny centymetr – nie oszczędzając nawet parków czy chodników.
Z jednej strony uderzył mnie gwar i brud bocznych uliczek z wąskimi, pokrytymi pleśnią kamienicami. Z drugiej – zachwyciły nowoczesne bulwary, strzeliste wieżowce i elegancja francuskiej zabudowy kolonialnej. Ten kontrast i nieokiełznany ruch sprawia, że Ho Chi Minh wymaga od zwiedzającego sporej cierpliwości. Zapraszam Cię w podróż po mieście, które nigdy nie kładzie się spać.
Spis treści:

Krótko o Ho Chi Minh
Ho Chi Minh (dawny Sajgon) leży w południowym Wietnamie, nad brzegami rzeki Sajgon. To tętniące życiem serce kraju – główny port morski i potężny ośrodek gospodarczy. Oficjalnie mieszka tu blisko 9 milionów ludzi.
Historia tego miejsca jako prężnego ośrodka zaczęła się w 1679 roku. To wtedy na bagnistych terenach pozwolono osiedlić się chińskim uchodźcom. Ich obecność dała początek rozwoju osady, która z czasem zaowocowała szybkim wzrostem gospodarczym.
Ho Chi Minh (1890-1969) potocznie zwanym Wujkiem Ho był wietnamskim rewolucjonistą i politykiem. W wieku 21 lat zamustrował się na statek jako pomocnik kucharza. Na morzu spędził kilka lat docierając do wielu krajów (Stany Zjednoczone, Anglia). Otrzymał francuskie wykształcenie a w 1920 r. był członkiem i założycielem Francuskiej Partii Komunistycznej. Studiował także w Moskwie. Był pierwszym prezydentem Demokratycznej Republiki Wietnamu. W 1975 r. dawny Sajgon został przemianowany na jego cześć na Ho Chi Minh City.
Z jego burzliwym życiem możesz zapoznać się na stronie wikipedii.
Co warto zobaczyć Ho Chi Minh
W czasie pobytu w Wietnamie (styczeń 2025 r.) 10 000 dongów = 1,63 zł
Prawie wszystkie miejsca, które opisuję, znajdują się w ścisłym centrum, w Dzielnicy 1. Można je spokojnie zwiedzić poruszając się pieszo. Wiele z nich to piękne budynki kolonialne z czasów francuskich, które nadają miastu unikalny klimat.
Wyjątkiem jest nowoczesny wieżowiec Landmark 81 – położony w dzielnicy Binh Thanh, do którego wygodnie i tanio dotarłam Grabem (odpowiednik Ubera).
Bulwar Nguyen Hue i nadrzeczna promenada
Nguyen Hue to najbardziej reprezentacyjna ulica miasta oraz ulubione miejsce wieczornych spotkań mieszkańców.
Na jednym jej końcu bulwaru wznosi się kolonialny gmach Ratusza Miejskiego (z lat 1902-1908), obecna siedziba Komitetu Ludowego. Tuż przed nim, z postumentu, przechodniów pozdrawia Wujek Ho (Ho Chi Minh).


Zaledwie 100 metrów natrafiłam na elegancki, bogato zdobiony budynek Opery. To kolejna pamiątka po czasach francuskich, która sąsiaduje z nowoczesnością – tuż obok wyrosło centrum handlowe Vincom Center.


Bulwar kończy się przy promenadzie ciągnącej się wzdłuż rzeki. Muszę przyznać, że teren jest zadbany i czysty, choć moim zdaniem jest tu zdecydowanie za dużo betonu, a za mało zieleni.
Z promenady rozpościera się świetny widok na dwa architektoniczne symbole miasta:
- Bitexco Financial Tower: Do niedawna najwyższy w mieście (262,5 m). Jego znakiem rozpoznawczym jest lądowisko dla helikopterów, które wygląda jak wysunięty talerz. Na 49. piętrze znajduje się platforma widokowa (płatna).
- Landmark 81: Obecny rekordzista wysokości (461,2 m), który widoczny jest w oddali.



Poczta Główna i Katedra Notre Dame
Poczta Główna (Saigon Central Post Office) to miejsce, które przyciąga wzrok swoją architekturą. Budynek powstał w latach 1886-1891, i na pierwszy rzut oka przypomina raczej europejski dworzec kolejowy niż urząd.
Wchodząc do środka, poczułam się, jakbym przeniosła się w czasie. Wewnątrz znajdziemy dawne budki telefoniczne, marmurową posadzkę oraz mapy Sajgonu z końca XIX wieku namalowane na ścianach. Obiekt nadal funkcjonuje jako poczta, ale są w nim także sklepy, głównie z pamiątkami.



Tuż obok, naprzeciwko poczty, wznosi się Katedra Notre Dame (Notre-Dame Cathedral Basilica of Saigon). To największa świątynia w mieście, zbudowana pod koniec XIX wieku z materiałów, które w większości sprowadzonych z Francji.
Katedra jest obecnie w remoncie i nie można jej zwiedzać.

Uliczka Książek (Book Street) – oaza spokoju
Czy istnieje ulica stworzona tylko dla moli książkowych? W Ho Chi Minh tak. Book Street to zaledwie 150-metrowy odcinek tuż obok Katedry Notre Dame. Oprócz mnóstwa książek i czasopism są obrazy miejscowych artystów, a także przyjemne kawiarnie.
Miejsce wyłączono z ruchu kołowego, co w tym mieście jest luksusem. Dla mnie była to przede wszystkim chwila wytchnienia od wszechobecnego hałasu.



Pałac Zjednoczenia – tu zatrzymał się czas
Pałac Zjednoczenia (Dinh Thong Nhat), znany również jako Pałacem Niepodległości, to miejsce o ogromnym znaczeniu symbolicznym dla Wietnamczyków. Przyjmuje się, że to właśnie tutaj 30 kwietnia 1975 roku, dwa czołgi sforsowały bramę, kończąc tym samym długą wojnę w Wietnamie. Do dziś czołgi można zobaczyć na terenie ogrodu.
Wchodząc do pałacu przenoszę się w lata 60. i 70. Wnętrza zachowano w niemal nienaruszonym stanie. Podczas spaceru po korytarzach zaglądałam do gabinetu prezydenta, sal reprezentacyjnych oraz prywatnego apartamentu dygnitarza. Na tarasie stoi helikopter – wygląda tak, jakby czekał na rozkaz startu.
Spore wrażenie robi bunkier w podziemiach. W ciasnych pomieszczeniach wciąż znajdują się dawne centrale telefoniczne i sprzęty potrzebne do dowodzenia krajem w czasie wojny. Jest tam nawet skromny pokój prezydenta oraz w pełni wyposażona kuchnia.
Godziny otwarcia: codziennie 8.00-16.30, kasa do 15.30.
Wstęp: 40 000 VND
Szczegóły sprawdź na www.dinhdoclap.gov.vn









Landmark 81 – najwyższy budynek w Wietnamie
Do niedawna najwyższym budynkiem w Sajgonie był Bitexco Financial Tower (262,5 m). Jednak w 2018 roku palmę pierwszeństwa przejął Landmark 81 (461,2 m), który jest najwyższym budynkiem w Wietnamie, a także jednym z najwyższych na świecie.
Ta strzelista wieża mieści apartamenty mieszkalne, hotel, restauracje, centrum handlowe oraz taras widokowy. Otacza go nowoczesny kompleks mieszkalny i bardzo ładny, zadbany park.

Jako miłośniczka widoków, nie mogłam odmówić sobie wjazdu na taras widokowy SkyView. Rok wcześniej odwiedziłam najwyższy budynek w Bangkoku, mający “tylko” 314 metrów.
Jak wjechać na szczyt?
Jeśli planujecie wizytę, oto kilka praktycznych rad:
- Gdzie szukać kasy? Wejdźcie do mieszczącego się w Landmark 81 centrum handlowego na poziom B1. Tam trzeba znaleźć stoisko sprzedające bilety na taras. Trudno mi opisać, gdzie dokładnie, ale przechodziłam obok lodowiska (może skorzystacie?).
- Wjazd: Z zakupionym biletem wjeżdżamy na 79. piętro, gdzie już zza szyb można spojrzeć na miasto.
- Odkryty taras: Znajduje się na 81. piętrze, na wysokości 382,65 m. Tam trzeba dojść schodami.
Moje wrażenia? Byłam nieco zaskoczona. Taras to w zasadzie wąska ścieżka, na którą wchodzi się… w uprzęży przypiętej do szyny, mimo, że szklane bariery sięgały mi ponad głowę. Widoki były świetne, ale jeśli miałabym porównywać, to taras w Bangkoku wygrywa – tam przestrzeń była otwarta, z dużym tarasem, gdzie można usiąść i cieszyć się widokami do woli, a widoczności nie ograniczały szklane ściany.





Godziny otwarcia tarasu: codziennie 9.30-22.00.
Wstęp: normalny 300 000 VND, ulgowy dla osób +60 i dzieci 150 000 VND; w weekendy drożej.
Dostępne są też bilety z grami, drinkiem.
Po zjeździe na dół, udałam się na spacer do Parku Centralnego, który oddziela wieżowce od rzeki Sajgon. To miejsce bardzo mi się spodobało. Teren jest czysty, ładnie zagospodarowany, z różnorodną roślinnością. Można usiąść na jednej z ławek lub na trawie, gdzie miejscowi lubią piknikować. Poza tym są fontanny (nie działały podczas mojego pobytu), niewielka marina, staw oraz platformy widokowe.
To idealne miejsce, by zebrać myśli przed kolejnym etapem podróży – w stronę Delty Mekongu.





Delta Mekongu: odpoczynek blisko natury
Większość turystów odwiedza Deltę Mekongu w ramach jedno- lub dwudniowych wycieczek z Ho Chi Minh. Mnie się nie spieszyło. Postanowiłam zostać dłużej, by poczuć rytm życia nad rzeką i odetchnąć od gwarnej metropolii.

Gdzie zamieszkałam? Moja zielona przystań
Zatrzymałam się w Ben Tre Farm Stay oddalonym o 3 km od centrum miasta Ben Tre. Moim domem stał się skromny, drewniany domek ukryty w egzotycznym sadzie.
Wokół rosły palmy kokosowe, bananowce, papaje i jackfruity. Tu nie planowałam zwiedzania, wybrałam się tylko na rejs po jednej z odnóg Mekongu. Sam pobyt wśród bujnej zieleni był dla mnie wystarczającym i pięknym przeżyciem.







Jak dotarłam do Delty? (Praktyczne wskazówki)
Kiedy zarezerwowałam domek w Ben Tre Farm Stay, otrzymałam od właściciela informację, jak dotrzeć z Ho Chi Minh. Dzięki nim dojazd był bezproblemowy:
- Autobus: Z Ho Chi Minh wybrałam linię Thao Chau jadącą do miasta Ben Tre. Podróż była wygodna i sprawna.
- Bezpłatny transfer: Na miejscu przewoźnik oferuje darmowe busy, które dowożą pasażerów do okolicznych pensjonatów.
- Ostatni odcinek: Mój busik zatrzymał się przed wąską uliczką, w którą samochody nie mogły już wjechać. Ostatnie 150 metrów do Farm Stay pokonałam więc pieszo, co tylko dodało uroku mojej przygodzie.
Powrót w ten sam sposób.


Moje spostrzeżenia i wskazówki praktyczne
Zanim przyjechałam do Ho Chi Minh, czytałam, że najlepiej uciekać stąd jak najszybciej. Mówiono: chaos, hałas, nic do zobaczenia. O ile z chaosem i hałasem trudno się nie zgodzić, to uważam, że miastu warto dać szansę. Spędziłam tu dwa dni, zwiedzałam je w swoim rytmie, obserwując codzienne życie mieszkańców. Moim zdaniem warto.
Pieszo po mieście czy sztuka przetrwania
Wybierając się do Ho Chi Minh City mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać. Mimo to pierwszy dzień był wyzwaniem. Gdy wyszłam z hotelu, przez moment myślałam, że cały pobyt spędzę po jednej stronie ulicy. Ruch skuterów jest obłędny.
Jak przejść na drugą stronę jezdni? – tak na początek, zanim przywykniesz
- Szukaj świateł: Nawet jeśli są tylko dla samochodów, dają szansę wejścia na jezdnię. Co prawda zanim dotarłam na drugą stronę jezdni, już otaczały mnie skutery.
- Metoda „na miejscowego”: Przechodzenie w grupie z Wietnamczykami pomaga, choć oni sami rzadko chodzą pieszo – są niemal „zrośnięci” ze swoimi skuterami.
A tak wogóle to pieszy w Wietnamie nie ma łatwo. Zwykle chodzi jezdnią, przy krawężniku, mimo, że chodnik jest. Chodniki służą jako parkingi, składowiska towarów, dekoracje kwiatowe w doniczkach. Oni nie czują potrzeby oczyszczenia chodników ze wszystkiego lub chociaż udostępnienia 50 centymetrów pieszemu aby nie musiał maszerować jezdnią. Ale chyba z założenia chodniki buduje się z przeznaczeniem na parkingi – krawężniki są specjalnie wyprofilowane, aby skuter mógł na niego wjechać.


Czasem zdarzy się przejście z sygnalizacją świetlną dla pieszych i pojazdów wraz z wymalowaną “zebrą” – rzadkość. Ale po drugiej stronie ulicy (zdjęcie poniżej) widać niski murek – tak, aby nie wjechał skuter. Podobne “zapory” z rurek spotkałam w parkach, ale przecież tam można przejechać obok.

Grab Taxi
Grab Taxi to wygodne i niedrogie rozwiązanie. Sprawdziło się nie tylko w Ho Chi Minh ale i w innych miastach. Dodatkowo pod aplikację podpięłam kartę Revolut, przez co odpadł problem z odliczaniem pieniędzy. Problem pojawiał się tylko w zakorkowanych centrach, kiedy kierowcy odrzucali zlecenie, nie mogąc dojechać w wyznaczone miejsce.

Metro
Metro jest nowiutkie – pierwszą i jedyną linię otwarto w grudniu 2024 roku. Problem był z zakupem biletów, a właściwie ich brakiem. Wejście do metra jedynie poprzez aplikację na telefon. Na jeden przejazd nie chciałam się w to bawić, więc zrezygnowałam.

Hop-on hop-off
W Ho Chi Minh City jeżdżą autobusy wycieczkowe hop-on hop-off (nie korzystałam). Ich trasa obejmuje punkty w Dzielnicy 1. Choć wszędzie doszłam pieszo, myślę, że spojrzenie na ten chaos z wysokości piętra autobusu mogłoby być ciekawym i spokojniejszym doświadczeniem.
Bilety można kupić na Poczcie Głównej lub przez internet. Na www.hop-on-hop-off-bus-tours.com znajdziesz więcej informacji.

Święto TET – co warto wiedzieć?
Święto TET to wietnamski Nowy Rok, oparty na chińskim kalendarzu. Przypada w styczniu lub lutym. TET jest najważniejszym świętem w Wietnamie – to hucznie obchodzone święto rodzinne.
Nie byłam w Wietnamie w TET, wyjechałam tuż przed świętem. Mogłam jednak obserwować przygotowania. Ustawiano wiele dekoracji kwiatowych na ulicach, placach, przed wejściami do budynków. Wieszano lampiony i girlandy światełek. W dekoracjach dominował kolor żółty i czerwony. Wśród nich mieszkańcy robili sobie zdjęcia w tradycyjnych, bardzo ładnych strojach.
Warto wiedzieć: Ponieważ TET to święto rodzinne, należy przygotować się na utrudnienia. Restauracje i punkty usługowe są wtedy zamykane, a transport między miastami bywa skrajnie przepełniony. Podobno dla turystów może to być szczególnie uciążliwe w północnej części Wietnamu – warto wziąć to pod uwagę.





Gdzie dalej ?
Odwiedź inne rejony Wietnamu. Ja dotarłam do dawnej stolicy Wietnamu Hue oraz do Hoi An, które ocalało dzięki staraniom polskiego konserwatora zabytków, Kazimierza Kwiatkowskiego. Warto też odwiedzić inne pobliskie państwa. Zostań kilka dni w stolicy Tajlandii, Bangkoku i zajrzyj do miejsc mało znanych. Wybierz się do Angkor Wat w Kambodży albo do Hong Kongu.
Inne miejsca które odwiedziłam zobacz na mapie.