Moja przygoda z Mołdawią zaczęła się w Kiszyniowie, który stał się bazą do odkrywania tego kraju. W kilka dni udało mi się zwiedzić podziemne korytarze winnicy Cricova, malownicze Orhei Vechi, dotrzeć do stolicy Gagauzji, Komrat, oraz przenieść się w czasie podczas wizyty w Naddniestrzu.
Spis treści:

Ogólnie o Mołdawii
Mołdawia to niewielkie państwo wciśnięte między Rumunię a Ukrainę ze stolicą w Kiszyniowie. Historycznie wywodzi się z dawnego Księstwa Mołdawskiego, a po burzliwych losach XX wieku i przynależności do ZSRR, odzyskała niepodległość w 1991 roku.
Kraj ma skomplikowaną strukturą polityczną, gdyż w jego granicach znajdują się dwa szczególne regiony: Naddniestrze, które ogłosiło niepodległość i funkcjonuje jako nieuznawana republika o silnych wpływach rosyjskich, oraz Gagauzja – terytorium autonomiczne zamieszkiwane głównie przez prawosławny lud pochodzenia tureckiego. To właśnie to zróżnicowanie sprawia, że Mołdawia jest mozaiką kulturową i polityczną.
Kiszyniów
Kiszyniów, założony w 1436 roku jako wieś klasztorna, przeszedł długą drogę – od osmańskiej prowincji po tętniącą życiem stolicę Mołdawii. Choć miasto dotkliwie ucierpiało podczas II wojny światowej, jego powojenna odbudowa nadała mu zupełnie nowy styl, zdominowany przez architekturę epoki radzieckiej.
Centrum i Bulwar Stefana Wielkiego
Główną osią miasta jest Bulwar Stefana Wielkiego (Ștefan cel Mare și Sfânt). W samym centrum, na skwerze, prezentuje się pomnik Stefana III Wielkiego. Ten hospodar i bohater narodowy, obecny jest na każdym mołdawskim banknocie.
Stefan III Wielki, panujący w latach 1457–1504, był najwybitniejszym władcą średniowiecznej Mołdawii. Jako obrońca jej niepodległości, skutecznie stawiał opór potęgom takim jak Imperium Osmańskie, Królestwo Węgier czy Królestwo Polskie. Dzięki talentom strategicznym i administracyjnym zapewnił krajowi stabilność, a pod koniec rządów – mimo zmuszenia do uznania zwierzchnictwa osmańskiego – wynegocjował warunki pozwalające Mołdawii zachować jej tożsamość.



Nieopodal wznosi się dziewiętnastowieczny Łuk Triumfalny upamiętniający zwycięstwo Rosji nad Imperium Osmańskim. Kontynuując spacer, natrafiłam na nieco futurystyczny Pałac Prezydencki z lat 80. XX wieku, który sąsiaduje z monumentalnym gmachem Parlamentu – dawną siedzibą Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Mołdawii.


Tuż za pałacem znajduje się Katedra Opatrzności Bożej. Ta XIX-wieczna świątynia ma burzliwą historię gdyż w czasach radzieckich przekształcono ją w studio nagrań, a swoją pierwotną funkcję odzyskała dopiero w 1989 roku.

Spore wrażenie robi cerkiew św. Teodora Tyrona, znana jako Ciuflea. To jedna z najpiękniejszych świątyń Kiszyniowa, przyciągająca wzrok błękitną elewacją, złotymi kopułami oraz kunsztownie zdobionym ikonostasem.


Kiszyniów to miasto kontrastów, a niespieszny spacer po nim dostarczył mi wielu pozytywnych wrażeń. Gdy skręciłam z głównego bulwaru w boczne uliczki, od razu poczułam klimat małego miasteczka. Znalazłam tam niską parterową zabudowę ocienioną starymi drzewami, a czasem brukowane uliczki. To właśnie te ukryte zakamarki sprawiają, że stolica Mołdawii wydaje się tak autentyczna.



Parki Kiszyniowa
Kiszyniów zachwyca ilością zieleni, a liczne drzewa przy głównych ulicach sprawiają, że spacer po centrum jest przyjemny i nie męczy. W centrum jest również kilka parków, które odwiedziłam, a każdy ma inny charakter.
1. Park Katedralny i duchowe centrum miasta
Centralne miejsce w stolicy zajmuje Park Katedralny, którego sercem jest monumentalny Sobór Narodzenia Pańskiego. Ta najważniejsza w mieście prawosławna świątynia, wzniesiona w 1836 roku, zachwyca klasycystyczną formą i pięknym ikonostasem. Przed budynkiem stoi dzwonnica, zrekonstruowana w latach 90. XX wieku.
Do parku prowadzi reprezentacyjny deptak – ulica Eugena Dogi. To przyjemne miejsce wyłączone z ruchu kołowego, gdzie nawierzchnię ułożono na wzór klawiatury fortepianu w hołdzie dla słynnego mołdawskiego kompozytora.
Eugen Doga (1937-2025) to wybitny mołdawski kompozytor, autor muzyki do ponad 200 filmów oraz licznych baletów i oper. Jego najbardziej ikonicznym dziełem jest walc z filmu Mój słodki i czuły barbarzyńca, uznany przez UNESCO za jedno z muzycznych arcydzieł XX wieku. Artysta jest uważany za symbol narodowy Mołdawii.


2. Park Centralny im. Stefana Wielkiego
Po drugiej stronie Bulwaru Stefana Wielkiego rozciąga się Park Centralny, uznawany za najstarszy ogród publiczny w kraju. To idealne miejsce na odpoczynek wśród wiekowych drzew, gdzie liczne alejki i ławki sprzyjają relaksowi. Jego ozdobą jest ciekawa fontanna, lecz podczas mojego pobytu była nieczynna. W cieniu drzew ulokowały się kawiarnie i restauracje, a spacerowicze mogą podziwiać Aleję Klasyków z popiersiami najwybitniejszych mołdawskich i rumuńskich literatów.


3. Park Valea Morilor i kaskadowe schody
Dla osób szukających przestrzeni i bliskości wody idealnym wyborem będzie Park Valea Morilor, rozciągający się wokół malowniczego jeziora. To ulubione miejsce biegaczy i właścicieli psów, którzy chętnie korzystają ze ścieżek rekreacyjnych. Prawdziwą wizytówką parku są imponujące schody kaskadowe z fontannami i spływającą wodą. Na miejscu budki z napojami i przekąskami.


4. Park Dendrariu – oaza spokoju
Jednak, moim zdaniem, prawdziwą perłą Kiszyniowa jest Park Dendrariu. To miejsce wyjątkowe, ponieważ dzięki zakazowi jazdy na rowerach, hulajnogach oraz zakazowi wprowadzania psów, panuje tu spokój zakłócany jedynie przez rozbawione i bezpiecznie biegające dzieci. Jest to największy teren zielony w centrum, oferujący rozległe polany, na których rodziny rozkładały koce piknikowe. Szczególne wrażenie robi ogród kwiatowy z fontannami, będący idealnym tłem do zdjęć. Punkty gastronomiczne znajdują się wyłącznie przy wejściach na teren parku.
Opłata za wstęp: 10 lei.
Park czynny codziennie od 8.00 do 18.00.


Narodowe Muzeum Historii Mołdawii
Podczas spaceru po stolicy odwiedziłam Narodowe Muzeum Historii Mołdawii, mieszczące się w dawnym gmachu gimnazjum męskiego. Ekspozycja prowadzi przez dzieje tych ziem – od prehistorii po współczesność. Moją szczególną uwagę zwróciły zbiory archeologiczne, w tym znaleziska z Orhei Vechi, które miałam okazję zobaczyć “w terenie”.
Przechodząc przez kolejne sale, obejrzałam kolekcję militariów oraz antycznych monet, a także poruszającą sekcję poświęconą okresowi sowieckiemu. Muzeum nie przytłacza rozmiarem – zwiedzanie zajmie nieco ponad godzinę. Co ciekawe, przed samym wejściem gości wita pomnik Wilczycy Kapitolińskiej z Romulusem i Remusem, który przypominać ma o rzymskich korzeniach narodu mołdawskiego.
Godziny otwarcia: wt.-nd. 10.0 – 18.00; poniedziałek nieczynne.
Bilet: 50 lei.
Szczegółowe informacje sprawdź na www.mnam.md



Winnica Cricova
Wyjątkowość win Cricova tkwi w ich niezwykłym miejscu dojrzewania. To dawne kopalnie wapienia – tego samego, z którego budowano Kiszyniów – które w latach 50. XX wieku przekształcono w gigantyczny podziemny labirynt. Winnica posiada 120 km podziemnych korytarzy, z czego około 80 km tuneli wykorzystywanych jest do przechowywania i dojrzewania wina. Panuje tu unikalny mikroklimat: stała temperatura od +10 do +12°C oraz wilgotność sięgająca 98%. To warunki idealne dla win.

Planowanie wizyty: na oficjalnej stronie winnicy wybrałam rodzaj wycieczki oraz godzinę. Potwierdzenie rezerwacji otrzymałam drogą mailową jeszcze tego samego dnia. Po przyjeździe na miejsce skierowałam się najpierw do recepcji (budynek w kształcie wieży), aby potwierdzić swój udział w wycieczce.

Wybrałam podstawowy wariant zwiedzania, który trwał godzinę i dziesięć minut. W tym czasie meleksem odwiedzamy podziemne korytarze, strefy dojrzewania i produkcji wina, a także oglądamy krótki film o historii piwnic, racząc się przy tym kieliszkiem musującego wina.
Podczas wędrówki przez piwnice mija się kolekcje win należące do znanych osobistości z całego świata m.in. Donalda Tuska, Johna Kerry’ego, Angeli Merkel. Trasa prowadzi również przez luksusowe sale degustacyjne, w których odbywają się bankiety i spotkania państwowe. Wizytę kończymy w firmowym sklepie.




Orhei Vechi i wioska Butuceni
Orhei Vechi to kompleks archeologiczny malowniczo położony nad rzeką Raut, na terenie jedynego w Mołdawii Parku Narodowego Orhei. Znaleziono tu wiele grodzisk, między innymi gockie z VI-I w. p.n.e. W skałach istniało pięć męskich klasztorów prawosławnych mozolnie wykuwanych w skałach między XIII a XIX wiekiem. Makietę kompleksu oraz znalezione tu eksponaty miałam okazję zobaczyć w Narodowym Muzeum Historii Mołdawii.
Aby dotrzeć do Orhei Vechi, należy z Kiszyniowa dojechać busem do wioski Butuceni. Wysiadłam tuż za mostem, tam gdzie bus zawraca. Obok przystanku rozpoczyna się wygodny chodnik prowadzący na teren wykopalisk. Najpierw mijam stary kamienny krzyż i dzwonnicę, pod którą kryją się wykute w podziemiach cerkiew i cele mnichów. Nieco dalej wznosi się klasztor Narodzenia NMP, który podobno zamieszkuje jeden mnich. W zboczach można nadal dostrzec otwory będące dawnymi celami mnichów.



Gdy dotarłam do najwyższego punkt ścieżki, zarządziłam sobie odwrót, ponieważ nadciągała granatowa chmura zwiastująca deszcz. I to była dobra decyzja. Zdążyłam jeszcze zajrzeć do małego Muzeum Etnograficznego, przejść się po wiosce i w ostatniej chwili schronić się w restauracji Eco-Resort Butuceni. Ponieważ rozpadało się na całego, przy obiedzie i miejscowej ziołowej herbacie przeczekałam czas do odjazdu powrotnego busa.


Choć Orhei Vechi to miejsce o wielkim znaczeniu historycznym dla Mołdawii, z perspektywy turysty niewiele jest tu do zobaczenia. Teren jest rozległy, więc napewno wszystkiego nie zobaczyłam, ale podobno najciekawszy jest właśnie odcinek który przeszłam. Muszę jednak przyznać, że bardziej podobały mi się widoki na okolicę oraz kolorowe zabudowania wioski Butuceni, niż teren wykopalisk.




Naddniestrze
Do Naddniestrza wybrałam się na jednodniową wycieczkę z Kiszyniowa. Aby przekroczyć tę specyficzną granicę, niezbędny jest paszport. Pierwszym przystankiem na trasie była Twierdza w Benderach, skąd do Tyraspola – stolicy nieuznawanej republiki – przejechałam trolejbusem. Spacer po mieście skupił się wokół głównej ulicy, gdzie czas zdaje się płynąć innym rytmem. To właśnie tam zobaczyłam monumentalny Budynek Rady Najwyższej z prężącym się na wysokim postumencie Leninem.
Odwiedziłam też zadbany park z pomnikiem carycy Katarzyny II i wybrałam się na spacer nad brzegiem Dniestru. Tyraspol to mieszanka radzieckiej symboliki z nowoczesnymi akcentami.
Więcej o Naddniestrzu, jak zaplanować wycieczkę oraz garść informacji praktycznych znajdziesz we wpisie: Naddniestrze: Podróż do miejsca, którego… nie ma


Gagauazja – Komrat
Kolejnym punktem mojej mołdawskiej przygody był Komrat – stolica Autonomii Gagauskiej. To miejsce o specyficznym, postradzieckim klimacie. Choć nie trzeba tu przekraczać granicy (Gagauzja jest częścią Mołdawii), o wjeździe do innego regionu informuje ogromny, charakterystyczny napis, który dostrzegłam z okna busa. Komrat to miasto o skromnej zabudowie, gdzie szare bloki przeplatają się z parterowymi domkami otoczonymi ogródkami.
Sercem stolicy jest ulica Lenina. Idąc od dworca autobusowego, moją uwagę przyciągnął duży napis „KOMRAT” stojący obok Regionalnego Muzeum Historycznego. Choć muzeum nie zwiedzałam, podobno to dobre miejsce, by poznać kulturę i język Gagauzów – narodu pochodzenia tureckiego wyznającego prawosławie. Nieco dalej wznoszą się najważniejsze budynki administracyjne: siedziba rządu Gagauzji oraz Zgromadzenia Ludowego, przed którymi czuwa pomnik Lenina.
Bez wątpienia najładniejszym miejscem w Komrat jest cerkiew św. Jana Chrzciciela. Zarówno świątynia, jak i dzwonnica, zachwycają elewacjami w odcieniu żółci oraz lśniącymi w słońcu złotymi kopułami. We wnętrzu świątyni znajduje się bogato zdobiony, złocony ikonostas oraz liczne ikony w bizantyjskim stylu. Cerkiew otacza zadbany park z alejkami i fontanną.







Informacje praktyczne
Pieniądze i język
- Waluta (stan na kwiecień 2026 r.):
Waluta Mołdawii: lej mołdawski (MDL) = 0,21 PLN.
Waluta Naddniestrza: rubel naddniestrzański (PRB) = 0,24 PLN. - Językiem urzędowym jest rumuński, ale w powszechnym użyciu jest język rosyjski.
Jak dojechać z lotniska do centrum Kiszyniowa?
To proste i bardzo tanie. Najlepszą opcją jest trolejbus nr 30.
- Przystanek: Znajduje się tuż przy terminalu (pomiędzy wejściem do hali odlotów a wyjściem z przylotów). Lotnisko jest małe, więc po wyjściu z lotniska przejdziesz zaledwie 20 metrów.
- Bilet: Kosztuje 6 lei (ok. 1,25 zł). Kupisz go w pojeździe u konduktora.
- Czas przejazdu: Około 35 minut.
Poruszanie się po Kiszyniowie
- Centrum stolicy jest nieduże, więc można zwiedzać je pieszo. Komunikacja miejska przyda się głównie przy wyjazdach do winnic lub na dworzec południowy.
- Do planowania tras po mieście całkiem dobrze nadają się Mapy Google – podpowiadają numery trolejbusów i lokalizację przystanków.
- Cena przejazdu: Niezależnie od długości trasy, za trolejbus płacisz u konduktora 6 lei.
Jak dojechać do najważniejszych atrakcji?
- Winnica Cricova
- Środek transportu: Trolejbus nr 2.
- Czas jazdy: Ok. 35 minut.
- Wskazówka: Wysiądź na przystanku Primaria Cricova. Stąd należy przejść jeszcze około kilometr do wejścia do winnicy.
- Orhei Vechi (Butuceni)
- Środek transportu: Bus (marszrutka) z Dworca Głównego.
- Godziny odjazdów: 8:30 lub 10:20. Godziny odjazdu i powrotu podane są na www.orheiulvechi.com.
- Bilety: Koszt to 51,70 lei w jedną stronę. Kup bilet w kasie zewnętrznej (w razie wątpliwości dopytaj kierowców, wskażą właściwe okienko).
- Powrót: 14:45 lub 16:30. Ja wracałam o 14:45 – bus spóźnił się 25 minut.
- Naddniestrze
- Środek transportu: Bus z Dworca Głównego.
- Częstotliwość: Odjeżdżają średnio co 30 minut, więc nie musisz zastanawiać się nad rozkładem jazdy.
- Czas jazdy: Ok. 1,5 godziny. Pamiętaj o zabraniu paszportu na kontrolę graniczną.
- Komrat (Gagauzja)
- Środek transportu: Bus z Dworca Południowego (Gara de Sud). Ja do dworca dojechałam trolejbusem nr 9, ale to zależy z którego miejsca startujesz.
- Szczegóły: Mój bus odjechał o 8:30. Czas jazdy to 1,5 godziny, a bilet kosztuje 89,30 lei. Wysiada się na dworcu autobusowym w Komrat, skąd do centrum jest około 1 km.
- Moja rada: Kup bilet powrotny w kasie zaraz po przyjeździe do Komrat. Dzięki temu poznasz dokładną godzinę odjazdu i będziesz mieć gwarancję miejsca. Ja zwlekałam i kiedy chciałam wrócić do Kiszyniowa okazało się, że na najbliższy przejazd nie ma już biletów, a na kolejny zostało tylko jedno miejsce, które zakupiłam.


Gdzie na obiad w Kiszyniowie?
Restauracje. Jeśli szukasz sprawdzonego miejsca, postaw na sieć restauracji La Placinte. Byłam w kilku lokalach tej marki i bez wahania mogę je polecić. Wybór dań, jakość, sposób podania, ceny – właściwie wszystko na plus. Ponadto lokale są bardzo ładnie urządzone.
Sklepy spożywcze: Wiele samoobsługowych marketów posiada wydzielone strefy gastronomiczne ze stolikami. To świetna opcja na szybki, ciepły posiłek, czasem również na kawę z deserem.



Słodycze firmy Bucuria
Założona w 1946 roku w Kiszyniowie firma Bucuria to najbardziej znany producent słodyczy w Mołdawii, którego nazwa w języku rumuńskim oznacza „radość”. Uznawana za symbol narodowy marka słynie z wykorzystywania naturalnych składników w swoich produktach. Jej flagowe produkty to cukierki czekoladowe z owocami, orzechami oraz musami. Wyroby “Bucuria” są dostępne zarówno w sieci sklepów firmowych, jak i w większości marketów spożywczych i są idealną “pamiątką” z podróży.

Co jeszcze?
Zajrzyj do moich innych Mini-przewodników. Może skorzystasz z tej wiedzy i wybierzesz się do Czarnogóry, Bośni i Hercegowiny albo do Parku Narodowym Berchtesgaden w Niemczech.
Inne miejsca, które odwiedziłam, zobaczysz na mojej mapie podróży.









