Litwa to kraj stworzony do niespiesznego podróżowania. Nie przytłacza ogromem, a zachwyca bliskością natury, bogatą historią i spokojną atmosferą. W tym wpisie zebrałam miejsca, które odwiedziłam w tym kraju – od tętniących życiem uliczek Wilna, przez morski klimat w Kłajpedzie. Odwiedziłam też mniej znane miejsca, takie jak Kiejdany czy jeziora w Kirkilai.
Spis treści:
- Wilno – miasto pełne zabytków
- Troki – baśniowy zamek na wyspie
- Kowno – starówka i retro kolejka
- Rumszyszki – podróż w czasie
- Kiejdany – miasteczko z polskimi śladami
- Kłajpeda – morski klimat
- Kapelusz Holendra – szum Bałtyku z wysokiego klifu
- Połąga – kurort nad Bałtykiem
- Kirkilai – jeziora krasowe
- Birże – nad jeziorem Szyrwena
- Kiernów – grodzisko z listy UNESCO
- Informacje praktyczne
- Gdzie udać się dalej?

Wilno – miasto pełne zabytków
Wilno to miasto, które zaciekawia interesującą architekturą i polskimi śladami. Zwiedzanie rozpoczęłam w samym sercu stolicy – przy Katedrze Wileńskiej, skąd już tylko parę kroków dzieliło mnie od wspięcia się na Wzgórze Giedymina. Z góry rozpościera się zachwycający widok na miasto i malownicze zakola rzeki Wilii. Panoramę Wilna podziwiałam również z pobliskiej Góry Trzech Krzyży.
Prawdziwą przyjemnością był dla mnie spacer wąskimi uliczkami, gdzie na każdym kroku “odkrywałam” urokliwe kamienice lub detale. Odwiedziłam też Ostrą Bramę z obrazem Matki Boskiej Ostrobramskiej, gotycki kościół św. Anny oraz artystyczną Republikę Zarzecza. Chwilę zadumy spędziłam także na historycznym Cmentarzu na Rossie, pięknie położonym na zielonych wzgórzach.
Stolicę Litwy opisałam w oddzielnym wpisie: Wilno na własną rękę. Atrakcje, zabytki i polskie ślady. Zajrzyj aby dowiedzieć się więcej.




Troki – baśniowy zamek na wyspie
Główną atrakcją Trok jest zamek malowniczo położony na wyspie, do którego idzie się po długich, drewnianych kładkach. Budowlę wznieśli na przełomie XIV i XV wieku książę Kiejstut oraz jego syn Witold. W tamtych czasach miejscowość była bardzo ważnym ośrodkiem Wielkiego Księstwa Litewskiego. Z biegiem lat warownia popadła w ruinę, ale dzięki powojennej rekonstrukcji odzyskała swój dawny blask i dziś jest wizytówką Litwy.
Weszłam też do środka zamku, gdzie obecnie mieści się Muzeum Historyczne. Z poziomu dziedzińca podziwiałam drewniane krużganki oraz potężną wieżę mieszkalno-obronną. Obejrzałam odrestaurowane, gotyckie komnaty pałacu książęcego z kominkami i fragmentami dawnych fresków. W salach muzealnych wyeksponowano zbiory archeologiczne i historyczne, w tym dawną broń, zbroje, monety, meble oraz inne wyroby sztuki użytkowej.
Godziny otwarcia: w sezonie codziennie 10:00 – 19:00.
Bilety: normalny 14 euro, ulgowy 7 euro.
Szczegóły sprawdź na www.trakaimuziejus.lt




Po zwiedzeniu wnętrz i spacerze wokół zamku, przeszłam się ulicą Karaimską. Jest ona wyłączona z ruchu samochodowego i pełna urokliwych, kolorowych, drewnianych domów należących do społeczności Karaimów.
Karaimowie to mała mniejszość etniczna pochodzenia tureckiego, sprowadzona na Litwę z Krymu w XIV wieku przez księcia Witolda do ochrony zamku w Trokach. Wyznają karaimizm (religię opartą na Biblii Hebrajskiej) i posługują się własnym językiem. Dziś w Trokach pielęgnują swoją kulturę, charakterystyczną drewnianą architekturę oraz tradycje kulinarne, z których najsłynniejsze są pieczone pierogi – kibiny.



Kawałek dalej, po lewej stronie, minęłam drugą, mniejszą i mniej znaną średniowieczną siedzibę książęcą. A właściwie jej ruiny – do dziś przetrwały fragmenty murów i wieże, w których mieści się Muzeum Historyczne Trok. Do środka nie wchodziłam tylko przeszłam się wzdłuż dawnych obwarowań tuż nad brzegiem jeziora. Natrafiłam tam na drewnianą kładkę, z której rozciąga się piękny widok na wodę i zamek na wyspie.


Wskazówka: Spróbuj tradycyjnych karaimskich pieczonych pierogów z nadzieniem mięsnym (tzw. kibinai). Można je kupić w restauracji lub na wynos na stoiskach z jedzeniem.

Kowno – starówka i retro kolejka
Kowno to drugie co do wielkości miasto Litwy. Jego zabytkowe centrum leży w widłach rzek Wilii i Niemna. Spacer rozpoczęłam od Placu Ratuszowego, który otaczają pięknie odrestaurowane kamienice. Na środku stoi XVI-wieczny ratusz ze smukłą wieżą, nazywany „Białym Łabędziem”.
Zbaczając w jedną z bocznych uliczek, trafiłam pod Dom Perkuna. Ten gotycki budynek przyciąga wzrok kunsztownie zdobioną fasadą z czerwonej cegły. Jego nazwa nawiązuje do pogańskiej figurki boga piorunów Perkuna, którą odnaleziono w tym miejscu podczas prac remontowych.


Spacerując dotarłam do zamku. Ta gotycka warownia obronna z drugiej połowy XIV wieku to najstarsza murowana twierdza na Litwie. Do naszych czasów przetrwała jedynie okrągła baszta oraz fragmenty dawnych murów. W odrestaurowanej części mieści się obecnie oddział Muzeum Miejskiego. Zamek obejrzałam tylko z zewnątrz.

Odwiedzając starówkę, obowiązkowo zajrzałam do Bazyliki św. Piotra i Pawła. Wewnątrz wzrok od razu przyciąga ogromny, bogato rzeźbiony ołtarz główny z 1775 roku, przedstawiający sceny ukrzyżowania i figury apostołów. Zwróciłam też uwagę na pięknie zdobione organy.



Po wyjściu ze świątyni skierowałam się na wyłączoną z ruchu samochodowego ulicę Vilniaus, która płynnie przechodzi w reprezentacyjną Aleję Wolności (Laisvės alėja). Ten szeroki i długi deptak zacieniony jest szpalerami lip. Po obu stronach ulokowało się mnóstwo kawiarni, restauracji i sklepów. Przestrzeń uatrakcyjniają rzeźby, fontanny oraz ławki co zachęca do spacerowania i odpoczynku.
Aleję zamyka imponująca sylwetka kościoła św. Michała Archanioła. Ta wzniesiona pod koniec XIX wieku cerkiew wyróżnia się niebanalną architekturą – jest niemal identyczna z każdej strony, zachwycając przy tym śnieżnobiałą elewacją. Jej wnętrze jest jasne, surowe i skromne, co tworzy wyjątkowy klimat.



Około 500 metrów od kościoła, kierując się w stronę rzeki, natrafiłam na Centrum Handlowe Akropolis. Zwykle unikam opisywania obiektów handlowych, ale ten kompleks zasługuje na wzmiankę. Architekci nowoczesną konstrukcją obudowali dawne zabytkowe kamieniczki oraz ocalone fragmenty XIX-wiecznej fabryki włókienniczej. Jeśli macie wolną chwilę, warto tam wstąpić choćby z czystej ciekawości.

Jako że lubię spoglądać na odwiedzane miasta z góry, ruszyłam na drugą stronę Niemna. Tuż naprzeciwko starówki wznosi się malownicze wzgórze Aleksota z punktem widokowym. Aby się na nie dostać, skorzystałam z zabytkowej kolejki linowo-terenowej z 1935 roku. Wjazd trwa zaledwie krótką chwilę, a bilet kosztuje 1,5 euro w jedną stronę. Kolejka zachowała swój unikalny, przedwojenny styl. Ze szczytu rozpościera się panorama na Kowno i rzekę Niemen. To świetne miejsce, aby rozpocząć lub zakończyć wizytę w tym mieście. Na dół zeszłam schodami, co nie było wielkim wyzwaniem.


Wskazówka: Kowno słynie ze street artu. Spacerując uliczkami rozglądaj się po ścianach budynków.
Zajrzyj do Spurginė przy Alei Laisvė (Aleja Wolności 84) – to kultowa, istniejąca od dziesięcioleci pączkarnia, w której warto spróbować tradycyjnych pączków. Ciekawostką jest tam długa lada, przy której można usiąść i od razu zjeść swoje zakupy.
Rumszyszki – podróż w czasie
Rumszyszki to skansen, który w jednym miejscu skupia tradycyjną architekturę ze wszystkich regionów Litwy. Teren Muzeum Wsi Litewskiej jest niezwykle rozległy, dlatego od razu warto nastawić się na naprawdę długi spacer. Z wielką dbałością odtworzono tu całe wioski – obejrzałam tradycyjne chaty, zabudowania gospodarcze, kościółki, młyny, wiatraki, kapliczki oraz charakterystyczne przydrożne krzyże. Całość dopełnia tradycyjna roślinność – wokół domów urządzono ogródki z kwiatami i ziołami. Tuż obok pachną sady owocowe, skoszone łąki, a także rosną tradycyjne zboża.
Niezwykłą atrakcją jest też replika dawnego miasteczka z brukowanym rynkiem. Przy rynku działa poczta, z której można wysłać do bliskich tradycyjną kartkę (pracująca tam pani mówi po polsku). W pozostałych budynkach wokół rynku urządzono sklepiki z pamiątkami oraz przyjemną restaurację serwującą smaczne, lokalne dania.
Teren skansenu można przemierzać pieszo, rowerem, a nawet własnym samochodem (za dodatkową opłatą). Ja zdecydowałam się na wariant pieszy. Owszem, sporo się nachodziłam, ale spacer w otoczeniu natury i dawnej architektury był prawdziwą przyjemnością.
Wskazówka: Na zwiedzanie przeznacz sporo czasu, mnie zajęło 5 godzin.
Godziny otwarcia: w sezonie codziennie 10:00 – 18:00.
Bilety: normalny 10 euro, ulgowy 5 euro.
Parking płatny 2 euro za dzień w parkomacie przy wyjeździe.
Szczegóły sprawdź na www.lemu.lt






Kiejdany – miasteczko z polskimi śladami
Kiejdany to niezwykle spokojne miasteczko, położone nieco na uboczu głównych szlaków i mało odwiedzane przez turystów – podczas swojego spaceru nie spotkałam żadnego turysty. Centrum Kiejdan jest Wielki Rynek, przy którym dawna, odrestaurowana architektura miesza się z nowszą zabudową. Największą uwagę przyciągają zabytkowe kamieniczki kupców szkockich, którzy niegdyś licznie osiedlali się w tym mieście.
Na samym środku placu stoi współczesny pomnik Janusza Radziwiłła – tego samego, który w 1655 roku zerwał unię z Polską i podpisał układ ze Szwecją. Rzeźba ma abstrakcyjną formę i w pierwszej chwili nie do końca wiedziałam, co przedstawia. Podobno należy widzieć otwartą skrzynię, która symbolizuje trudne polityczne wybory. Hm, może…



Ponad zabudową wyraźnie górują wieże kościoła ewangelicko-reformowanego. W czasach sowieckich urządzono w nim halę sportową, ale dziś świątynia jest odrestaurowana, a w jej krypcie mieści się mauzoleum Radziwiłłów. Podczas mojej wizyty kościół był zamknięty.
Kiejdany mają też niewielką starówkę. Najciekawszy fragment stanowi reprezentacyjna ulica Didžioji, przy której działa kilka restauracji i kawiarni. Na przerwę na kawę polecam Kavos namai „Kavamanija”.


Przemierzając wąskie uliczki, dotarłam również na Stary Rynek, który dawniej stanowił centrum życia tutejszej społeczności żydowskiej, a obecnie pełni funkcję miejskiego parkingu. Tuż przy nim stoi unikalny zespół dwóch synagog: starsza, okazała Wielka Synagoga z XVIII wieku oraz mniejsza, zimowa synagoga z XIX wieku.

Przez miasto przepływa rzeka Niewiaża, wzdłuż której wytyczono alejki. Przeszłam kładką dla pieszych na drugi brzeg, aby spojrzeć na Kiejdany z nieco innej perspektywy. Drugim dobrym miejscem do podziwiania panoramy okolicy jest niewielkie wzgórze, na którym wznosi się gotycki kościół św. Jerzego.
Tuż nad brzegiem rzeki natrafiłam na artystyczną instalację Krzesło Miłosza, upamiętniającą polskiego noblistę i honorowego obywatela Kiejdan, urodzonego w pobliskich Szetejniach. Choć muszę przyznać, że ta metalowa konstrukcja swoim wyglądem przypomina mi nieco… narzędzie tortur.


Kłajpeda – morski klimat
To był zdecydowanie najbardziej wietrzny dzień mojej podróży, z temperaturą sięgającą około 14°C. Walcząc z silnymi podmuchami, dotarłam do centrum miasta, które okazało się naprawdę ładne. W starszej części Kłajpedy, pośród wąskich uliczek, zachowało się mnóstwo charakterystycznych budynków z muru pruskiego oraz drewnianych domów, co nadaje miejscowości wyjątkowy klimat.
Ciekawym miejscem jest Centrum Komunikacji Kulturalnej (Klaipėdos kultūrų komunikacijų centras). To kompleks kilku budynków otaczających dziedziniec, gdzie znajdują się restauracje oraz galerie sztuki współczesnej. Spacerując po starówce, koniecznie trzeba zajrzeć na Plac Teatralny oraz przejść się ulicą Aukštoji.




Niedaleko starego miasta natrafiłam na Czarnego Ducha (Juodasis vaiduoklis). Rzeźba przedstawia postać bez twarzy z latarnią w dłoni, która wyłania się z wód kanału tuż przy obrotowym Moście Łańcuchowym. Postać nawiązuje do legendy, według której tajemnicza zjawa ocaliła miasto przed głodem.

Z tego miejsca skierowałam się prosto do zamku w Kłajpedzie, wzniesionego przez zakon krzyżacki. Z zamku niewiele pozostało. Obecnie w bastionie oraz odrestaurowanej wieży urządzono muzeum poświęcone historii miasta i regionu. Bilet wstępu obejmuje zwiedzanie czterech ekspozycji oraz wjazd windą na wieżę, z której rozciąga się świetna panorama na miasto i port.
Godziny otwarcia: w sezonie wt.-nd. 10:00 – 18:00; poniedziałek nieczynne.
Bilety: normalny 6 euro, ulgowy 3 euro.
Szczegóły sprawdź na www.mlimuziejus.lt



Przez miasto przepływa rzeka Danė (Danga) i to właśnie spacer wzdłuż jej obu brzegów był dla mnie najprzyjemniejszą częścią wizyty w Kłajpedzie. Znajdziemy tu nowoczesną zabudowę, ładnie zagospodarowane promenady, sporo zieleni, restauracje oraz przycumowany przy brzegu żaglowiec „Meridianas” z białymi żaglami. To urocze miejsce, gdzie nawet porywisty wiatr w końcu nieco zelżał. Do samej promenady przylega dawny fort ze sztuczną wyspą otoczoną fosą, wykorzystywany obecnie do organizacji wydarzeń i festiwali.



Będąc w Kłajpedzie, musiałam wybrać się na Mierzeję Kurońską. Prom pasażerski odpływa ze Starego Terminala – w sezonie kursuje co 30 minut, poza sezonem co godzinę. Czas rejsu to zaledwie około 10 minut, a bilet w obie strony kosztuje 1,70 euro.
Po zejściu z pokładu można wsiąść w lokalny autobus, który zawozi do dalszych zakątków mierzei, np. do Neryngi. Ja odpuściłam autobus i ruszyłam pieszo przez pachnący, wysoki sosnowy las, kierując się na drugą stronę mierzei. Otwarte morze powitało mnie szeroką, pustą plażą. Pochodziłam trochę wzdłuż brzegu Bałtyku i po wydmach, przy szumie fal oraz śpiewie ptaków. To było piękne zakończenie dnia. Polecam każdemu.
Wskazówka: bilet (1,70 euro) na prom na Mierzeję Kurońską uprawnia do powrotu. Spacer w poprzek mierzei w Smiltyne (przystań promu) zajmie około 30 minut w jedną stronę.



Kapelusz Holendra – szum Bałtyku z wysokiego klifu
Jadąc z Kłajpedy w stronę Połągi, zrobiłam krótki przystanek w miejscu zwanym Kapeluszem Holendra (Olando kepurė). Jego nazwa podobno bierze się stąd, że patrząc z poziomu morza, swoim profilem przypomina holenderski kapelusz – nie sprawdzałam. To niezwykle malownicza odmiana dla litewskiego wybrzeża, bo zamiast szerokich plaż, jest klif sięgający 24 metrów wysokości.
Z leśnych parkingów do samego punktu widokowego prowadzą urokliwe ścieżki przez gęsty las. Trafiłam tu w środku tygodnia, dzięki czemu na trasie minęłam zaledwie dwie osoby. Spacer wzdłuż krawędzi klifu przy szumie fal był czystą przyjemnością. Co jakiś czas pojawiają się drewniane schody, którymi można zejść na samą plażę.
Wskazówka: Większość parkingów wzdłuż wybrzeża jest płatna w parkomatach, ale przy odrobinie szczęścia można trafić jeszcze na bezpłatne miejsca postojowe.


Połąga – kurort nad Bałtykiem
Połąga to znany i lubiany nadmorski kurort, a jej najcenniejszym zabytkiem jest pałac. Rezydencję wraz z otaczającym ją parkiem wzniesiono pod koniec XIX wieku na zlecenie hrabiego Feliksa Tyszkiewicza. Dziś w dawnych pałacowych murach mieści się Muzeum Bursztynu. Na piętrze można nacieszyć oczy wspaniałymi okazami bursztynu z różnych zakątków świata, zaś na parterze odrestaurowano eleganckie, pałacowe wnętrza. W budynku działa również urokliwa kawiarnia. Po wizycie w muzeum trzeba przejść się po rozległym parku pełnym malowniczych stawów, kładek i fontann. Ozdobą jest ogród różany.
Godziny otwarcia muzeum: w sezonie wt.-sb. 10:00-20:00, nd. 10:00-19:00; poniedziałek nieczynne.
Bilety: normalny 8 euro, ulgowy 4 euro.
Szczegóły sprawdź na www.lndm.lt






Spacerując po mieście, trafiłam na deptak zwany Aleją Tyszkiewiczów. Prowadzi do niej ozdobna brama, za którą rozciąga się zielony pasaż zdobiony rzeźbami. Przy nowoczesnej hali koncertowej spotkałam samych fundatorów – odlane z brązu postacie hrabiego Feliksa Tyszkiewicza oraz idącej mu naprzeciw hrabiny Sofii Łąckiej-Tyszkiewicz. Rzeźby te wzniesiono w dowód wdzięczności za ich ogromny wkład w rozwój miasta, kultury, sztuki oraz lokalnej edukacji.

Głównym centrum turystycznym Połągi jest deptak poprowadzony wzdłuż ulicy Basanavičiaus, którym przeszłam się z przyjemnością. Mimo że mieści się tu mnóstwo restauracji i knajpek, a wokół koncentruje się życie wczasowiczów, ulica jest na tyle szeroka, że czuje się tu mnóstwo przestrzeni. Deptak prowadzi prosto na drewniane molo wychodzące w głąb morza, skąd rozpościera się piękna panorama na plażę i samo miasto. Połąga okazała się miejscowością przyjemną i estetyczną.




Kirkilai – jeziora krasowe
Zostawiam za sobą nadmorskie klimaty i kieruję się w głąb kraju, do niewielkiej wioski Kirkilai. Słynie ona z zespołu jezior krasowych. Nad brzegiem jezior wybudowano wieżę widokową o niezwykłym kształcie. Budowla jest wysoka, a ze szczytu rozpościera się zachwycający widok na całą okolicę oraz gęstą sieć małych, urokliwych jeziorek, które powstały w wyniku zapadania się ziemi.
Kiedy już nasyciłam oczy widokiem z góry, czekała na mnie kolejna atrakcja – spacer po drewnianych kładkach poprowadzonych tuż nad taflą wody i pomiędzy jeziorkami.
Wskazówka: Obok wieży działają stoiska z lodami i napojami. Wstęp na wieżę, parking oraz toalety są bezpłatne.





Birże – nad jeziorem Szyrwena
Zaledwie kilka kilometrów od wieży w Kirkilai leżą Birże – malownicza miejscowość położona tuż nad jeziorem Szyrwena, kryjąca sporo ciekawych zabytków. Pierwszy przystanek zrobiłam przy ceglano-kamiennym moście z 1860 roku. Konstrukcja jest ładnie odnowiona, choć z boku widok nieco przysłania wysoka trawa.

Około 700 metrów dalej znajduje się wygodny, duży i bezpłatny parking przy pałacu w Ostrowie (Astravas). Ta rezydencja należała kiedyś do rodu Tyszkiewiczów. Klasycystyczny obiekt prezentuje się świetnie z zewnątrz, chociaż jego wnętrza nie są dostępne. Teren wokół, zwłaszcza obszar między pałacem a jeziorem jest pięknie ukwiecony.
Stąd ruszyłam przyjemnym deptakiem wzdłuż brzegów jeziora do jednej z największych osobliwości tego miejsca – najdłuższego na Litwie drewnianego mostu dla pieszych, który liczy aż 525 metrów długości. Kładka powstała w 1928 roku, aby połączyć pałac Tyszkiewiczów i tutejszą fabrykę lnu z położonym po drugiej stronie jeziora centrum miasta. Spacer po niej to naprawdę wyjątkowe doświadczenie.


Za mostem rozpoczyna się już właściwe miasto. Ponieważ samochód zostawiłam przy pałacu w Ostrowie, wróciłam po niego i podjechałam w okolice zamku w Birżach.
Do tej dawnej siedziby rodu Radziwiłłów prowadzi ładny drewniany most przerzucony nad fosą. Obecnie w odrestaurowanym zamku mieści się Muzeum Regionalne (podczas mojej wizyty było zamknięte z powodu odbywającej się uroczystości). Weszłam również na potężne wały obronne otaczające budowlę, skąd rozpościera się widok na zagospodarowane brzegi jeziora.
Miejsce, tj. zamek z dziedzińcem nie zrobiło na mnie specjalnego wrażenia. Bardziej podobało mi się jego otoczenie, tereny nad jeziorem, drewniana kładka i widoki z niej. Ale to moje subiektywne wrażenie.


Kiernów – grodzisko z listy UNESCO
Kiernów to niezwykłe miejsce, będące w średniowieczu pierwszą stolicą Litwy (wpisano na listę UNESCO). Znajduje się tu muzeum archeologiczne, choć podczas mojej wizyty w poniedziałek było zamknięte. Skierowałam się więc w stronę kościoła, gdzie znajduje się wejście na teren grodziska oraz punkt widokowy.
Cały kompleks zajmuje ogromny, 200-hektarowy obszar. Kryje w sobie 16 zabytków archeologicznych oraz 3 architektoniczne – grodziska, pozostałości dawnej osady, cmentarze czy kaplice. To tutaj na przełomie XIII i XIV wieku wznosił się zamek obronny. Spacer pośród dawnych wałów, w otoczeniu pięknej przyrody, ma w sobie coś magicznego – ścieżki prowadzą aż do brzegu rzeki Wilii.
Wskazówka: Wstęp na teren grodziska oraz na punkty widokowe jest bezpłatny. Muzeum nieczynne w poniedziałki.





Informacje praktyczne
Język. Językiem urzędowym jest litewski. Można się też porozumieć po angielsku i rosyjsku i często spotkać osoby mówiące po polsku.
Waluta, płatności i ceny. Na Łotwie obowiązuje euro i niemal wszędzie bez problemu zapłacimy kartą.
Przykładowe ceny obiadu za 8,5 euro: zupa dnia 2,5 euro + cepelin 1 szt. 4,5 euro + kwas chlebowy 1,5 euro.
Czas. Litwa znajduje się w innej strefie czasowej niż Polska, zegarki należy przestawić o jedną godzinę do przodu.
Zniżki. W wielu muzeach są zniżki dla seniorów od 65 roku życia.
Komunikacja miejska. Bilety kupowałam przykładając kartę płatniczą (Revolut) bezpośrednio do czytnika w pojeździe. Nie jest to najtańsze rozwiązanie (taniej przez aplikacje) ale z przejazdów korzystałam tylko kilka razy, więc nie chciało mi się poszukiwać innych rozwiązań.
Telefon i Internet: Na Litwie korzystamy z tzw. roamingu unijnego (RLAH). Rozmowy, SMS-y działają na takich samych zasadach i cenach jak w Polsce.
Drogi. Główne drogi na Litwie są w dobrym stanie, a ruch na nich, poza większymi miastami, niewielki. Należy jednak uważać na fotoradary, których jest sporo jak na ten niewielki kraj.
Gdzie udać się dalej?
Wybierz się na Łotwę, by poczuć bałtycki klimat i przejść uliczkami klimatycznej Rygi. W drodze powrotnej do kraju zrób przystanek w Suwałkach oraz ich malowniczych okolicach. A jeśli szukasz więcej zielonych inspiracji, koniecznie zerknij do wpisów pod tagiem Blisko natury.
Inne miejsca, które odwiedziłam, znajdziesz na mojej mapie podróży.








